Kolejny dzień w tym całym Tokyo. Baba od biologi zadała mi jakieś zadania na "moim poziomie". Jak ja mam to zinterpretować?
Że nie wiem, co to do kurwy jest komórka zwierzęca a roślinna!?
To było w czwartej klasie podstawówki, najłatwiejsza rzecz na świecie. Ona myśli, że mój mózg jest na poziomie zgnojdora?
Hitlerem też pomiatano, a jakoś stał się postacią bardzo znaną... każdy wie z jakiego powodu, ale to nie ważne. Skończyłem to zadanie w pięć minut i co ja mam teraz robić? Spać nie mogę, bo hałas co chwilę jest, rysowanie mnie doprowadza do białej gorączki, książki są fajne ale te co teraz mam nadają się tylko do wywalenia na śmietnik, tak samo jak i moje życie. Uderzenie kamieniem o okno sprawiło, że podskoczyłem. Odrazu wiedziałem kto to jest. Otworzyłem okno i czekałem na to co powie blondyn.
- Siema, Shion. Chciałem się zapytać czy znasz Mikey'a potocznie nazywany "Nie zwyciężony Mikey".- zadał mi pytanie Chifuyu na które odpowiedziałen po czasie.
- Zadałeś mi to pytanie, ni z gruchy ni z pietruchy. - czternastolatek czekał nadal na moją odpowiedź w ciszy. Wiedziałem, że jeśli mu nie odpowiem będzie naciskał do końca. Wziąłem powietrze nosem a następnie wypuściłem je ustami, żeby pomyśleć nad słowami zanim coś powiem.
- No cóż i tak, i nie. Zainteresował się takim jednym blondynem, który gdyby nie ja dostałby pożądny wpierdol od małpiszona. Ale nie wiedziałem, że to spowoduje, że ten Mikey zaciekawi się także mną. Wczoraj wparował razem z tym Drakenem do mojej i mojego sąsiada z ławki klasy, wyciągnął nas z niej przymusem. Po szkole pojechaliśmy na rowerach gdzieś blisko miejsca w, którym byliśmy my na nocnym spacerze ale nie zwracałem uwagi na to co gada, więc uznałem, że pieprze temat i idę do domu. To tyle, a czemu pytasz? - odpowiedziałem jak czułem, że jest. Czekając aż Chifuyu poda mi przyczynę tego pytania.
- Nie powiedziałem ci wcześniej, do jakiego gangu należę. Prawda?-
- Otóż, należę do tego samego co właśnie Mikey. Jest moim i innych liderem, który co chwilę gada o jakimś Shionie. Podejrzewałem ciebie i jak widać dobrze myślałem.- Chifuyu podśmiechiwał lekko pod nosem. Nabrałem podejrzeń dlaczego, przygryzłem ze złości wargę a następnie wydusiłem z siebie zdanie.
- Nazwał mnie "Shionuś", mam rację? - chciałem usłyszeć odpowiedź "nie", ale głośny śmiech blondyna sprawił, że już wiedziałem . Nie wierzę w to! Przed całym gangiem nie znanych mi osób, opowiadał o mnie jak jakaś matka o swoim synusiu. Miałem ochotę, złapać go za te jego loczki i uderzyć z całej siły. Ale goryl by mi pewnie nie pozwolił. Chifuyu przestał się śmiać, żeby coś jeszcze dopowiedzieć. Zastanawiałem się czy to kolejna rzecz, związana ze mną czy z tym całym Mikey'em. Przysięgam, jeśli chodzi o tą ksywkę, to chyba zaraz szlag mnie trafi.
- Ksywka jest fajna, podoba mi się "Shionuś". Mikey chce zaprosić ciebie dzisiaj w nocy na spotkanie Swastyk. - zawarczałem lekko na to zaznaczenie w zdaniu "Shionuś", a następnie odpowiedziałem.
- Dobrze, spoko rozumiem. Jak jeszcze raz powiesz to zdrobnienie, to ci pierdolne w łeb i to nie jest sarkazm.- zagroziłem mu patrząc jak jego twarz znowu lekko prychnęła śmiechem, ale zignorowałem to.
- Tak w ogóle, to chce się zapytać. Za kogo w tym gangu robisz? za worek treningowy czy za gołąbka pocztowego?- uśmiechnąłem się kiedy zobaczyłem jego lekko oburzoną twarz. Jak ja to uwielbiam, patrzyć na kogoś twarz zaraz po tym jak go zgasiłem, albo zażartowałem z niego.
- Zdziwisz się, ale nie. Nie jestem gołabkiem pocztowym ani tymbardziej workiem treningowym. Jestem vicekapitanem pierwszej dywizji.- odpowiedział blondyn z uśmiechem, a ja popatrzyłem się na niego podejrzliwie. Niech se nim będzie, ja i tak niedołącze do nich.
- Tak właściwie, to po co mam tam przyjść? Nie zgodziłem się na żaden układ, poprawka ja w ogóle nic nie mówiłem. Raz tylko zaleciałem żartem, kiedy Mikey dostał w mordę od kobiety i to tyle.- ściskałem czubek nosa aby pokazać swą irytację i wkurzenie. Dosłownie same pytania dzisiaj są zadawane "A co", "A jak", "A srak". Dlaczego każdy czegoś ode mnie chce!?
- Coś jeszcze?- mózg mi aż parował od tych pytań i faktu, że ktoś uwziął się na mnie i nie chce się odczepić. Chifuyu pomyślał chwilę a następnie wypowiedział się.
- Ty się kiedyś uśmiechasz? Nie licząc tych uśmieszków agresji, sarkazmu i ironii?-
- Nie.- odpowiedziałem odrazu zamykając okno i siadając na krześle, spojrzałem która godzina. Zegarek pokazywał kwadrans po dziewiętnastej, miałem jeszcze sporo czasu do tego spotkania Swastyk.
CZYTASZ
Tokyo Revengers x male oc
FanfictionW tej opowieści 17-latek o imieniu Shion Haimare, który urodził się w bardzo znanej rodzinie mafii pod tytułem "Czarne Czaszki" zostaję przeniesiony do szkoły, gdzie znajduje się jego przyjaciel. Chłopak pomimo tego, że wychował się w otoczeniu mord...
