CHAPTER 41

97 9 4
                                        

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Czy to już koniec tej podróży w czasie...?

Nie czuje, jakby mnie coś bolało....ale boję się otworzyć oczy!

Dlaczego Shion to robił? Co się dzieje!?

Otworzyłem niechętnie jedno oko, aby zobaczyć dym wylatywujący z broni, która nadal jest przed moją twarzą. Następnie mój wzrok poszedł na bok, aby zobaczyć, że tuż kilka centymetrów dalej od mojej głowy. Jest dziura w betonie. Zostałem w tej pozycji na chwilę, aby zrozumieć co się właśnie stało. A potem spojrzałem szybko na Shiona z zaskoczonym i przerażonym wzrokiem. Zauważyłem, że jego wzrok nie zmienił się nawet odrobinę. Po kilku sekundach opuścił broń na dół, i chwilę potem zdjął swój nacisk na mojej klatce piersiowej, odwracając się w stronę wyjścia z alejki. W ogóle nie patrząc w tył na mnie. Moje serce biło najszybciej, jak się tylko dało ze strachu i adrenaliny. Myśli krążyły mi po głowie. Głównie jedno ważne pytanie.

Dlaczego Shion Haimare mnie nie zabił?

Wstałem szybko z ziemi i krzyknąłem do Shiona, aby zwrócić jego uwagę.
- SHION!!!- Ale ten nadal się nie odwrócił, kontynuował swoje chodzenie, a w tle zaczęły się rozchodzić głośne odgłosy wystrzałów broni. Rozejrzałem się wokół, by dowiedzieć się skąd one dochodzą. Wystrzały rozchodziły się w budynku do, którego Shion wcześniej nie wszedł. Z niewiadomych przyczyn...
Może on wiedział, że go śledzę!?
Jakim cudem!?
Przecież byłem bardzo dyskretny, nawet trzymałem odpowiednią odległość!

(TIMESKIP)

- Czy ciebie do końca pojebało, Takemitchy!?-
- Eh?- 

Draken i Takemitchy jechali na motorze zwanym "babu". Dyskutując o tym, że Takemitchy chcę uratować Mikeya. Ale potem, blondyn wspomniał o tym, co się wydarzyło wcześniej. Chłopak nie spodziewał się takiej reakcji od Drakena. Czuł, że jest wkurzony,  nawet i słyszał to.
- Wracasz do przeszłości tylko po to, aby zostać prawie zabitym przez Shiona, który tak nagle z dupy wrócił do Tokyo?-
- Skąd miałem wiedzieć, że on od początku wiedział, że go śledzę!?-
- Idiota.- skomentował Draken, odwracając wzrok od drogi. Mając potężny nacisk na sercu z gniewu, jaki teraz czuł. Nie mógł zrozumieć, dlaczego Shion wrócił do Tokyo.
- Może i prawda. Ale nie odpuszczę.- odpowiedział Takemitchy z determinacją w głosie. Nadal kierując swój motocykl.
- Nawet, jeśli Shion Haimare dał Ci wyraźnie do zrozumienia tą ciszą, że "Jeśli jeszcze raz się do mnie zbliżysz, to zginiesz."?- ta wypowiedź lekko zaskoczyła nastolatka, ale determinacja nie zeszła z jego twarzy.
- ....Shion nie raz mnie postrzelił w przyszłości. Jeśli zrobi to i teraz, w tej sferze czasu, to będę na to przygotowany.- powiedział niebieskooki z pewnym tonem głosu, jak to mówił.
- Chcę ci pomóc, Takemitchy. Ale z Shionem raczej już nic nie da rady się zrobić. Go już tak właściwe nie ma.-
- Mylisz się. I to bardzo.- wyższy spojrzał na niego lekko zaskoczony, mając uniesioną jedną brew.
- Heh? Co to niby ma znaczyć?- zapytał z lekką irytacją.
- Nie wiem do końca, Draken. Ale wiem, że nie możemy skreślać Shiona. Go da się uratować, tylko trzeba go zrozumieć i przede wszystkim, dowiedzieć się co znalazł w Kyoto na temat jego rodziców. Myślę, że to ma ogromny wpływ na to, co dzieje się teraz i w przyszłości......zaraz po śmierci Emila Sendou.- zaczął mówić Takemitchy, rozmyślając, jak odkryć ten ważny sekret.
- Może to coś wspólnego z treningami Shiona?- wspomniał Draken, czując jakby ten trop był drogą do celu. Chłopak od zawsze uważał, że treningi Shiona nie były aż tak bardzo bezlitosne, jak był młodszy. To znaczy. Tak, owszem, były okropne. Ale jak jego starsza siostra opuściła swój dom rodzinny. Draken odnosił wrażenie, jakby te treningi stały się poprostu popierdolone. Żadne słowo nie potrafi wyrazić, jak bardzo okropne one były dla Shiona.

Tokyo Revengers x male ocOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz