Rozdział 42

170 37 22
                                        

Julia

Kiedy zobaczyłam, jak szeroko uśmiechnął się Florian na widok swojej dziewczyny, nasunęły mi się dwa wnioski:

1. On nie jest homoseksualny.

2. Sylwester wcale nie będzie wystrzałowy.

Nie wątpiłam, że chłopaka zetnie, jak zaraz dowie się, co znajduje się na szyi Klaudii, ale wierzyłam, że gdy ochłonie, spędzimy razem wieczór tak spokojnie i kulturalnie, że święci poczują na karku zapach konkurencji.

Florian nawet nie omiótł mnie i Nestora przelotnym spojrzeniem. Wpatrywał się w Klaudię, zakochany, szczęśliwy. To nie mogła być maska. Zsunął buty, na oślep odwiesił płaszcz i rzucił ciepłym tonem:

– Chodź tu do mnie, niszczycielko niespodzianek... – Kręcąc głową ze śmiechem przemierzył dwa kroki i zamknął dziewczynę w czułym uścisku. Jak ja pragnęłam, żeby Nestor zrobił ze mną to samo. Kątem oka zarejestrowałam, jak pospiesznie sięgnął po telefon i oddał mu uwagę.

– Przepraszam... – mruknęła Klaudia.

– Och, nie szkodzi, kochanie, jestem pewien, że jakoś sobie wynagrodzimy te komplikacje – coś bardzo nieprzyzwoitego zawisło w powietrzu i choć nie miało to nic wspólnego ze mną, poczułam silne ukłucie zazdrości wymieszane z... pobudzeniem. Pachniało tu czymś erotycznym, a ja pożądałam tego spróbować. Z Nestorem oczywiście. Tylko że on chrząknął, nakazując... porządek. Klaudia zdawała się go nie usłyszeć, bo szepnęła:

– Cieszysz się?

– No pewnie. Kocham cię. – Wsunął dłoń w jej włosy i czochrając je, zostawił całusa na jej czole, a potem się odsunął i zerknął w bok, na Nestora, obok którego stałam jak podglądacz. Nie zdążył się jednak odezwać, bo Klaudia znów zabrała głos.

– Piłeś?

– Nowicki prowadził, więc skusiłem się na kawę z prądem na stacji.

– Albo kilka?

– Dobra była. – Roześmiał się. – I chyba rozpracowałem recepturę. – Pomachał szelmowsko brwiami. – Zaraz ci zrobię.

– Mam lepszy pomysł. Ja coś przygotuję, a ty odpoczniesz po pokonanych na marne kilometrach – zaproponowała.

– A ja mam jeszcze lepszy pomysł – wtrącił ostro Nestor. Na jego twarzy pojawiły się stanowczość i determinacja. Mimowolnie złapałam go za rękę i ścisnęłam. Biedna Klaudia wyglądała bowiem jakby przestała oddychać. Niepotrzebnie, bo Florian niczego nie ogarnął. Rzucił tylko przyjacielowi jakieś trudne do zinterpretowania spojrzenie, może ostrzegawcze, nie wiedziałam, bo Klaudia błyskawicznie złapała swojego chłopaka za rękę i porwała go w stronę pokoju.

– Pięć minut – zawołał cicho Nestor, na co Klaudia zatrzasnęła drzwi.

– Dlaczego tak się uparłeś, żeby natychmiast mu powiedziała? – szepnęłam. Nestor popatrzył na mnie, jak na wariatkę.

– Ktoś ją prawie zabił, Julio – żachnął. To krótkie zdanie było jak otwarcie mi oczu. Do tej pory widziałam po prostu ślady duszenia, ale właściwie możliwe, że wystarczyła sekunda więcej, a Klaudia by nie żyła, możliwe, że wystarczył niewiele większy nacisk, a Klaudia by nie żyła i co więcej, możliwe, że ktokolwiek zrobił jej krzywdę, wcale jeszcze nie zrezygnował, może zamierzał dokończyć dzieło. Nie wiedzieliśmy tego, niczego nie wiedzieliśmy. Kiedy sobie to uświadomiłam zrozumiałam, dlaczego Nestor tak nalegał i nie odezwałam się nawet słowem, gdy kilka minut później dość grubiańsko wziął sprawy w swoje ręce. Niby zastukał do pokoju, w którym zamknęła się para, ale zaraz do niego wparował i rozkazał: – Zdejmij jej szalik.

WUMOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz