Shion poczuł potężne uderzenie w głowę. Przez cios jaki dostał, poleciał kilka metrów do tyłu, mając grymas na twarzy którym po czasie spojrzał się na Mikeya. Draken i Hina też tutaj byli. Brzoskwiniowo włosa dziewczyna powiedziała prawdę o podróżowaniu w czasie Takemitchiego. Czyli prawie już każdy wie, o jego przypadłości. Czy to oznacza, że będzie lepiej?
Mikey patrzył na Shiona zaskoczonym wzrokiem, zupełnie jakby stała przed nim obca osoba. Rany postrzałowe 17-latka sączyły krew jak dzikie, wzrok wydawał się taki pusty a zarazem pełny nienawiści, ciało gotowe do walki, umysł gotowy zabić. A serce gotowe przestać.
'Czy to wszystko ma jakiś sens?'
Pytał samego siebie czarnowłosy chłopak. Ciągłe ignorowanie swoich ran nie jest dobrym sposobem na pokazanie siły. Tylko raczej bezmyślności. Ale skoro Shion wie, co może się z nim stać. To czy w takim razie okazuje bezmyślności, czy raczej pokorę?
W stanie jakim teraz jest wspomniany nastolatek, pokazuje tylko i wyłącznie swoją siłę. Która zabije człowieka bez zawahania, interesuje go tylko rozrywka. Można śmiało stwierdzić, że ta strona Shiona traktuje to wszystko jako zabawę, a nie jak poważne problemy psychicznie. Tak długo skrywał swojego prawdziwego siebie w obawie, że straci dawnego siebie. A teraz jedyne o co się martwi, to czy uderzył przeciwnika wystarczająco mocno aby go zabić. Ponieważ on chcę zabić. Wcześniej zabijał bo nie miał wybory, potem zabijał bo chciał uciec od przeszłości, teraz zabija bo tego pragnie. Chłopak nie zwraca uwagi na to, że rani swoich przyjaciół. Ta strona Shiona, nie ma przyjaciół. Nikogo nie traktuje walkowerem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak bardzo Shion chcę przestać udawać, że nic go w życiu nie rusza. Pragnie być taki jak inni. Czuć normalnie ból, aby lepiej zrozumieć innych. Ale nie może. Bo nie taki jest jego "szczęśliwy" los. Właśnie też to go doprowadza do takiego stanu, ten brak sprawiedliwości. Przecież tyle przeżył, czuł, błagał, myślał.
Powinno być z nim lepiej, a nie coraz gorzej!
Życie daje mu szanse, a kiedy chcę on ją zabrać z ręki. To ono chowa dłoń razem z szansą do kieszeni.
Tak było i jest zawsze w jego życiu. Jak Shion ma się podnieść, skoro nikt nie daje mu litości?
Nawet on sam sobie jej nie daje. Tylko, że on to sobie robi, ponieważ się boi. Boi się tego co pomyślą o nim inni. "Wielki, straszny i groźny Shion Haimare z rodzinnej mafii Czarne Czaszki." Prosi o pomoc?
Przecież by go wyśmiali!
Stałby się pośmiewiskiem i wstydem rodziny. "Masz sobie radzić sam" powtarza samemu sobie, ale czy on daje sobie radę z tym ciężarem na ramionach, które nosi już od ponad sześciu lat?
Oczywiście, że nie. Kto by sobie dał?
Shion Haimare jest tylko człowiekiem. Żaden człowiek nie zdołałby ponieść swoich i innych problemów bez niszczenia sobie tym psychiki. Owszem, są tacy którzy niosą to brzemię bez problemowo. Ale potem problemy zaczynają się pojawiać, prędzej czy później one nas dogonią. A wtedy można być w poważnych tarapatach z których ciężko wyjść. Natomiast jeśli z nich wyjdziesz, to możesz śmiało okrzyknąć siebie mistrzem.
Wytatuowany nastolatek wyprostował swoje ciało z powrotem. Patrzył się na Mikeya groźnym i zimnym wzrokiem. Shion który był dawniej, tak bardzo chciał się uspokoić w tym momencie i wrócić do udawania, że to nie jest jego prawdziwa strona. Owszem udawał w większości sytuacji kogoś kim do końca nie jest. Ale wtedy miał pewność, że nie zrobi krzywdy tym którzy przy nim są. A teraz nie ma kontroli nad sobą. Jest pod wpływem czegoś okropnego, nawet sam on nie potrafi tego nazwać. Impuls?
Nie, to nie to.
To zupełnie jakby ktoś sterował nim jak marionetką, jakby ktoś trzymał go na siłę za nerwy które odpowiadają za ruch, jakby ktoś naciskał na jego głowę mówiąc "Zabij! Zabij!".
Mikey trzymał na sobie poważny wyraz twarzy i ręcę w gotowości. On sam trzymał w środku swój czarny impuls, i wiedział że Shion wcześniej robił dokładnie to samo. Rozpoznawał to z daleka. Ale nie spodziewał się, że Haimare aż tak to poniesie. W końcu Mikey różni się od Shiona tym, że on czuje ból. Chociaż stara się go ukryć, zupełnie jak wspomniany chłopak swój psychiczny.
- Shion, nie waż się przegrać z tym co teraz tobą kontroluje.- powiedział Mikey z determinacją w głosie. Nadal mając ręce ściśnięte w pięści. Czarnowłosy chłopak patrzył na blondyna przed nim z obojętnym wyrazem twarzy.
- Mam walczyć z prawdziwym mną?- zapytał mając wzrok chwilowo na ziemi, a po sekundzie z powrotem na niższym nastolatku. Shion prychnął lekko śmiechem okazując w ten sposób zniewagę wypowiedzianych słów.
- Znam ciebie od dawna i wiem, że....!-
- Gówno o mnie wiesz.- przerwał mu agresywnie Shion. Sytuacja zaczęła się pogarszać coraz bardziej.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
- JESTEŚ NIENORMLANY!!!-
- Cholera jasna, on go zabije!?-
- SHION!!! OPANUJ SIĘ!!-
- ...To już nie jest Shion, którego znaliśmy.-
CZYTASZ
Tokyo Revengers x male oc
FanfictionW tej opowieści 17-latek o imieniu Shion Haimare, który urodził się w bardzo znanej rodzinie mafii pod tytułem "Czarne Czaszki" zostaję przeniesiony do szkoły, gdzie znajduje się jego przyjaciel. Chłopak pomimo tego, że wychował się w otoczeniu mord...
