Atmosfera pomiędzy Mikeyem a Shionem, narastała z każdą chwilą coraz bardziej. Ich kontakt wzrokowy nie został przerwany, chociażby na kilka sekund. Każdy z nich pokazywał co ukrywa lub ukrywał w sobie. U Mikeya to był oczywiście ciemny impuls, a u Shiona była to ogromna agresja którą trzymał w sobie przez całe tak właściwe życie. Od małego uczono go, aby panować nad emocjami i swoją siłą, ponieważ to bardzo ważne w walce i w biznesie. Ukrywał w sobie to, co sprawiało, że jego mięśnie sztywniały i napinały się za każdym możliwym razem. Kiedy ktoś dorzucał nieświadomie drewno do ognia. Teraz nadeszła ta chwila, w której agresja wyszła całkowicie na zewnątrz. A może i nadal garść ukrywa się w środku?
Prawda jest taka, że Shion sam tego nie wie. On czuje w tym momencie tylko i wyłącznie agresję i chęć zniszczenia wszystkiego co się rusza. Zupełnie jak wygłodniały drapieżnik, który nie jadł już od tygodnia lub więcej. Ta siła. Narastała coraz bardziej. Mężczyzna dosłownie czuł, jakby coś miało go zaraz uderzyć o ścianę. Co nie było przeciwnikiem przed nim, tylko sam on. Tak bardzo chciał rzucić się na Mikeya za to co zrobił, i rozszarpać na strzępy. Zupełnie, jakby nigdy nie byli w dzieciństwie kumplami.
Jego pięści zaciskały się coraz bardziej, objawy nie malały. A wręcz się pogarszały. Jego rogówki oka drżały od złości razem z jedną powiekom. Oddech przyśpieszył i był niepełny, przez zaciskanie mocno zębów, brzmiał on bardzo nie wyraźnie. Jakby ktoś trzymał go za gardło i podduszał. Wtedy Shion uniósł jedną rękę tak, aby jego ludzie ją zobaczyli. Członkowie mafii Czarne Czaszki, nadal byli trzymani i blokowani przez Kantou Manji Gang. Spojrzeli na swojego szefa i czekali na sygnał.
Senju zdążyła zauważyć, że coś nie jest w porządku. Wtedy rozumiała, że Shion zawsze ma ze sobą broń. Tak samo jak i jego ludzie. Używają ją tylko wtedy, kiedy ich szef im rozkaże. A większość rozkazów, Shion mówi gestem ręki....Zupełnie tak jak teraz. Co oznacza, że będzie kazał rozstrzelać członków Kantou Manji Gang. Dziewczyna krzyknęła w stronę wysokiego chłopaka, aby zmienił zdanie które ma w swojej głowie.
- SHION!! NIE RÓB TEGO, TO NICZEGO NIE ZMIENI. A TYLKO POGORSZY SPRAWĘ!!- podeszła bliżej dwóch rywali, którzy na siebie
warczą wzrokiem. Ale zrobiła to z rozwagą i trochę z ostrożnością.
- Brahman i Rokuhara Tandai przegrali....Więc nie ma potrzeby odbierać więcej żyć. Draken by tego nie chciał!- kontynuowała swoją wypowiedź, aby przekonać Shiona do odwrotu. Ale ten stał w tej samej pozycji, nadal patrząc głęboko w oczy Mikeya. Jego pięść trzęsła się cała, a jego żyły pulsowały intensywnie. Po kilku sekundach, odezwał się z zachrypniętym i agresywnym tonem. Zupełnie, jakby ktoś trzymał mu nóż na gardle od dłuższego czasu.
- Nie robię tego dla was, tylko dla mojej satysfakcji, idioci.- ta odpowiedź niektórych zdziwiła, ale tylko tych, którzy nie znali Shiona wystarczająco. Czyli większość albo mniejszość, w sumie to i nawet pomiędzy. Zanim Senju zdołała coś więcej dopowiedzieć, wytatuowany mężczyzna powiedział tym samym tonem, ale bardziej stanowczym i mniej zachrypniętym.
- Jeśli Kantou Manji Gang.... nie puści moich ludzi, każe im ich rozstrzelać w cholere.- w miejscu zapanowała cisza. Ale przerwał ją Mikey swoim poważnym głosem i tym samym wyrazem twarzy.
- Zrób to. Wyzywam cię, Shion. Jeśli to zrobisz, zabije cię.- Shion nie był ani trochę przejęty tą odpowiedziom. Tak naprawdę, pragnął tylko jednej rzeczy. Uderzać Mikeya bez przerwy z całej jego siły. Niezwracając uwagi na to, że oberwie prawdopodobnie tak samo. Mężczyzna z tatuażami, stał przez kilka sekund cicho. Aż nagle wydał inny rozkaz drugą ręką, która była opuszczona. Na ten gest, najsilniejsi członkowie jego mafii, zdołali się wyrwać z blokady i wyciągnąć broń. Którą obezwładnili ludzi z Kantou Manji Gang, którzy trzymali pozostałych członków Czarnych Czaszek. Stało się tak, że teraz każdy z gangu Mikeya, który blokował ludzi Shiona. Leżał teraz glebą na ziemi z pistoletem wymierzonym w ich ciało. Głównie w głowy.
- Próbowałem być chociaż trochę, kurwa, grzeczny.....Mikey. Ale gówno się da, kiedy mam ochotę rozerwać ciebie i ten twój śmieszny gang na strzępy!- krzyknął bardziej agresywnie i zachrypniętym głosem. Jego żyły na twarzy, powiększyły się i zaczęły bardziej pulsować. Krew na dziąsłach, zaczęła trochę wyciekać z jego ust aż po jego brodę. Shion Haimare nadal miał pięść w górze. Każdy miał pewność, że zaraz wyda rozkaz zabicia. Ale zamiast szybkiego gestu, Mikey dostał szybko w twarz. Co spowodowało, że trochę poleciał do tyłu, bo nie spodziewał się tego ataku. Każdy chyba się tego nie spodziewał. Byli wręcz przekonani, że usłyszą odgłosy strzałów z broni. A nie silnego uderzenia w twarz.
- Idioci!!- skomentował głośno, zakrywając połowę twarzy drugą ręką. Jego ton był tak samo agresywny i zachrypnięty jak wcześniej. Żyły nie przestawały pojawiać się na jego rękach, twarzy i szyji. Członkowie jego mafii nadal mieli broń w rękach, ale tym razem przestali celować w głowy i ciała przeciwników. Następnie schowali swoją broń. Nadal mając Kantou Manji Gang pod butem.
- Aż taki pojebany nie jestem, żeby marnować amunicję na zgnojdorów!!- krzyknął nie zmieniając odrobinę swojego tonu. Jego głos był coraz bardziej agresywny i zachrypnięty. Jego czarna koszulka była nadal rozpięta i lekko podarta, od jego szybkich ataków i blokad jakich użył w walce wcześniej. Rany na jego rękach od nie udanej próby uratowania Drakena, przestały krwawić wiele minut temu. Shion zdążył wyjąć sam naboje przed bitwą, więc nie ograniczały one pole manewru mężczyzny. Krew przeciwników na jego dłoniach zdążyła już wyschnąć, tak samo jak i na koszulce. Wtedy spojrzał ponownie w martwe oczy Mikeya, z tym samym wyrazem twarzy ale z nutką sadyzmu.
- Zakończmy to wreszcie, Mikey. Skoro chcesz mnie zabić, to w końcu to zrób i pokaż, że nie jesteś taki sam jak reszta skurwysynów przed tobą!!- krzyknął gardłowo, a następnie pobiegł w stronę Mikeya kiedy zauważył, że robi to samo. W tamtej chwili rozpoczęło się wielkie starcie, potężne uderzenia leciały w kierunku ich obu co kilka sekund, bez przerwy na złapanie wdechu. Niektóre ciosy były tak mocne i silne, że aż zostawiały one liczne wgniecenia w betonie. Żadno z młodych mężczyzn, nie planowało przestać zadawać brutalnych uderzeń. Chcieli siebie nawzajem wykończyć. Było to widać jak w mordę. W sumie to obrażenia nawet sprawiały wrażenie, że każdy z nich jest na skraju wytrzymania. Chociaż to nie była prawda. Zarówno Mikey i Shion, wyglądali jakby mogli bić się cały dzień i resztę tygodnia. Manjirø Sano pokazywał w walce swoją siłę, którą dawał mu ciemny impuls. A Shion Haimare pokazywał jaką potęgę, dawała mu jego ukrywana przez te wszystkie lata agresja i wściekłość. Poprostu pokazał innym, co w nim siedziało i w sumie nadal siedzi w ciemnych zakamarkach jego głowy. Normalny człowiek, już dawno by leżał na twarzy w błocie po sławnym uderzeniu Mikeya. Ale każdy w Japonii dobrze wie, że Shion Haimare nie jest normalny. Wyróżnia się, nawet jeśli się nie stara. Nie musi nic robić, aby inni okrzyknęli go "Dziwakiem" lub "Diabłem". Poprostu on już nim jest. I on to wie. Zawsze wiedział, że jego życie nie jest do końca normalne. Chociaż przyczyna jego zachowań, uczuć i jak podchodzi do spraw poważnych, jest prosta w wyjaśnieniu niż się innym wydaje. Wystarczy tylko połączyć fakty w jedną całość.
CZYTASZ
Tokyo Revengers x male oc
Hayran KurguW tej opowieści 17-latek o imieniu Shion Haimare, który urodził się w bardzo znanej rodzinie mafii pod tytułem "Czarne Czaszki" zostaję przeniesiony do szkoły, gdzie znajduje się jego przyjaciel. Chłopak pomimo tego, że wychował się w otoczeniu mord...
