Rozdział 28

203 38 23
                                        

Hektor

Obserwowanie poczynań młodszego brata było moją skrytą przyjemnością. Wkraczając do Karagielni nie miałem w planach podglądania, ale nogi dosłownie odmówiły mi posłuszeństwa, kiedy go ujrzałem. Serducho urosło w mojej piersi. Cholernie za nim tęskniłem. Nic się nie zmienił. Dalej lubił golfy.

Ostatnim razem widzieliśmy się na początku jego studiów. Odwiedziłem go wówczas w Warszawie. I to wtedy, nad Wisłą podeszła do mnie dziewczyna, która siedziała teraz obok niego – przypomniałem sobie. Czyżby to była Julia? Jego przyjaciółka najwyraźniej pomyliła go ze mną w październiku, dzięki czemu dostał mi się komplement. Rany... Jaka ona była pijaniutka, kiedy odkryła, że nie jestem tym, za kogo mnie miała. Oczekiwała jakiegoś chłopaka od trzech atlasów, ale zauważyła, że ja też mam piękne oczy. Dokładnie tak powiedziała. Czyżby Nesti niechcąco skradł serce tej biednej ofierze?

Przyglądałem się towarzystwu, dopasowując do siebie puzzle układanki. Wszystko zdawało się być jasne i klarowne. Zamierzałem wreszcie wyjść z ukrycia, ale nagły harmider zatrzymał mnie w miejscu.

Cały tabun ludzi skandujących przezwisko mojego brata ruszył w kierunku sceny razem z nim. Po chwili został na niej osamotniony i oszołomiony. Jego policzki zdobiła czerwień.

Co tu się odwala?

Nesti bywał nieprzewidywalny, pokazując nieoczekiwanie siłę swojego temperamentu, ale karaoke? To do niego zupełnie nie pasowało. Owszem, za dzieciaka śpiewał codziennie. Przestał jednak raptownie, prawdopodobnie przez tramę związaną z moją białaczką. Wielokrotnie błagałem go w szpitalu o piosenkę. Na marne, a teraz co? Postanowił popracować nad wychodzeniem ze swojej strefy komfortu? Po co? On taki nie był.

Nie wierzyłem własnym oczom. Florian dostarczył Nestkowi kieliszek, a ten bez wahania wlał go sobie do gardła i nawet się nie skrzywił.

CO TU SIĘ ODPIERDZIELA?!

Musiałem powstrzymać tę farsę. Z głośników leciał już podkład, ale liczyłem, że nie jest jeszcze za późno. Ruszyłem bratu na ratunek. Stężałem na ułamek sekundy przed momentem, w którym powinna rozpocząć się pierwsza zwrotka. Nes nie zdobył się na wydanie z siebie dźwięku. Niepocieszony tłum zawył z dezaprobatą. Niemal czułem panikę brata i bolało mnie to. Kochałem go nad życie i bez wahania wskoczyłbym za nim w ogień. Kiedy jednak usłyszałem jego drżący głos przy drugim wersie zastygłem w półkroku. Był doskonały, mimo że spowodowany zdenerwowaniem fałsz zazgrzytał w uchu. Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo za tym tęskniłem.

­– While you're far away and dreaming... – Nestor stawał się pewniejszy z każdym kolejnym słowem. Śledził wyświetlany na telebimie tekst i przekształcał napisy w coś niesamowitego. Ludzie gapili się na niego wielkimi oczami. Niektórzy z wrażenia rozchylili usta. Byłem kompletnie niewidzialny. Nikt nie zwróciłby teraz uwagi nawet, gdyby obok wylądowało UFO. Mój brat czarował. To, że z tak nieśmiałego chłopaka wychodziło tak spektakularne arcydzieło było niewiarygodnie imponujące. Duma mnie rozpierała. Z trudem oderwałem wzrok od sceny, by jeszcze raz ujrzeć zachwyt na twarzach naszych znajomych. Zauważyłem, że Julia trzyma się za serce, a w jej oczach tańczą łzy. Szkoda, że mój brat nie mógł zobaczyć, co robi z płcią piękną. Właśnie odwrócił się tyłem do wszystkich. Nie potrzebował już tekstu, zaczął płynąć. Wspinał się na wyżyny. Z niecierpliwością wyczekiwałem refrenu i w końcu to się stało – głęboki męski głos dosłownie grzmotnął, miałem wrażenie, że podłoga się zatrzęsła, ściany zawibrowały, a sufit pękł. Ciarki przelatywały przez moje ciało, na przedramieniu mogłem zobaczyć stojące na baczność włoski!

Wysęp Nestora był niezwykłym doznaniem. Mogłem się założyć, że nikt nigdy nie dał tu nawet w połowie tak zjawiskowego pokazu. Obsługa Karagielni zaprzestała pracy, by w pełni delektować się koncertem. Po jego zakończeniu zapadła grobowa cisza. Świat się zatrzymał. Nabrałem duży haust powietrza, żeby głośno i wyraźne pokazać swoje uznanie. Zostałem jednak zagłuszony, bo nagle wszyscy na raz okazali żarliwie podziw i uwielbienie. Były gwizdy, wiwaty, oklaski, piski, krzyki i błagania o bis. Nestor raczej nie mógł spełnić tej prośby. Widziałem jak nogi się pod nim ugięły, kiedy zrobił krok. Nie obejrzał się na nas. Zeskoczył ze sceny tylną stroną i zniknął. Florian ruszył do niego natychmiast. Julia także. Musiałem ją zatrzymać. Mój brat potrzebował teraz tylko jednej osoby, a był nią Florian...

Wszedłem dziewczynie w drogę zatrzymując ją raptownie.

– Wielka szkoda, że tak wspaniały okaz mężczyzny jest homo, ale jakie szczęście, że istnieje ktoś o identycznie pięknych oczach – mruknąłem żartobliwie nawiązując swymi słowami do zdarzenia z października. Osłupiała mina Julii uświadomiła mi, że tylko ja pamiętałem tamten dzień. Świetnie. Wyszedłem na narcyza, który nie posiada za grosz kultury. – Nie pamiętasz naszego spotkania, prawda? – moje pytanie miało raczej charakter informacyjny i tak jak się spodziewałem, wprawiło dziewczynę w jeszcze większy szok.

– Co... Po... Powiedziałeś? – wyjąkała.

– Nie należałaś do trzeźwych, kiedy widzieliśmy się ostatnim razem – wyjaśniłem, wystawiając do niej dłoń. – Hektor – przedstawiłem się, a ponieważ wciąż nie uścisnęła mi ręki, dodałem. – Jestem bratem Nestora. Zgaduję, że pomyliłaś mnie z nim wtedy. To było...

– Wiem, kiedy to było – weszła mi w słowo. – Tylko raz w życiu się upiłam. Jednak... Ja... Ja nie o to pytałam... – zdezorientowała mnie.

– A o co? – W chwili, w której wypowiadałem to zdanie dotarło do mnie zrozumienie. Nic dziwnego, że Julia dyszała, choć ja w przeciwieństwie do niej, straciłem dech...

Ja pierdolę! Co ja narobiłem?!

Nigdy w życiu nie zaszkodziłbym bratu. Kochałem go miłością nieskończoną. Byłem święcie przekonany, że dziewczyna zna prawdę. Przecież mieszkała z parą gejów. Czy ona była ślepa? Jak mogła tego nie zauważyć. Jak oni mogli to ukryć? I dlaczego wzięli ją pod swój dach, skoro mieli tak wielki sekret? Po co tak uprzykrzyli sobie życie? Nie potrafiłem znaleźć logicznego wyjaśnienia. Ono nie istniało. Inaczej nie wziąłbym za pewnik tego, że ich współlokatorka należy do osób wtajemniczonych. W przeciwieństwie do mnie...

Nestor nigdy nie przyznał mi się, że jest homoseksualny. Nie musiał jednak. Miałem co do tego stuprocentową gwarancję i ani krztyny wątpliwości. On nie wiedział, że był drugim wyborem Floriana i całe szczęście. Nestor zasługiwał, by stanowić dla kogoś centrum świata, a ja zamierzałam go wspierać bez względu na wszystko. Z tego powodu przełknąłem niechęć do Floriana, który był moim najlepszym przyjacielem, dopóki nie wyznał mi miłości i nie spróbował wepchnąć języka do ust. Minęło wiele lat, odkąd dostał ode mnie za to z pięści po twarzy. Dzisiaj nasze kontakty ograniczały się raczej do minimum. Zachowywaliśmy pozory ze względu na Nestiego.

– Dlaczego powiedziałeś, że twój brat... Zasugerowałeś, że ktoś o identycznych oczach, że... – zszokowana dziewczyna próbowała chyba ominąć niewygodne słowa. To dobrze. Potrzebowałem czasu, żeby wymyślić, jak obrócić swoją wpadkę w nieporozumienie. Niestety zabrakło mi go... – Co to znaczy „homo"? – zacytowała mnie.

– Eee... No wiesz... Jak to się mówi? Homo nie wiadomo, nie? – rzuciłem, uznając to za niezły start do zrobienia z siebie błazna, który od początku żartował. Niesmacznie i prymitywnie, ale żartował. Wolałem, aby Julia uważała mnie za idiotę niż gdybym miał pokrzyżować plany Nestora.

– Wiesz co? – prychnęła z grymasem oburzenia na twarzy. – Nie wierzę ci ani trochę. Kłamiesz albo nie znasz swojego brata. Mam nadzieję, że to drugie, dlatego cię uświadomię. Twój brat bardzo mnie lubi – stwierdziła.

Och, słonko – pomyślałem, powstrzymując się przed obrzuceniem jej pełnym politowania spojrzeniem. Wiedziałem już, że Nestor robi dokładnie to samo co Florian i choć wykorzystywanie niczego nieświadomych dziewczyn dla przykrywki było bezduszne i brzydkie, zamierzałem stać za bratem murem.

– A ja przepraszam, ale nie mam więcej czasu, bo idę się z nim całować – dodała pewnie, ruszając. Nie miała zielonego pojęcia o rzeczywistości i bardzo się z tego cieszyłem. Zostałem przyłapany na uśmiechu, gdy Julia zerknęła jeszcze przez ramię. –Nie jestem pewna, czy było miło – potraktowała mnie ostrym wzrokiem.

Och, słonko... Mój brat na bank cię nie kocha, za to ty jesteś zadurzona po uszy w geju.

WUMOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz