Kochani! PRZEPRASZAM! Za opieszałość. W żadnym razie nie mam w nosie historii Nestora i Julii. Nie macie pojęcia, jak bardzo chcę ją dokończyć. Problem jednak w mojej koncentracji. Pomysł jest, wszystko widzę pod powiekami, gdy zamykam oczy, ale nie wiem - coś mi się stało i pisanie sprawia mi okropną trudność. Nie potrafię technicznie rozmieścić scen, które determinują mi przebieg, nie mogę zdecydować o kolejności. Rozważam, czy nie wprowadzić na początku trochę retrospekcji. Może być tak, że jak dobiję do brzegu to przerobię całą tę historię, żeby miała całkiem inną formę. Na razie trudno mi to ująć w słowa, bo coś mi świta w głowie, ale nie potrafię jeszcze tego w sobie klarownie uchwycić. Więc... Nie przejmujcie się, że nie rozumiecie, o co mi chodzi, bo sama tego nie wiem :D Wiedzcie jednak, że myślę o tym nieustannie i to mnie wykańcza. Mam nadzieję, że nie przeginam z przeciąganiem, ale cóż, może tak się stało, nie wiem. To znaczy wiem, że przeciągam, ale nie wiem, czy czytając jest się pozytywnie zirytowanym czy negatywnie. Dawajcie znać, a ja będę to korygować, jak zamknę historię. Póki co poprawiłam końcówkę poprzedniego rozdziału i napisałam kolejny dość długi. Miłego :***
Poprawiona końcówka r.38
Po kolacji natomiast, Julia poszła pod prysznic, a ja fantazjowałem, że idę za nią...
– No to opowiadaj – Florian sprowadził mnie na ziemię, cobym się nie obślinił. – Która baza?
– Ech, stary – westchnąłem, szczerząc się. – Nie ujemna, nie ujemna – rozśmieszyłem go.
– Mam jutro na rano, ale na jakieś dwa piwa mogę jeszcze wyskoczyć – zaproponował.
– Absolutnie nie! – zabroniłem stanowczo. To nie mogło tak wyglądać. – Nie jesteś intruzem tylko domownikiem – przypomniałem. Nie chciałem, żeby czuł się niekomfortowo u siebie. Już i tak, odkąd zamieszkała z nami Julia, zabronił Kacprowi zbliżać się do naszego bloku. Sylwestra miał spędzić właśnie u niego. A ja z Julią. Sam na sam. Przez całą noc...
Pod wpływem tej myśli poczułem zarówno ekscytujący skurcz, jak i nieprzyjemny ucisk sięgający trzewi. Żeby pozbyć się tego drugiego, musiałem wziąć głęboki wdech do przepony. Nie uszło to uwadze Floriana. Na szczęście nie zobaczyłem w jego spojrzeniu współczucia, które potwierdzałoby dobitnie, że jestem nieudacznikiem. Zamiast tego, wyszczerzył się i klepnął mnie pokrzepiająco w ramię.
– Będzie dobrze, Nes – stwierdził z przekonaniem.
– Skąd wiesz? – prychnąłem. – I skąd, do chuja, wiesz, o czym myślę?
– Och, Nesss... – parsknął, a następnie powtórzył powoli: – Będzie... dobrze... Kupiłem ci gumki – dodał, potwierdzając dosadnie, że rzeczywiście doskonale wie, co siedzi w mojej głowie.
– Może cię to zdziwi, ale potrafię sam zaopatrzyć się w kondomy – mruknąłem. I zrobiłem to niedługo po tym, jak poznałem Julię. Paczka kurierska ze dziesięcioma opakowaniami wciąż leży nierozpakowana na dnie mojej szafy.
– Nie wątpię, ale robiłem zakupy i pomyślałem, że wrzucę do koszyka na wypadek jakby o północy przypomniało ci się, że sam zapomniałeś tego zrobić – nabijał się.
– Stary... – Westchnąłem z rezygnacją. W najbliższym czasie nie przewidywałem, bym potrzebowałem choćby jedną prezerwatywę.
– Głowa do góry. Pasujecie do siebie i jestem pewny, że ona jest w tobie tak samo zakochana jak ty w niej.
– Ciszej – upomniałem go. Chciałem opowiedzieć mu o całym dzisiejszym dniu, o wszystkim co doprowadziło do tego, że Julii wyrwało się, że mnie kocha... Niestety, zdawałem sobie sprawę, że to nie było prawdziwe wyznanie tylko takie puste słowa bez znaczenia, rzucone bezmyślnie, jakby mimowolnie w żartach.
CZYTASZ
WUM
Teen FictionWarszawski Uniwersytet Medyczny jak co roku wita nowych studentów, oferując im szereg różnych kierunków. Stomatolog to też lekarz, ale... "- Co robi dentysta, gdy zasłabnie mu pacjent? - Dzwoni po lekarza". Cóż... Ten dowcip nieustannie krąży na le...
