Po pożegnaniu z nimi poszedłem w stronę mojego mieszkania. Wtedy usłyszałem rozmowę Takemitchi'ego z Chifuyu, wiem że podsłuchiwanie jest chujowe bo głównie szpiedzy tak robią. Ale czuje, że ten blondyn jeden i drugi coś ukrywają. Wszedłem na dach jakiegoś budynku, najciszej jak się da i oparłem się o komin, tak aby mnie nie było w jakiś sposób widać. Akustyka tutaj to czyste cudeńko, więc wszystko na spokojnie usłyszę.
- Myślę o powrocie do przyszłości.- powiedzial jeden z nich, po głosie rozpoznaje że to Takemitchy. Z tego miejsca gówno widzę, więc muszę skupić się na głosach.
- Hakkai dołączył do Czarnych Smoków. Więc nic nie zmieniłeś, prawda?- zapytał drugi. "Nic nie zmieniłeś" ? O co tutaj chodzi.
- Żeby obronić Yuzuhe od przemocy Taiju. Hakkai go zabije. Ale, w zasadzie Mitsuya ją uwolnił. Hakkai nie ma powodu, żeby go zabić.- powiedział Takemitchy.
- To nie zmieni przyszłości????- zapytał ponownie ten sam blondyn, który gadał o przyszłości. Mam nadzieję, że powiedzą coś więcej bo nie podoba mi się to.
- Ale co jeśli nic się nie zmieni? Jak uściśniesz rękę Naoto w więzieniu?- odezwał się w Chifuyu.
- Wtedy tu wrócę.....- odpowiedział Takemitchy.
- Jeśli teraz wrócisz do przyszłości, możesz się już nie cofnąć. To zbyt ryzykowne!!- zielonooki kontynuował.
- Poza tym Mitsuya uwolnił Yuzuhe. Nie ty. Jeśli TY niczego nie zmienisz.....przyszłość też się nie zmieni, prawda?-
- Możliwe...- przytaknął niebieskooki chłopak.
- Jesteś głupi Takemitchy!! Naprawdę masz mentalnie 26 lat!?-
- Jestem zawstydzony, wszystko by się skończyło gdybym wrócił.- skomentował swoją głupotę.
- Takemitchy....A co z Shionem?- To pytanie mnie zaciekawiło. Wsłuchałem się bardziej, niż wcześniej.
- Eh....ja już nie wiem co robić. Za każdym razem Shion kończy tak samo, a nawet i gorzej. Co bym nie zrobił, on tak czy siak staje się gorszy. W jego oczach pomału nic już nie widać, oprócz zwykłego ciemnego, zmęczonego koloru. Próbuje zrozumieć od początku co powoduje, że taki jest ale....nikt nic o nim nie wie. Chce mu pomóc, ale kompletnie nie wiem jak.- wytłumaczył Takemitchy, pozostawiając Chifuyu zszokowanego. A mnie w ciemności na dachu zamurowanego. Od początku wiedziałem, że koleś jest jakiś pojebany!? Bo kto wie kiedy ktoś został dźgnięty nożem, albo co za kilka dni się wydarzy? Kisaki też wydaje mi się podejrzany..... ale może to dlatego, że go poprostu nie cierpię. Jak tak słucham, to wydaje mi się to prawdziwe. Skoro szafki mogą się same zamykać i otwierać, oraz można poczuć dreszcze i obecność kogoś. To czemu mam nie wierzyć w podróżowanie w czasie?
Przez moje rozmyślenia i nieuwagę, nadepnąłem źle na dach powodując, że jedna z dachówek odczepiła się od reszty.
- Kurwa!- szeptnąłem sam do siebie patrząc jak obiekt leci szybko na beton. Ale w momencie kiedy uderzyła o twarde podłoże, dźwięk zagłuszył krzyk Hakkai'ego. Westchnąłem z ulgą. Gdybym ja jeszcze miał takie szczęście w matmie, to byłoby genialnie.
Czekała mnie kolejna historyjka, ale tym razem o życiu prywatnym Hakkaiego. Zazdrościłem im takiej umiejętności komunikowania się, i umienia żalić się komuś bez żadnych obaw, strachu, że ktoś wykorzysta to przeciwko tobie. Ponownie zacząłem wsłuchiwać się w głosy nastolatków.
- Moje życie w domu jest skomplikowane.- powiedział pierwsze zdanie Hakkai. No co ty nie powiesz.
- Nie mamy mamy, a tata rzadko się pojawia. Więc tym najodpowiedzialniejszym jest Taiju, najstarszy brat.- na zdanie "nie mamy mamy" oparłem głowę o mur kominu z zamkniętymi oczami, kontynuując słuchanie.
- Będąc dzieckiem był "królem", był większy i silniejszy od innych dzieci. Był niezły w skradaniu serc innych. Wszyscy jego fani kochali go.- nie wiem czemu ale wydaje mi się, że skądś znam ten opis. Znaczy wiem, że to mowa o Taiju ale chodzi mi w innym sensie. Jakbym kiedyś go znał....
- Taiju jest ekspertem w przemocy. Nie bił lekko, jeśli to robił to z całą swoją mocą. Nawet rodzeństwo...- przygryzłem swoje policzki od środka, moja siostra też nie była zajebista ale. Ale ona NIGDY mnie nie uderzyła z własnej woli. Podczas treningów widziałem, że nie podoba jej się fakt krzywdzenia mnie. Nawet jeśli tego nie mówiła, było to widać......
- Ja.....jego miłość była bolesna.- otworzyłem na to zdanie oczy. "Miłość" Czy na tym ona polega? Na bólu, strachu, rozkazą i biciu. Dziwne....bo ja nie czuje nic kiedy kogoś uderzam i nastraszam.
- Ponieważ takie traktowanie stało się normą. Taka pokazał mi świat z innej strony, to był prawdziwy szok.-
CZYTASZ
Tokyo Revengers x male oc
FanfictionW tej opowieści 17-latek o imieniu Shion Haimare, który urodził się w bardzo znanej rodzinie mafii pod tytułem "Czarne Czaszki" zostaję przeniesiony do szkoły, gdzie znajduje się jego przyjaciel. Chłopak pomimo tego, że wychował się w otoczeniu mord...
