CHAPTER 1

534 22 2
                                        

POV SHION'A(?):

Po długiej podróży metrem w końcu dotarłem do mojego tymczasowego mieszkania. Nie wiem na ile tutaj zostane, moi rodzice boją się widzę to po ich czynnościach i decyzjach przez nich podjętych. Obawiam się, że mój pobyt w Tokyo będzie trwał dłużej, niż myślałem a co najgorsze muszę znaleźć tutaj jakiś znajomych, abym nie był większym odlutkiem niż jestem. Jak tylko pomyślę, jakie miny będą robić uczniowie na mój widok to aż mi się cofa. Bo w końcu jaki człowiek nie patrzyłby się na 17-latka, który jest wytatuowany i sponiewierany przez los jak szczur doświadczalny?

Stałem przed drzwiami mojego mieszkania przygotowując się mentalnie na to co napotkam w jego wnętrzu. Odkluczyłem drzwi kluczem, który dostałem od mojego ojca i wszedłem do środka. Pokoje wyglądały odziwo w miarę czysto ale to i owo trzeba będzie zmienić po swojemu. W salonie znajdował się telewizor, komoda na komiksy, płyty, drewniany stół i pojedyncza szafa przy czarnej kanapie. Moją uwagę przykuł namalowany przez mojego wujka obraz mojej rodziny kiedy miałem 4 lata. Pamiętam jak za dzieciaka uwielbiałem patrzeć jak on malował zawsze dziwiło mnie to jakim cudem można tak precyzyjnie bez żadnej agresji malować. Ja zawsze wybucham agresją kiedy nie mogę podkreślić pieprzonego tematu od lekcji a co dopiero kiedy chce narysować jakiś szkic czegoś. Zastanawiałem się przez chwilę, skąd wzięli obramowanie tego obrazu w czaszki skoro nigdzie ich nie można było dostać. Następnie udałem się do mojej sypialni, która znajdowała się po lewej stronie przez korytarz. Otwierając drzwi napotkałem wielki syf wszystko było ubrudzone od kurzu i papierów. Chciałem przestawić krzesło ale zamiast małego przemieszczenia mebla było domino. Cały pokój wyglądał gorzej, niż przed moim przyjściem do niego.

- kurwa. - Wiedziałem, że po takim miejscu nie można się spodziewać luksusów, bo to ucieczka a nie pobyt na wakacjach w pięcio gwiazdkowym apartamentowcu. Ale to już lekka przesada, nie spałem trzy dni z rzędu chce odpocząć a nie sprzątać teraz do północy, bo komuś kto tu mieszkał nie chciało się dupy ruszyć do sprzątania przed opuszczeniem tej fortecy diabła!

Po pięciu godzinach ogarniania mieszkania skończyłem swoje tańce z miotłą i mopem. Położyłem się na łóżku plecami i rozłożonymi rękoma w postaci rozgwiazdy, głęboko wzdychając. Mój krótki odpoczynek przerwał dźwięk mojego dzwoniącego telefonu spojrzałem na numer.

- To tata. Pewnie chce się spytać czy dotarłem na miejsce. - odebrałem telefon czekając, aż zacznie do mnie coś mówić.
- Witaj synu. Mam nadzieję, że mieszkanie się podoba. - powiedział gardłowym głosem przez nie wyspanie i stres.
- A skąd taka pewność, że tam jestem? Może bujam się z obcymi mi kolesiami, popijając alkohol i śpiewając pod oknem jakiejś staruszki balladę. - zażartowałem czochrając moje włosy i ułożyłem się wygodniej na łóżku.
- Haha. Ty? Przecież ty z ledwością mówisz komuś dzień dobry, a już nawet nie wspomnę o spędzaniu czasu z rówieśnikami. -
- Cholera, przejrzałeś mnie staruszku. - przyznałem lekko znudzony, że moi rodzice znają mnie lepiej niż ja sam.
- Jesteś moim jedynym synem, dla mnie i dla twojej mamy jesteś oczkiem w głowie i zrobimy dla ciebie wszystko. Nawet jeśli miałoby to oznaczać rozstanie z tobą..... - wymruczał lekko ostatnie zdanie. Nie wyobrażam sobie życia bez nich, byłoby nudno i nie umiałbym sobie poradzić bez wiedzy, że ktoś na mnie gdzieś czeka. Przygryzłem lekko moją dolną wargę z frustracji, nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć, jakby jest tutaj mowa o odcięciu się od mojej rodziny. Milczałem aż mój ojciec przerwał ciszę swoim pożegnaniem.
- No cóż... Dobrze wiedzieć, że jesteś bezpieczny. Wyśpij się teraz, jutro masz szkołę. A i pamiętaj... - czekał na moją odpowiedź, którą uzyskał odrazu.
- Jeśli ktoś ma do mnie problem,  pogroże im pięścią. Tak, wiem. -
- Widać, że mój dzieciak! - zaśmiał się a następnie przerwał połączenie.
- Tsa... szkoła. - Zasnąłem w tych samych ubraniach co przyszedłem, ponieważ byłem zbyt zmęczony, aby się przebrać. Poza tym i tak będę musiał to zrobić, jutro rano do tej budy. Prawie odrazu odpłynąłem do snu, w nocy kiedy się przebudziłem słyszałem za oknem jakieś dziwne odgłosy, podobne do butów uderzających o ziemię miliony razy, jakby ktoś uciekał z wielką grupą ludzi za sobą. Lecz postanowiłem to zignorować i dalej pójść spać.

UWAGA!!!

W następnym chapterze Shion spotka w szkole do, której idzie znajomych i samego jego Takemitchy'iego, Draken'a i Mikey'a oraz Kiyomase, żeby dać mu w mordę. 😁
Mam nadzieję, że nie zrobiłem AŻ TAK dużo błędów i, że na razie jest wszystko spoko loko. Pozdrawiam cieplutko miłej/miłego nocy/dnia.

Tokyo Revengers x male ocOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz