Rozdział 49
Julia
Za godzinę czekał mnie bardzo trudny egzamin. Może powinnam nie odbierać telefonu od Hektora, tylko powtarzać wiadomości, ale jeśli ktoś potrafił rozładowywać stres to właśnie młody Antman.
– Cześć, Heks – powitałam go, próbując udawać radosną. Przykre było to, że mogłam najwyżej imitować szczęście, ale to i tak lepsze niż rozpacz, którą czułam przez większą część każdej doby.
– Julka, on się z kimś spotyka.
O.Boże.
Cios obuchem byłby lepszy.
– Julka?
– Yhkm – Chrząknęłam, żeby sprawdzić, czy moje struny głosowe w ogóle dadzą radę. Panicznie bałam się takiego scenariusza, mimo że nigdy nie wzięłam go pod uwagę. Jak mogłam nie pomyśleć, że Nestor jednak podąży za głosem sercem? – Jak... – wychrypiałam. Żołądek usiłował mi się przebić przez ściśnięte gardło. – Jak ma na imię? – Brzmiałam naprawdę mizernie, ale pytania mimowolnie pchały się na wierzch. – Gdzie się poznali? Jest... podobny do niego? Myślisz, że mnie polubi? Pozwoli mi być przyjaciółką swojego... O Boże, partnera?
Pragnęłam szczęścia Nestora ponad własne, tego byłam pewna. Jak tego, że nie powinnam odbierać telefonu.
– Julka... – Nestor wziął głęboki wdech i milczał. Ciśnienie mi skoczyło, w inny niż dotąd sposób.
– O co chodzi?! To jakiś potwór? Źle go traktuje? – zgadywałam. – A może przeprowadzają się do jakiegoś bardziej liberalnego kraju, który umożliwi im ślub?
– Nie. Nie. – Niemal widziałam, jak Hektor kręci głową. – Jest dla niego... dobra. Ma na imię Justyna.
Nie odpowiedziałam. Ścięło mnie. Zatkało. Zamurowało. Trzymałam się za dudniące serce i czekałam aż zemdleje.
Dlaczego nie mdleję? Dlaczego jeszcze żyję?
– Julka?
O Boże.
Czas stanął w miejscu.
– Julia?!
– Nie – wydukałam. – Nie... wytrzymam... – zaczęłam dyszeć, walcząc o oddech. Przestraszyłam się, że zejdę. W mojej głowie dział się jakiś kosmos. Widziałam oczami wyobraźni, jak mój Nestor dotyka innej kobiety, jak jest dla niej cudowny, jak...
To wszystko było nie do zniesienia. Dosłownie. Chciałam wyrwać sobie włosy, marzyłam, by wyjść ze swojej skóry, a także by zniszczyć ściany, naczynia, cokolwiek, na przykład opony w aucie Nestora. Już nie pragnęłam jego szczęścia!
Zazdrość o kobietę była nieporównywalnie przerażająco większa niż o mężczyznę.
– Julka, przykro mi, ale chyba powinnaś wiedzieć. To... jest... wydaje mi się, że to weszło już na... – Chrząknął i resztę wyszeptał: – Poważny etap.
– Co? Co to znaczy? – zawyłam. O Boże, zawyłam jak katowany zwierz.
– Myślę, że dojrzał...
– Robi to dla dziecka? Chce dziecka?
– Nie wiem. Zrobił studia, ma prace marzeń, uczy się ortodoncji...
– I?! I co z tego?!
– I... Teraz naturalną koleją rzeczy... Oni... Ona się do niego wprowadza.
– Nie.
– A to oznacza, że będą razem niemal dwa cztery na dobę, bo Justyna jest... asystentką stomatologiczną. W jego gabinecie.
CZYTASZ
WUM
Genç KurguWarszawski Uniwersytet Medyczny jak co roku wita nowych studentów, oferując im szereg różnych kierunków. Stomatolog to też lekarz, ale... "- Co robi dentysta, gdy zasłabnie mu pacjent? - Dzwoni po lekarza". Cóż... Ten dowcip nieustannie krąży na le...
