Izuku siedział z Yui i czytali opinie o wózkach, które blondyn miał na oku, ale nie mógł się skupić. Myślał o słowach Alfy, że ten chce go oznaczyć i wziąć za męża. Miał ochotę piszczeć ze szczęścia. Uśmiechał się do siebie tonąc w swoich myślach, wyobrażając sobie to. Zadzwonił dzwonek do drzwi, więc wiedział, że to czerwonowłosy przyjechał po swoją Omege. Oczywiście się przywitał i wziął małą torbę, którą przyjaciel wziął na nockę i pocałował chłopaka w usta, krótko.
- Dogadujecie się. Cieszę się - oznajmił zielonooki, bo oczywiście słyszał o tych cichych dniach i nie pewnym czasie. Został objęty w talii przez Katsukiego więc wtulił się w niego.
- Zbieramy się na zakupy na wycieczkę- oznajmił blondyn gdy para poszła. - Jakieś przekąski na trasę po górach i do auta... Oczywiście skoczymy jeszcze zobaczyć jak ma się Tei. - stwierdził a ten pokiwał głową.
- Przed wyjazdem na wyspę zrobię jej pełną pielęgnację. Po powrocie także, bo mają ją wybudzać, prawda? - zapytał a ten pokiwał głową. - Cieszę się, aby wszystko poszło zgodnie z planem.
- Tak... - mruknął cicho. - Tak właściwie, w domu ma tylko dziecięce ubrania, powinniśmy to spakować, bo będzie potrzebowała nowych. - zamyślił się.
- Faktycznie. Dobrze, to ogarnę to po wyjeździe, w koncu nie wypuszczą jej ze szpitala na drugi dzień. - oznajmił. Rozmawiali o tym jeszcze chwilę gdy zbierali się do auta. Najpierw ogarnęli zakupy, potem podejchali do szpitala. Izu podlał kwiatki, nakremował małej ręce, twarz, nałożył balsam na usta, bo na prawdę miała suchą skórę. Alfa złapał go od tyłu i przytulił. Było to przygnębiające, jak patrzył na córkę, a zielonooki dawał mu na prawdę dużo wsparcia, samą swoją obecnością. Przyjechali do domu, Katsuki zajął się jedzeniem, przygotowując kolację ze składników które mogłyby się zepsuć podczas ich "urlopów", od razu też przygotowując składniki na wczesne śniadanie. Zjedli w kuchni, Izu zajął się zmywaniem by Alfa mógł się wykąpać. Gdy wszystko mieli ogarnięte, to zgodnie stwierdzili, że czas się położyć spać, aby być wyspanym. Zielonooki ułożył się wygodnie na klatce piersiowej Alfy, a ten objął go ramionami i zamruczał jak kot. Wziął jego nogę na swoje biodra i musnął jego wargi życząc mu dobranoc. Omega czuła się tak bezpieczna i kochana, że uśmiechnęła się do siebie i zamknęła oczy, szczęśliwa, że trafiła na Katsukiego.
****
Następnego dnia, wstali bardzo wcześnie. Zjedli szybkie śniadanie, zgarnęli swoje walizki i ruszyli w drogę. Rozmawiali po drodze o tym, że w pokoju Tei muszą zajść zmiany, bo nie dość że ubrania trzeba jej kupić, to i meble są typowo dziecięce. Postanowili z tym poczekać, przynajmniej będą mieli pretekst, by rozmawiać z dziewczyną. Lekarz ich ostrzegł, że póki się wszystko, czyli jej hormony nie ustabilizują to może być wybuchowa, może nie chcieć rozmawiać i inne takie. Izu widział, że Katsuki martwił się małą, więc postanowił na chwilę jego myśli od tego odciągnąć. Zameldowali się w pokoju w pensjonacie już mając piękne widoki, ale tylko zostawili walizki, biorąc małe plecaki z potrzebnymi przekąskami I ruszając na szlak. Zielonooki wyciagnął mapę i pokazał mu jak będą szli.
- Na początek wybrałem już wyznaczone trasy i dość łatwe. Dawno nie chodziłem po górach, nie wiem jak moja kondycja to uniesie - oznajmił, a ten pokiwał głową delikatnie i złapał go za dłoń. Gdy wychodzili z wioski, naciągnął na głowę czapkę, by nie mieli gapiów i ruszyli w drogę. Do pierwszego punktu widokowego doszli dość szybko. Izu odetchnął głośno, czując ręce oplatające go w talii.
- Nie mogę się doczekać widoków na ostatnim punkcie, musi tam być bajecznie - oznajmił blondyn, a ten pokiwał głową biorąc kilka łyków wody i podając mu też.
- Tak, widziałem zdjęcia, zapierają dech w piersiach. - oznajmił i zrobil kilka zdjęć aby wysłać do mamy jak zejdą do pensjonatu. Po chwili ruszyli w dalszą drogi, tym razem była dość kręta, ale szlak był świetnie wyznaczony i nie musieli się martwić, że się zgubią. Izuku westchnął zachwycajac się widokiem jak tylko wyszli spomiędzy drzew. - Jak tu pięknie - szepnął cicho i postawił plecak na ławeczce, podchodząc do krawędzi, oczywiście ogrodzonej. - Zobacz, widać jezioro górskie! - zawołał Katsukiego a ten podszedł przytulając go od tyłu.
- Zrobimy sobie tu postój, zjemy i potem ruszymy w drogę, hm? - zapytał, a ten pokiwał głową zerkając na czas.
- Tylko niedługo, chciałbym jeszcze przejść się tym drugim szlakiem. Z jednego na drugi jest przejście szczytem i zejdziemy tamtym do wioski - Wytłumaczył a ten pokiwał głową. Chwile stali i się przytulali, dopóki Omega nie zarządziła, że muszą już usiąść do jedzenia. Wyciagnęli żele energetyzujące i przekąski rozmawiając cicho o kolejnych szlakach, które mają zamiar zaliczyć jeszcze w ten weekend. Czy podobała im się wycieczka? Bardzo. Katsuki cieszył się, że Omega jest szczęśliwa i zrelaksowana, bo obawiał się tego co może stać się na wyspie. Izuku uwielbiał wędrówki więc szczęśliwie dreptał dalej, często podrzucając ciekawostki na temat danych terenów. Gdy dotarli na kolejny szczyt, mieli już trudność z łapaniem oddechu, bo było dość wysoko. Katsuki nieszczęśliwy mruknął, bo zetknęli się z wycieczką dzieciaków. Założył od razu czapkę i boczkiem podeszli do barierek, by zielonooki mógł zrobić fotki.
- Czy to nie ten bohater... ? - blondyn gdy usłyszał szepty to złapał Omegę za dłoń chcąc szybko się ulotnić.
- Uciekamy? - zapytała zielonooka istota a ten pokiwał głową i zaciągnął go w krzaki na dużo mniej uczęszczany szlak. Izuku zapoznał się dla pewności z mapą i ruszyli aby zobaczyć widoczki z następnego punktu. - O matko - szepnął gdy wyszli na punktu widokowy. - Tu... jest najpiękniej. Tu chciałem dotrzeć - szepnął i przygryzł wargę podziwiając widoki. Katsuki objął go od tyłu przytulając mocno do siebie całując krótko jego szyję, aczkolwiek nie poszedł dalej tylko wtulił policzek w jego włoski.
- Tak, jest pięknie. Widoki zapierają dech w piersiach- szepnął cichutko blondyn i musnął Omegę w polik rozglądając się. Izu przygryzł wargę, zrobil kilka zdjęć, musiał wtedy odsunąć się od Katsukiego, ale on pozwolił mu na to, chociaż jak ten tylko przystanął to pojawiał się za nim i przytulał.
- Jesteś... napalony? - zapytał cicho zielonooki a ten musnął jego szyję.
- Na ciebie zawsze i wszędzie. - mruknął cicho. Zsunął dłoń na jego biodra i zaczął rozpinać mu rozporek. - Chce byś doszedł przy tym widoku - szepnął cicho mu w ucho i wyciągnał jego penisa. Powoli zaczął go masować, a chłopak zasłonił usta dłonią.
- K-Kacchan, tutaj może każdy nas zobaczyć! - wyszeptał i zaczął cicho sapać, bo mimo ryzyka Alfa na niego dzialał i penis zaczął się podnosić.
- Jest po za sezonem, wycieczka z dzieciakami zchodzi właśnie w dół, ten szlak jest bardzo mało uczęszczany... Nie opieraj się i dojdź dla mnie Deku - szepnął mu w uszko a ten cicho jęknął od jego tonu i oparł się na jego klatce. Przymknął oczy, bo zaczął się podniecać do tego stopnia, że miał mokro. Katsuki nie mógł przepuścić okazji, by patrzeć jak ten szczytuje przy tym widoku. Gdy Omega jęknęła głośno, Alfa wiedział, że jest zadowolony. Sapał ciężko, nogi mu drżały, a policzki miał czerwone, co pokazywało, że to był dobry koniec. - Wracamy do hotelu, zanim się ściemni - szepnął cicho, a ten cicho jęknął dalej to przeżywając.
- P-Przerwa... muszę usiąść - szepnął, a mężczyzna się zgodził. Pomógł mu się ubrać spowrotem I posadził na prowizorycznej ławeczce, dając żel energetyzujący, by nabrał sił. - A-A ty? - zapytał niepewnie wskakując na górkę w spodniach Alfy.
- Boli cię pupa - mruknął muskając jego usta. - Lodzika mi tu nie zrobisz - zaczął mówić - A ręką zajmie to trochę czasu, a zaraz zrobi się ciemno - mruknął a ten przygryzł wargę.
- D-Daj mi go. P-Poliżę - szepnął a temu zaświeciły się oczy. Rozpiął rozporek i wyciagnął na wpółtwardego penisa. Izu siedział na idealnej wysokości, bo miał krocze przed twarzą. Nie wiedział jak ma się do tego zabrać, więc zaczął najpierw poruszać dłonią, a potem w ruch poszedł język polizał go po długości i główce, a potem zaczął wsuwać go do ust. Zakrztusił się kilka razy, bo starał się to robić szybko i płynnie, ale Katsuki warknął na niego, bo miał się przekonać do obciagania a nie sobie to obrzydzić. Deku spojrzał w górę akurat w momencie jak Alfa szczytował mu prosto w ustach. Oczywiście, zakrztusił się i zaczał kaszleć to mężczyzna pomógł mu się ogarnąć.
- Dziękuję, jestes cudowny - mruknął lubieżnie się uśmiechając całując jego usta delikatnie. Gdy oboje byli ogarnięci to w końcu mogli ruszyć w dół, co nie zwłocznie uczynili aby nie dorwała ich noc
Hejkaaa! Zapraszam do komentowania!
CZYTASZ
Opiekun (BAKUDEKU)
FanfictionKatsuki został porzucony pięć lat temu. Jedyne co mu zostało to jego córeczka, Tei, którą kocha nad życie. W przedszkolu małej, dostrzegł kogo? Deku. Tak, tego chłopaka, którego gnębił większość życia. Właśnie w tym momencie zaczęła się ich wspólna...
