Epilog

254 31 45
                                        

Miałam na palcu najprawdziwszy pierścionek zaręczynowy! Zostałam najprawdziwszą narzeczoną chłopaka od trzech atlasów. Chłopaka, który był wyraźnie oszołomiony. Z czerwonymi wykwitami na twarzy przyjmował gratulacje od taty Floriana, podczas gdy ja próbowałam utrzymać wzrok na twarzy przyszłej teściowej. Miałam wrażenie, że to niewykonalne. Chciałam wlać się w ramiona jej syna. Mojego narzeczonego. Nie zdążyłam się nim nacieszyć, kiedy wszyscy wpadli nagle z kwiatami, tortem, szampanem i confetti. Skąd oni wiedzieli? Nestor wyglądał na zszokowanego ich obecnością i właściwie przyłapali nas na gorącym pocałunku, przez który straciłam kurtkę i sweter. Gdyby weszli minutę później...

Tak, Nestor zdecydowanie nie spodziewał się rodziny i przyjaciół. Oni natomiast skrupulatnie zaplanowali wizytę pod moją konkretną odpowiedź.

Na stole pojawiła się piękna zastawa. Zaraz dołączyły sztućce oraz półmiski z różnymi potrawami. Tort ozdobił sam środek.

Nestor objął swoją mamę, patrząc na mnie. Ja patrzyłam na niego, wypuszczając z objęć Mirandę. Jej miejsce zajął Hektor...

– Wystawiłeś mnie, kolego, co? – zaśmiałam się. W ogóle nie miałam mu za złe, że to ja usiłowałam zrobić niespodziankę Nestorowi. On był zdecydowanie lepszy w niespodzianki.

– Bracie, szwagrze, skarbie, okej, ale kolego? – prychnął i zawtórował mi śmiechem. Na twarzy Nestora też dostrzegłam uśmiechał. Florian klepał go po plecach i szeptał coś konspiracyjnie. Hektor tymczasem odchylił się i spojrzał na mnie z powagą. – Gratki, Julka. Nie masz pojęcia, jak się cieszę.

– Sadzę, że... – chciałam powiedzieć, że owszem, mam pojęcie, ale wzruszenie nacisnęło na moją krtań, głos mi się załamał. Byłam taka szczęśliwa, jednocześnie poczułam ogromny ból. Żałowałam, że moja mama nie może tego widzieć. Łzy przysłoniły mi obraz...

Podskoczyłam zaskoczona dotykiem. Od razu odgadłam, że to Nestor przylgnął do moich pleców. Odciągnął mnie od brata, odwrócił w swoją stronę i zamknął w ciasnym uścisku.

– Nie było ich w planie... – wyjaśnił szeptem. W jego głosie usłyszałam jakieś wyrzuty sumienia. – Powiedziałem im, co zamierzam, ale...

– To najlepszy dzień w moim życiu, Nes – weszłam mu w słowo. – Ich niespodzianka jest cudowna – zapewniłam. Nestor utulił mnie mocniej.

– Wiem, że to boli... – sapnął z żalem. – Że nie ma z nami... – Nie dokończył, wiadomo kogo miał na myśli. – Mogę ci tylko obiecać, że nigdy nie będziesz sama i że postaram się być twoją wymarzoną rodziną i zawsze zrobię wszystko, żeby cię uszczęśliwić. – Rozczulił mnie do reszty. Zaniosłam się mimowolnym szlochem.

– To ze szczęścia. – Zdołałam wydusić. Na tyle głośno, by każdy to usłyszał, bo byłam naprawdę szczęśliwa i chciałam, żeby nasza rodzina i przyjaciele nie mieli co do tego wątpliwości.

Poczułam dodatkowe dłonie na plecach. Gdy zerknęłam w bok, zobaczyłam, że obejmowała nas mama Nestora.

– Nie mogłabym wymarzyć sobie wspanialszej synowej, Julcia. – Ucałowała mnie w głowę, a potem Nestora. – Kocham was z całego serca. A teraz chodźcie do stołu i dajcie nam się sobą nacieszyć, zanim uciekniecie do Bydgoszczy. – Zrozumiałam jej przekaz dopiero wieczorem, gdy udaliśmy się z Nestorem do jego pokoju. Przy drzwiach stały walizki i masa toreb. Zgadywałam, że wyprowadził się z wynajmowanej kawalerki i bynajmniej nie po to, żeby wprowadzić się do domu rodzinnego. Natychmiast wlepiłam w narzeczonego pełne nadziei spojrzenie. Zobaczyłam, że przełknął ciężko ślinę. Denerwował się. Tylko czym?

– Wspominałem ci ostatnio, że jedno twoje słowo i rzucę wszystko... – zaczął ostrożnie. Natychmiast podskoczyłam, by wpaść w jego ramiona. – Czy to znaczy, że tym razem nie powiesz mi, że nie po to uciekłaś przede mną z Warszawy? – wyjaśniło się, dlaczego się stresował. Ten cytat był brutalny i z pewnością miał prawo zakorzenić się w umyśle.

WUMOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz