Nestor
1. Wyznać Julii, że ją kocham.
2. Powiedzieć Julii, że jest moją dziewczyną. Znaczy zapytać, czy chce nią być. Nie, nie pytać. Po prostu poinformować, że jest moją cholerną dziewczyną.
3. Powiedzieć Julii, że dzisiaj śpimy w jednym łóżku.
4. Zdefiniować razem słowo „śpimy"...
5. Powiedzieć Julii, że nasz związek będzie oparty nie tylko na „spaniu", przytulaniu, całowaniu i wspólnej nauce, ale przede wszystkim na dojrzałej komunikacji.
Wszystkie punkty miałem w małym palcu, dopóki Florian nie zamknął za sobą drzwi. Wtedy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, łeb dosłownie mi opustoszał. Panika pojawiła się momentalnie. Dyskretnie obciąłem uczącą się obok mnie Julię, a gdy mnie przyłapała, zerwałem się na równe nogi. Oczywiście nie miałem pojęcia, dlaczego tak zrobiłem. Brakowało mi też pomysłu, co począć. Na automacie poniosło mnie do lodówki. Otworzyłem ją zamaszyście i w kompletnym roztargnieniu zacząłem wyciągać przypadkowe produkty. Pochłonięty własnym chaosem i osłonięty drzwiczkami, nie zauważyłem, że Julia się zbliżyła. Poczułem ją koło siebie, trąciła mnie biodrem, chyba specjalnie, zaczepnie, żartobliwie. Zamiast jednak się zaśmiać, zachowałem się, jakbym połknął kij od miotły. Sztywno przekręciłem ciało i spojrzałem w bok.
Ojej...
Widząc szeroki uśmiech Julii, poczułem się jakby ktoś odciął mi zasilanie, miałem ochotę zwiotczeć i rozlać się u jej stóp niczym kałuża (stworzona z beznadziejnie zakochanego człowieka).
– Przyrządzamy jakiś wymyślny sylwestrowy obiad? – zagaiła.
– Możemy. – Jak na kogoś, kto pragnie długich, dojrzałych rozmów, dałem popis, nie ma co... Rozczarowany sobą, westchnąłem ciężko i spróbowałem wykrzesać z siebie więcej: – Masz na coś konkretnego ochotę?
Błagam, powiedz, że spaghetti.
Z Florianem w pobliżu łatwo było oszukiwać Julię, że posiadam imponujące zdolności kulinarne. A wszystko było imponujące w porównaniu do tego, że w rzeczywistości potrafiłem upichcić niewiele więcej niż nic. Nadrabiałem za to chęciami – naprawdę niewyobrażalnie mocno chciałem móc gotować tej dziewczynie najpyszniejsze potrawy i to każdego dnia.
– Uwielbiam twoje spaghetti.
Całe, kurwa, szczęście! Kocham cię, Boże!
W duszy zagrała mi radość absolutna. Ekspresja nie znalazła jednak ujścia na zewnątrz...
– Okej – mruknąłem. Od razu chciałem wyjąć cebulę i mięso. Problem w tym, że w lodówce nie było tych składników i miałem przeświadczenie graniczące z pewnością, że nie wystarczy, jak powiem w sklepie: „poproszę sześćset gram mięsa". Musiało być dokładnie tyle, bo na takich proporcjach nauczyłem się robić smaczny makaron. Wolałem niczego nie przeliczać i nie kombinować. Nie miałem pod ręką Floriana, który mógłby ewentualnie naprawić cokolwiek. Mogłem natomiast liczyć, że pomoże mi zdalnie... – Pójdę do sklepu. – Wyjąłem telefon i udałem, że otwieram notatnik, żeby spisać listę zakupów. Tymczasem zdecydowałem się na użycie koła ratunkowego w postaci smsa do przyjaciela. – Potrzebujesz czegoś? – zapytałem Julii, wystukując krótką wiadomość.
Ja: Jakie mięso do spaghetti?
– Chętnie przejdę się z tobą.
– Super. To... co? Zbieramy się?
CZYTASZ
WUM
Teen FictionWarszawski Uniwersytet Medyczny jak co roku wita nowych studentów, oferując im szereg różnych kierunków. Stomatolog to też lekarz, ale... "- Co robi dentysta, gdy zasłabnie mu pacjent? - Dzwoni po lekarza". Cóż... Ten dowcip nieustannie krąży na le...
