Rozdział 41

139 33 27
                                        

Julia

Niewiarygodne, że w ostatnim dniu roku nastąpiła taka kulminacja nietypowych wydarzeń. Nie bardzo nadążałam za tym, co się dzieje. Zaczęło się fajnie. Spełniłam swoje marzenie odnośnie kolczyka w pępku. Swoją drogą, powinnam przemyć to miejsce, ale aktualnie byłam zbyt oszołomiona, zdezorientowana i zaaferowana. Chciałam myśleć teraz wyłącznie o dobru Klaudii, nie potrafiłam jednak poskromić negatywnych emocji w stosunku do niej. Kłuła mnie jakaś zazdrość, mimo że Nestor wyraźnie wyznaczył dystans. Z jednej strony był oziębły i surowy, kazał jej się nie dotykać, a z drugiej przytulił ją, wyznał, że jest jedną z najważniejszych osób w jego życiu. I ta wspólna przeszłość, o której wspominała Klaudia...

Niczego nie rozumiałam i obawiałam się, że każde moje pytanie przekroczyłoby granice prywatności Nestora. Chłopaka, w którym się zakochałam, a którego jakby przestałam widzieć. Obserwowałam go, nie rozpoznając niczego znajomego. Nie miałam pojęcia, czy kłamał tak doskonale, że nawet powieka mu nie drgnęła czy Florian rzeczywiście był w drodze do Gdańska. Skręcało mnie z niewiedzy, aż do momentu wyznania miłości, jakie Klaudia rzuciła do telefonu. Ścięło mnie. Akurat patrzyliśmy sobie z Nestorem w oczy, a te głośne słowa w tle uczyniły nas świadkami czegoś bardzo nieprzyzwoitego, intymnego. Poczułam się jakbym siedziała z Nestorem w szafie i podglądała kochającą się parę. Mimowolnie wlepiłam wzrok w swoje paznokcie. Nieistniejąca skóra, niecierpiąca zwłoki była niezwykle interesująca... Poderwałam jednak raptownie głowę, rejestrując jakiś gwałtowny ruch. Nestor ruszył wprost na mnie. Serce podeszło mi do gardła. Czy zamierzał mnie pocało... Nie dokończyłam myśli. Zostałam wyminięta. Nestor po prostu dał nogę.

Ech... Westchnęłam ciężko.

Nigdy dotąd nie byłam nieśmiała, ale im dłużej przebywałam blisko Nestora, tym niepewniejsza się stawałam. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, uniosłam brodę, wyprostowałam się pomaszerowałam w poszukiwaniu chłopaka, który z natury był chyba trochę dupkowaty, ale nieźle się krył.

Nie znalazłam go w salonie, mój pokój był otwarty na oścież i świecił pustką. W przeciwieństwie do łazienki, jak mniemałam. Ogarnięta silną złością ani myślałam pukać...

Miałam do powiedzenia tylko jedno – czy udzielił ci się, kolego mój zespół stresu przedmiesiączkowego? Z tymi słowami na końcu języka pociągnęłam za klamkę i... prawie połknęłam język...

Głośno wciągnęłam powietrze. Przede mną rozpościerał się nagi tors chłopaka... znaczy mężczyzny... od trzech atlasów? Och, z całą pewnością, nie poznałam jeszcze dobrze Nestora...

– Kurwa – usłyszałam własny głos.

O Boże, rzuciłam siarczystą kurwą!

O Boże, gapię się!

O Boże, nie umiem przestać!

Ciało Nestora było przepięknie blade. Nigdy nie widziałam równie jasnej i nieskazitelnej skóry, pod którą rysowały się idealne mięśnie. Uniesiona MĘSKA ręka zakryła mi fragment rzeźby, a ja jak ostatnia kretynka przechyliłam głowę, by ominąć przeszkodę. Dopiero głos Hektora, wydobywający się z leżącego na blacie telefonu uświadomił mi, że Nestor dał mi znak, że jest tak jakby zajęty rozmową.

– Już jestem, sorry, musiałem znaleźć cichsze miejsce, u nas impreza kręci się od rana. Nawijaj.

– Teraz ty poczekaj – odparł Nestor. Możliwe, że to była aluzja do mnie. Powinnam wyjść. Ale stałam jak słup soli i nie potrafiłam oderwać spojrzenia od mięśni ramion i piersi, które pracowały, by ukryć się za świeżą koszulką.

WUMOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz