Byłam asertywna calusieńki poranek. Czyli jakieś dziesięć minut. Zrobiłam w tym czasie proste kanapki, które zjedliśmy szybko we troje. Florian spieszył się na praktyki i był nie w sosie. Ofukał mnie za zakłócanie ciszy nocnej. Podobno zbyt głośno rozmawiałam przez telefon. Myślałam, że zachowywałam się cicho, ale nie wykłócałam się. Przeprosiłam, obiecując, że w przyszłości będę uważać bardziej, a potem kibicowałam chłopakowi, żeby zbierał się do wyjścia jeszcze szybciej...
Wychodząc, zabrał ze sobą moją asertywność. Pozostawił natomiast przesiąkniętą niezręcznością ciszę...
Czułam na sobie wzrok Nestora, gdy skrępowana wykonywałam szereg nerwowych ruchów. Odłożyłam talerze do zlewu, prawie bijąc jeden z nich. Starłam blat z okruchów tak niezgrabnie, że większość wylądowała na podłodze. Omal nie pobiegłam po odkurzać. Opamiętałam się w ostatniej chwili.
– Nauka – bąknęłam niepewna tego, czy uda mi się zrealizować cel i pojąć jakąkolwiek wiedzę.
– Powinnaś iść po książki...
Sugestia Nestora wydała mi się tak nieprzyzwoicie niemoralna, że sparaliżowało mnie w półkroku. Jednocześnie stado motyli w moim brzuchu poderwało się do lotu. Powoli odzyskałam rezon i na miękkich nogach skierowałam się do pokoju. Oczekiwałam, że chłopak tak jak wczoraj, pójdzie za mną. Z podekscytowania serce chciało wyskoczyć mi z piersi. Chwilę później próbowało to zrobić z przerażenia. Mijały kolejne sekundy, a Nestor wciąż nie pojawiał się w futrynie.
Boże, wymyśliłam sobie grę, która nie istnieje.
Ta porażka zdawała się być gorsza niż zawalenie studiów.
Studia, Julka!
Skup się na tym.
Wzięłam głęboki wdech, a potem zaciskając zęby powtórzyłam sobie kilka razy, że ostatecznie kończę z uczuciami. Jednocześnie z nadzieją zerkałam na drzwi, ale niestety, Nestora tam nie było.
Dosyć, głupia dziewucho! Zajmij się nauką!
Wróciłam do kuchni z przygniatającym uczuciem upokorzenia, które dodatkowo mnie wkurzało. Nestor przecież nic nie zrobił. Ale ja i tak nie potrafiłam mu wybaczyć...
Usiadłam do nauki i powstrzymywałam się od bycia opryskliwą. Zamiast furkać to, co mi ślina cisnęła na język, wyładowywałam złość na długopisie, który wściekle przyciskałam do kartki, by nagryzmolić najważniejsze notatki. Wreszcie udało mi się skoncentrować na przerabianym temacie. Kułam intensywnie i z zaangażowaniem. Dopóki Nestor nie trącił mnie kolanem. Wkurzyłam się za to wyrwanie z transu, w który z takim trudem weszłam. Ostentacyjnie przesunęłam się z krzesłem. Niestety, nie mogłam już uchwycić weny.
– Julio, możemy porozmawiać?
– O histologii?
– Nie. To znaczy, możemy też, ale...
– Nestorze, histologia to teraz priorytet, który zostawia każdy inny aspekt daleko w tyle – przemądrzale wykorzystałam jego słowa, a potem zdobyłam się na nieszczerze uprzejmą minę, by dodać: – O czym chcesz porozmawiać?
– Yyy... To może poczekać – stwierdził. Żadne z nas nie wtrąciło nic więcej. Przez następną godzinę czytałam w kółko jedno zdanie, ale gdyby ktoś mnie zapytał, to nie potrafiłabym go powtórzyć. Za to zdanie, które zobaczyłam na podanej mi właśnie kartce, będę prawdopodobnie pamiętać do śmierci.
Droga Julio,
jesteś na mnie zła?
N.
CZYTASZ
WUM
Ficțiune adolescențiWarszawski Uniwersytet Medyczny jak co roku wita nowych studentów, oferując im szereg różnych kierunków. Stomatolog to też lekarz, ale... "- Co robi dentysta, gdy zasłabnie mu pacjent? - Dzwoni po lekarza". Cóż... Ten dowcip nieustannie krąży na le...
