Rozdział 30

260 37 45
                                        

O mój Boże...

W tle leciała absolutnie niezwykła piosenka. Nie znałam ani tytułu, ani wykonawcy, a mimo to pewne było jedno – to „nasza piosenka", zagra kiedyś na naszym ślubie.

Zachciało mi się śmiać. Ewidentnie należałam do tych dziewczyn, które niewiele potrzebują, by zacząć planować małżeństwo. Chociaż to co się teraz działo nie było byle czym. O nie!

Serce próbowało wydrzeć mi się z klatki piersiowej. Waliło, dudniło, łomotało, pędziło. Całowanie okazało się nieziemsko przyjemne. Usta Nestora były ciepłe, miękkie i takie pewne tego, co wyczyniały z moimi, a jego dłonie... Och jego dłonie też były cudowne. Jedna zaborczo ściskała mój kark, druga czule ujmowała policzek. W brzuchu fruwały mi chyba najprawdziwsze motyle. To one odpowiadały za wyparcie wszelkich wątpliwości z czeluści umysłu; nie pamiętałam już o rewelacji, z którą wyskoczył Hektor ani o postanowieniu, żeby w związku z tym ostrożnie podchodzić do Nestora; nie miało znaczenia to, co wcześniej przypadkiem podsłuchałam, to musiało być jedynie źle brzmiące zdanie wyciągnięte z kontekstu; zniknęły wszystkie ostrzegawcze lampki. Byłam absolutnie pewna, że chłopak od trzech atlasów nie jest tym, za kogo postrzega go jego brat. Ulga z tego powodu kłóciła się o miejsce z kotłującą się we mnie miłością. Kręciło mi się w głowie, dlatego mocniej uchwyciłam się bioder Nestora. Apetyt rósł jednak w miarę jedzenia. Szybko zapragnęłam więcej. Przesunęłam palcami wzdłuż męskiego torsu. Chciałam zbadać nimi każdy centymetr ciała ukochanego, ale za bardzo drżały mi ręce. Zawiesiłam je więc na jego szyi. Nie zrobiłabym tego, gdybym wiedziała, że przez to czar pryśnie...

Nestor nie tylko brutalnie rozdzielił nasze usta, to jeszcze raptownie pozbawił mnie swoich dłoni. Wyprostował się, robiąc krok w tył. Ukazało się przede mną wymalowane na jego twarzy oszołomienie, a także momentalnie wstępująca na policzki i uszy czerwień. Chłopak dyszał. Niemniej niż ja! Uświadomiłam sobie, że podzielam dokładnie taki sam stan. Byłam wstrząśnięta. Moje wielkie oczy utknęły w spojrzeniu Nestora, który patrzył na mnie z jednakowym natężeniem. Oboje zastygliśmy w oczekiwaniu na... nie wiadomo na co. Byliśmy zupełnie nadzy, choć obnażenie obejmowało coś całkiem innego niż ubrania. Nestor pierwszy przełamał tę intymną bańkę.

– Julia... – wychrypiał.

– Mówiłam ci już, że jesteś najlepszym przyjacielem pod słońcem? – uznałam to za wyborny żart. Nestor zrozumiał go dopiero po chwili. Zadrgały mu kąciki ust, a następnie rozciągnęły się w satysfakcjonującym uśmiechu.

– Ty też. – Zagryzł psotnie wargę. Pomyślałam, że wciąż czuję jej smak na języku. Onieśmielona mimowolnie spuściłam wzrok, a gdy z powrotem uniosłam powieki, zastałam Nestora z obróconą głową. Zgadywałam, że patrzył na stolik ze znajomymi, który zasłaniał mi swoją sylwetką.

Ciekawe, czy Hektor widział dowód swojej pomyłki.

Obawiałam się, że nie. Znajdowaliśmy się z Nestorem prawie na drugim końcu lokalu.

– Mój brat zrobił mi niespodziankę, jest tutaj. Chcesz go poznać?

– Oczywiście – odparłam, zatajając tym samym, iż już miałam przyjemność zamienić z nim kilka słów. W dodatku podobno nie pierwszy raz. Nie mogłam się nadziwić dziurze w mojej pamięci. Kompletnie nie byłam w stanie przypomnieć sobie październikowego spotkania. To tylko umocniło mnie w przekonaniu, by nigdy więcej nie tknąć alkoholu. – W ogóle to wypiłeś przed występem kieliszek wódki! – wytknęłam. – Smakował? – nie pohamowałam śmiechu.

– Wcześniej wypiłem jeszcze kilka – zszokował mnie.

– Ooo ... – wydusiłam. Zrobiło mi się trochę przykro na myśl, że Nestor nie pocałował mnie na trzeźwo. Jednocześnie żałowałam, że jego alkoholowa odwaga nie sięgnęła dalej. Ruszyliśmy bowiem ramię w ramię, a ja marzyłam, by złapał mnie za dłoń i splótł zaborczo nasze palce. Mogłam sama sięgnąć po to, czego pragnę, ale tego nie zrobiłam. Wyciągnęłam za to rękę do Hektora jeszcze zanim ktokolwiek się odezwał. Wszyscy stali pod sceną w oczekiwaniu na występ Mirandy i jej rówieśniczki. Prawdopodobnie nikt nie widział, jak pewni przyjaciele całowali się przed chwilą w koncie. – Julka! – przedstawiłam się prędko. Zdezorientowany chłopak powiódł spojówkami ode mnie do brata i z powrotem.

WUMOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz