Obudziłem się o 8 rano, co mnie bardzo zdziwiło. Odrazu jak otworzyłem oczy, próbowałem usiąść wygodniej pod ścianą. Bo oczywiście zasnąłem oparty o nią. Kiedy już byłem w połowie drogi do wstania na nogi, przerwał mi blondyn o którym zapomniałem. Mruknął pod nosem niewygodnie, ściskając mnie mocniej w talii.
- Mikey, złaź ze mnie.- powiedziałem patrząc na niego znudzonym wzrokiem.
- Nie.- wymruczał chłopak, wtulając swoją twarz w moją klatkę piersiową. Czułem się tak bardzo niezręcznie, że aż chciałem się wystrzelić w kosmos.
- Chłopie, kurwa. Czuje się przez twoje zachowanie w stosunku do mnie, jakbym był w małżeństwie z tobą już od ponad 89 lat i nie mógł uciec. Złaź.- powiedziałem spychając go ze mnie na koc obok mnie. Następnie wstałem, ignorując jego złą minę i marudzenie.
Pomachałem mu na do widzenia i powiedziałem aby przekazał Drakenowi, że w miarę fajnie się bawiłem. Mikey wydawał się być nadal oburzony faktem, że tak szybko się zbieram. Ale uważam, że to odpowiedni moment na to.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Minęło kilka dni, więc postanowiłem pójść gdzieś sam. Gdzieś, gdzie nie spotkam nikogo z gangu tylko normalnych cywilów z demokracją i tak dalej.
Wybrałem aby pójść pograć w jakieś mini gry, takie jak kręgle lub coś podobnego.
Miejsce wyglądało samo w sobie zajebiście. Podszedłem, żeby wziąść randomową kule do kręgli. Tyle czasu nie grałem w tą grę, może wyszedłem przez ten czas z prawy?
Kto wie, zaraz się przekonam.
Jestem chyba jedynym człowiekiem tutaj, który nie używa rękawiczek. Dla mnie to tylko utrudnia działanie manewrowe, zero plusów, same minusy.
- Obym, nie jebnął kulą w sufit.- powiedziałem cicho sam do siebie, uważając na to jak mocno rzucam. Został jeden kręgiel, to było bardzo wkurzające. Dlatego wziąłem następną kule i szykowałem się do kolejnego wymierzenia celu.
- Tak się bawić nie będziemy.- pomyślałem rzucając przedmiotem, udało mi się zbić tym razem wszystkie.
Odrazu lepiej na duszy mi się zrobiło.
Kontynuowałem moja grę, nie zwracając uwagi na nic wokół.
TAKEMITCHY'S POV:
Cholera! Jaki on silny. Patrzyłem jak Hakkai rzuca poraz kolejny z potężną siłą kule, zbijając kolejnego strajka.
- Wydaje mi się, że Hakkai zbija kręgle mocniej od Takemitchi'ego.- powiedziała Hina patrząc na wysokiego chłopaka znajdującego się obok mnie.
- To dlatego, że używa cięższej kuli.- odpowiedź Yuzuhy zamurowała mnie. Spojrzałem w stronę wspomnianego nastolatka, który wziął kolejną kule do ręki.
- Zupełnie, jak ten tam dalej.- dopowiedziała wskazując palcem na.....SHIONA!?
Przecież Shion spędza połowę swojego życia w chacie, no chyba że Mikey i Draken go gdzieś biorą ze sobą. Podejrzewam, że on nie chce nigdzie wychodzić ale też nie chce słuchać marudzenia innych. Z jednej strony rozsądne, a z drugiej cholernie głupie.
Patrzyłem jak wytatuowany chłopak zbija strajki jeden za drugim. Trochę mnie zdziwiło, jakim szybkim tempem to robi.
SHION'S POV:
Szkoda, że nie ma tutaj mojej matki, ona zawsze wymiatała na kręgielni. Natomiast ojciec.....no cóż, jakby to powiedzieć. Wolał zbijać ściany i okna. Na początku też taki byłem, ale matka mnie nauczyła. Głównie dlatego, że nie chciała płacić już więcej za szkody.
Zaraz będę się stąd zbierał, więc czas kończyć moją zabawę.
- Shion!- usłyszałem znajomy głos dziewczyny, spojrzałem w prawo i zobaczyłem Hinę. No tak....wypadałoby się przywitać.
- Siema, Hina.- przywitałem się a ona dała mi ciepły uśmiech. Przyjaźnie machając mi na odwzajemnienie gestu.
- Nie chciałbyś może dołączyć do nas?- zapytała pokazując do tyłu na Takemitch'iego, jakiegoś typa i dziewczyne. Powiem szczerze, że chce spędzić ten czas sam ze sobą, a nie ciągle z kimś łazić.
- Em... wolę.- przerwała mi łapiąc mnie za rękę, próbowałem nadal jej powiedzieć, że nie chce. Ale ona prowadziła mnie na siłę do nich.
Westchnąłem głęboko, godząc się z moim, jakże i trudnym losem. Popatrzyłem w inną stronę zirytowany i machnąłem na to ręką.
CZYTASZ
Tokyo Revengers x male oc
أدب الهواةW tej opowieści 17-latek o imieniu Shion Haimare, który urodził się w bardzo znanej rodzinie mafii pod tytułem "Czarne Czaszki" zostaję przeniesiony do szkoły, gdzie znajduje się jego przyjaciel. Chłopak pomimo tego, że wychował się w otoczeniu mord...
