CHAPTER 2

423 19 11
                                        

Rano obudziłem się przed budzikiem. Nic dziwnego u mnie jest to normalne, że krótko śpię. Dlatego lubię dużo spać w dzień, żeby jakoś funkcjonować w szkole i ogólnie w życiu. W każdym razie miałem trzy godziny od pójścia do szkoły, siedziałem chwilę na łóżku aby otrząsnąć się ze zmęczenia, a potem z niego wstałem na podłogę. Poszedłem do kuchni, aby zrobić coś na śniadanie akurat miałem ciasto zwane dorayaki, więc nie musiałem się męczyć z robieniem czegoś bardziej wymagającego. Po zjedzonym śniadaniu, nie mogłem się oprzeć od sprawdzenia płyt, które leżały na półce z napisem "Rock". Wsadziłem jedną z nich do odtwarzacza płyt, aby leciała w tle i żeby umiliła mi ten beznadziejny czas w jakim się znajduje. Nagle usłyszałem za oknem krzyki i chichoty, pewnie znowu jakieś dzieciaki ganiają się lub coś w tym stylu. Kiedy miałem pójść się przebrać w jakieś lepsze ciuchy, jakiś gnojek rzucił kamieniem w moje okno. Nie traciłem czasu i odrazu wyjrzałem z agresją na twarzy przez okno. Dostrzegając jasnego blondyna, średniego wzrostu. Nie uciekał, więc nie zrobił tego, żeby się pośmiać. Z resztą żadnych innych nastolatków tutaj nie widzę, jest sam. Otworzyłem okno z nadzieją, że się wytłumaczy. No cóż, pierwsza osoba do listy znajomych dodana.
- Siema.- powiedział nieznajomy blondyn z dłoniami w kieszeniach od spodni.
-... Siema?- nie wiedziałem co w tej sytuacji odpowiedzieć, jestem słaby w rozmowach z drugim człowiekiem, którego nigdy nie widziałem na oczy.
- Sorry, że rzuciłem kamieniem w twoje okno, ale to był jedyny sposób na zwrócenie twojej uwagi.- Blodyn nie uzyskując żadnej odpowiedzi ode mnie, kontynuował.
- Chciałem tylko się przywitać słyszałem, że jesteś tutaj nowy i chyba, nie znasz tutaj okolic oraz ciekawych zakamarków.-

Faktycznie, chłopak ma rację. Skupiłem swoją uwagę na mieszkaniu, ale nie na tym gdzie znajduje się najbliższy sklep spożywczy, albo plac zabaw na którym będzie spokój bo nikt tam prawie już nie przychodzi.
- Tak, to prawda.- odpowiedziałem krótko i na temat.
- Może chcesz, abym ciebie
oprowadził?- Zapytał
- Spoko. Daj mi chwilę, żeby się przebrać.- w sumie co mi szkodzi? To nie potrwa zbyt długo, pewnie predzej zapomnę o tym zdarzeniu. Wybrałem swoje ubrania do szkoły, które nie są mundurkiem tylko czarną bluzką i czarnymi szerokimi jeansami zapiętymi na pasek, a na ramionach zwisała mi czarna wykonana ze skóry kurtka. Kiedy upewniłem się, że wszystko jest gotowe do opuszczenia domu, wyszedłem na zewnątrz. Blondyn czekał na mnie cierpliwie, ale po dostrzeżeniu mnie z bliska widać było, że trochę się zdziwił.
- Wysoki jesteś, wyglądasz mi na takiego nie zbyt grzecznego. No chyba, że jesteś tego typem nastolatka co udaje kozaka, a nim nie jest.- skomentował a następnie zaczął mi pokazywać drogę.
- hejże, niczego nie udaje ty blondynie!- odpowiedziałem już lekko zdenerwowany, że ktoś nie docenia moich możliwości.
- Haha! Ten "blondyn" ma imię, panie marudo, nazywam się Chifuyu Matsuno lat 14.- chłopak przedstawił się a następnie wyciągnął rękę w ramach powitania.
- A ja nie mam na imię "Pan maruda" tylko Shion. Shion Haimare. - potrząsnąłem go za rękę, a następnie kontynuowaliśmy nasze chodzenie po okolicy.

Dwie godziny w ten sposób nam uciekły, a mi została godzina aby dotrzeć do szkoły, która znajduje się nie wiadomo gdzie. Pożegnałem się z tym dzieciakiem, o imieniu Chifuyu i zacząłem wielkie poszukiwanie. Kiedy znalazłem mój cel, byłem o dziesięć minut spóźniony ale miałem na to wyjebungo, bo mogę powiedzieć, że klasy znaleźć nie mogłem. Przecież jestem nowym uczniem, nieprawdaż?

Zapukałem do drzwi i wszedłem do wyznaczonej mi klasy. Odrazu zobaczyłem ten widok uczniów po moim wejściu do klasy, jedna grupa patrzyła na mnie ze strachem a druga z zamiłowaniem. Typowa reakcja nastolatków.

- Dziesięć minut spóźnienia, jak to wyjaśnisz drogi Panie Haimare?- zapytał mnie nauczyciel, który nie zawachałby się we mnie strzelić z broni, gdyby ją w tym momencie miał. Czułem w jego głosie sarkazm i wkurzenie.
- Klasy znaleźć nie mogłem.-
- Eh. No cóż, nieważne, usiądź koło Takemitchi'iego Hanagaki. Takemitchi podnieś rękę.- Spojrzałem w tę samą stronę, gdzie nauczyciel i dostrzegłem kolejnego blondyna z bardzo niebieskimi oczami.

Tokyo Revengers x male ocOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz