Doskonale zdawałem sobie sprawę ze swojego beznadziejnego zachowania. Florian nie powinienen mi wybaczać. Całe szczęście, że jednak to zrobił, bo potrzebowałem tego do przetrwania. Poczułem, jakby dosłownie kamień spadł mi z serca, a ciężki łańcuch przestał zaciskać się na moim żołądku. Dzisiejszy dzień mnie pokonał. Już sama wtopa, którą zaliczyłem na wejściu do kliniki rodziców była zbyt emocjonująca, występ na scenie przekroczył wszelkie skale, potem dostałem niespodziankę w postaci brata, a niewiele później nastąpił kulminacyjny strzał – pocałunek z Julią.
Jezu, Julia, musiałem natychmiast do niej wrócić. Znajdowaliśmy się z Florianem w sypialni jego rodziców.
– Jeszcze raz przepraszam, stary – skierowałem rozmowę ku końcowi.
– Już wystarczy, serio, luz. Tylko pilnuj hormonów na przyszłość – uśmiechnął się. Kochałem tego gościa nad życie. Nie miałem jednak teraz dla niego więcej czasu.
– Julia – bąknąłem przepraszająco. To jedno imię tłumaczyło wszystko. Wstałem z łóżka w akompaniamencie śmiechu przyjaciela, który ruszył za mną.
– Ach, ta Julia... – westchnął i poklepał mnie po plecach. Po chwili nasze miny wyrażały jednakowe zdziwienie. Nigdzie nie było Julii! – Nie panikuj... – usłyszałem. Zgadywałem, że to miał być żart. Nie wyszedł. Popędziłem na dół. Do salonu musiałem najwyraźniej wpaść jakby się za mną paliło, bo ciocia i wujek spojrzeli na mnie ze strachem w oczach. Znów poczułem zażenowanie swoim zachowaniem. Niczego to jednak nie zmieniło.
– Gdzie Julia? – zapytałem roszczeniowym tonem.
O Boże. Może to nietypowy moment, ale właśnie w tej sekundzie zdałem sobie sprawę z ogromu uczucia, którym darzę dziewczynę. Byłem zakochany bezpowrotnie i po uszy!
Jak tylko dostałem odpowiedź, ruszyłem do przedpokoju. Ubrałem się w mig i już miałem zamknąć za sobą drzwi, kiedy przypomniało mi się o kulturze.
– Pa, ciocia, pa, wujek! – krzyknąłem i nie słuchając odpowiedzi, zwróciłem się do stojącego przy mnie Floriana: – Na pewno zostajesz?
– Tak, dzisiaj posiedzę trochę ze starszymi. Jutro się zobaczymy – zapewnił. Nie zatrzymywał mnie dłużej. Zbiliśmy piątkę, a następnie czym prędzej wyszedłem. Tym razem zamierzałem okiełznać swój nieposkromiony temperament. Z udawanym spokojem wkroczyłem do swojego domu. Nie mając w wiatrołapie żadnych świadków, pozwoliłem sobie na pośpieszne zrzucenie butów i rozpłaszczenie, ale od tej pory miałem trzymać się już w ryzach...
Po kilku krokach pomyślałem, że szlag trafił moje opanowanie...
Chciałem minąć salon, gdy nie ujrzałem w nim Julii, lecz już wiedziałem, że nie tak szybko...
Wszyscy wbili we mnie wzrok. Wyłącznie obecność mamy Julii sprawiła, że uniosłem kąciki ust, by wykrzywić je w wymuszonym uśmiechu.
– Pogodzeni? – zapytał tata. Automatycznie obrzuciłem siostrę oskarżycielskim spojrzeniem.
Mały kapuś.
– Tak – odparłem. Dobrze, że Miranda nie widziała, jak całowałem się z Julią, bo na bank wszyscy by się o tym dowiedzieli, a ja na samo wspomnienie poczułem żar na policzkach. Efektem powrotu do tamtej chwili było także to, że przestałem przetwarzać rzeczywistość. Z zaskoczeniem odkryłem, że mama oczekuje na moją odpowiedź, cholera wie w jakiej kwestii.
– Przepraszam, muszę skorzystać z łazienki – skwitowałem. Przeszło mi przez myśl, by zapunktować w oczach mamy Julii i powiedzieć, że ma niesamowitą córkę albo zapytać, jak spędziła wieczór, ale ta wizja przyprawiła mnie o ciarki. Może gdyby nie było tu mojej rodziny. Tymczasem po prostu dałem nogę.
CZYTASZ
WUM
Teen FictionWarszawski Uniwersytet Medyczny jak co roku wita nowych studentów, oferując im szereg różnych kierunków. Stomatolog to też lekarz, ale... "- Co robi dentysta, gdy zasłabnie mu pacjent? - Dzwoni po lekarza". Cóż... Ten dowcip nieustannie krąży na le...
