Siedziałem w chacie Takemitchi'ego z jego bandą pojebusów, czekając aż nasz śpiący królewicz się "obudzi" ze swoich rozkmin. Czułem się trochę jak w kasynie, bo młodsi grali w karty o.....sam nie wiem. Muszę też to w końcu zrozumieć, że jak się w coś gra, nie zawsze trzeba dostać za to nagrodę. Jak zawsze byłem oparty o ścianę na podłodze, tuż za Yamagishim, któremu potajemnie pomagałem ich ograć. Okularnik odrazu jak go spotkałem, wrzucił mi się w oczy i postanowiłem, że będzie jednym z moich ulubieńców. Powinien czuć się zachwycony tą rangą, bo mało osób ma ten tytuł u mnie.
- O ty, kurwo!- krzyknął Akkun, który dowiedział się o naszym "spisku". Jego mina i innych była bezcenna. Suzuki zaczął grozić brązowowłosemu ostrą częścią karty, na ten widok parsknąłem śmiechem. Każdy był przeciwko mojemu ulubieńcowi, patrzyłem na niego ciekawsko zastanawiając się co zrobi w tej sytuacji. Kompletnie nie spodziewałem się, że ucieknie aby schować się pod moją bluzą. W pokoju nastąpiła cisza, a ja zostałem w tej samej pozycji przez szok w jakim byłem. To nie wygląda za dobrze. Dziwnie się czuje.
- Ej, okularnik. Na razie jesteś moim ulubieńcem z tej bandy. Ale to może się w każdej chwili zmienić. Wyłaź.- powiedziałem patrząc na moją czarną bluzę, pod którą znajdował się wystraszony chłopak. Kiedy poczułem jak bardzo trzęsą się jego ręce, westchnąłem głęboko. Byłem zmuszony mu odpuścić. Przecież nie będę patrzeć jak on dostaje zawału przez moją i pozostałych agresję.
Włożyłem swoje ręce w kieszenie od bluzy, wyglądało to tak jakbym trzymał chłopaka za talię. Więc kolejny niezręczny dla mnie moment pojawia się z otwartymi rękoma.
Na to wszystko Takemitchy postanowił się obudzić, jakby nie mógł tego zrobić szybciej. Bo teraz nie mam dobrego argumentu na to, dlaczego jego ziomek się do mnie tak klei!?
- O czym mamroczesz?- zapytał zaciekawiony nastolatek z dziwną fryzurą.
- Straszny Michi.- skomentował chłopak z okularami, patrząc na blondyna który nadal nie za bardzo czaił co się tutaj dzieje.
- Chłopaki.....co wy robicie u mnie w domu!?- zadał głośno pytanie blondyn.
- Przyszliśmy sprawdzić co u ciebie.- jeden powiedział.
- Jesteś naszym kapitanem, człowieku rozwiń trochę samoświadomości!- drugi zaczął go trochę wyzywać, a tym kimś był Makoto. "Blondynka" nieźle odpłynęła.
- Jeśli nadal będziesz lekkomyślny, nie będziemy w stanie utrzymać pierwszej dywizji razem.- powiedział Takuya spoglądając na swojego przyjaciela od dziecka.
- Huh, co masz na myśli, mówiąc "my"?- zapytał zdezorientowany Takemitchy, ja też byłem zaciekawiony co drugi blondyn miał na myśli. Czułem, że odpowiedź na to pytanie mnie wkurwi. Ale nie chce krakać.
- Co!?-
- Dołączyliście do Toman!?- krzyknął zaskoczony blondyn uzyskując pozytywną odpowiedź. Oczy omal nie wypadły mi z orbit, dlaczego każdy kocha grać na moich nerwach!?
- Sam ich zaprosiłeś, prawda?- zapytał Chifuyu, o którym zapomniałem ze względu na to jak cicho był. Po za tym, byłem zajęty graniem w karty z okularnikiem.
- Hm. O co chodzi z tą przerwą?- zapytał chłopak o zielonych oczach.
Po chwili milczenia, Takemitchy odpowiedział że to "nic". Młodsi zaczęli nawijać o sprawach pomiędzy Toman a Czarnych Smokach, a ja siedziałem wryty z szokowaną i niedowierzającą miną. Yamagishi postanowił w końcu opuścić moją przestrzeń, odrazu kiedy zaczął się temat o gangach.
- No chuj mnie zaraz strzeli!- krzyknąłem wstając z podłogi i patrząc na blondyna wściekłym wzrokiem. Podszedłem do niego a on zaczął się nerwowo drapać po karku. Złapałem go za włosy i od czasu do czasu ciągnąłem, podczas gdy dostawał ode mnie opieprz za kolejny okaz jego głupoty.
- Czy ty myślisz w ogóle, debilu!? Nie widzisz, że te imbecyle przy pierwszej możliwiej okazji dostaną po piździe? Jakąś "inteligencję" na temat gangów mają, ale jeśli chodzi o umiejętności waleczne to chyba tylko w gębie je posiadają. Czarne Smoki to najwięksi skurwiele jacy mogli w ogóle powstać, a przez tego goryla pod nazwą "Taiju Shiba" już kompletnie ich popierdoliło. Ten facet zarabia pieniądze za siły militarne, więc wy będziecie smacznym dla niego kąskiem. Chcecie się z nimi bawić w kotka i myszkę? Proszę bardzo, ale ja mam na to szerokie stężenie wyjebania.- zbluzgałem ich wszystkich na czym świat stoi, w szczególności Takemitchi'ego, który zaprosił swoich ziomków do gangu.
- A spróbujcie mi tylko coś pisnąć słówkiem, że coś się zjebało z tym planem to atomówkę walne na całą Japonię i będzie po problemie. Nikt nigdy nikomu nic nie zrobi i będzie zajebiście!- na tym skończyłem swoje wypociny i oparłem się o ścianę, ale tym razem nie siadając na podłodze.
- Nie bądź taki niemiły...- powiedział cicho Akkun patrząc w dół.
- Shion nie jest "niemiły" tylko się o nas martwi, prawda?- powiedział spoglądając na mnie Chifuyu z uśmiechem.
- Jedyne o co się martwię, to o moje nerwy. Bo pomału one pękają przez was wszystkich. Nie bierzcie tego do siebie, ale to prawda.- odpowiedziałem z zamkniętymi oczami, ignorując ich wszystkich spojrzenia. Chifuyu nadal nawijał o tym Shiba i Czarnych Smokach.
- Nie musicie walczyć, to jest sprawa pomiędzy mną a Czarnymi Smokami. Toman nie ma z tym nic wspólnego!- kontynuował Takemitchy, który jak zwykle ma inne plany od innych. Oj, coś czuję, że wybuchnę poraz kolejny.
- Załatwię to...na własną rękę.-
- No i wybuchłem.- powiedziałem z miną bez emocji, chociaż miałem ochotę jebnąć Takemitchiemu przez jeb pięć razy.
- Shion, nie denerwuj się tak. Chodź pograj z nami w karty, albo poprostu połóż swoją głowę na moich kolanach i sobie pośpij. Bo ty nam się człowieku wykończysz, trochę urlopu też potrzebujesz.- zaproponował Takuya, który próbował mnie w jakiś sposób uspokoić. Rozum podpowiadał mi, abym sie zgodził na spanie a serce i dusza mówią. Abym to najkrócej pierdolił.
- Nie, dziękuję. Ale w karty chętnie pogram.- odmówiłem, ale dałem się skusić na granie kartami.
I tak mijały godziny na ogrywaniu tych mend. Nie skapnąłem się nawet, że Chifuyu i Takemitchy poszli gdzieś w chuj. W sumie niech robią co chcą, już dosyć mnie wkurzyli.
Jak powstanie kolejna wojna między Toman a Czarnymi Smokami, to chyba będę musiał wypić 5 litrów melissy. Może nawet i 10 dla pewności.
Yamagishi marudził, że mu teraz nie pomagam i, że to jest "zdrada". Akkun co chwilę mnie zagadywał aby odwrócić moją uwagę od gry. Co mu nie wyszło. Makoto klnął pod nosem podczas gry. A Takuya podśmiechiwał lekko z ich kłótni.
Jestem ciekawy w jaki sposób Takemitchy wie, co się tak właściwie zdarzy za kilka dni? Zupełnie jak wtedy kiedy ktoś mnie śledził......nie wiem dlaczego ale poprostu czułem, że ta osoba mnie znała z wzajemnością. I....i podejrzewam, że wiedziała gdzie jestem. Tylko pytanie moje brzmi "dlaczego mnie nie złapała?" Była tuż za moimi tak właściwie plecami. Więc nie ma opcji, że mnie zgubiła z oczu. Podejrzana sytuacja.......jeszcze ta sprawa z Czarnymi Smokami mnie wkurza.
_______________________
Mam nadzieję że się wam ten chapter podoba.
Miłego dnia/nocy życzę!
CZYTASZ
Tokyo Revengers x male oc
FanfictionW tej opowieści 17-latek o imieniu Shion Haimare, który urodził się w bardzo znanej rodzinie mafii pod tytułem "Czarne Czaszki" zostaję przeniesiony do szkoły, gdzie znajduje się jego przyjaciel. Chłopak pomimo tego, że wychował się w otoczeniu mord...
