Siedziałam bezczynnie w byłym pokoju Nestora, a obecnie moim. Wypieki nie schodziły mi z twarzy, gdy odtwarzałam w kółko słodki incydent sprzed godziny. Serce cały czas waliło mi w piersi równie mocno. Wciąż miałam przed oczami wargi Nestora, a jednocześnie widziałam, jak patrzy na moje usta. Dalej dźwięczały mi w uszach nasze urywane oddechy, czułam to samo skrępowanie, które towarzyszyło mi, gdy wyznałam, że nigdy się nie całowałam.
– To bardzo rozsądne, Julio – przedrzeźniłam cicho Nestora, smakując na języku słowa, które wypadły z niego w odpowiedzi na moją sugestię, by mnie pocałował. – Próchnica jest zaraźliwa.
Parsknęłam pod nosem na to wspomnienie.
– Jezu, jaki on jest słodki. Tak bardzo, że gadam sama do siebie.
Nie musiałam obawiać się, że zostanę przyłapana. Florian od kilku minut śmiał się tak głośno, jakby wcale nie dzieliły nas drzwi dwóch pomieszczeń. Czy powodem jego radości było to o czym myślałam i ja? Czy Nestor właśnie wyspowiadał się przed nim? Czy wspomniał mu, jak oboje uciekliśmy w popłochu z policzkami czerwonymi od emocji? Tuż po tym, jak Nestor w przeuroczym zakłopotaniu wymamrotał, że matki, które oblizują swoim niemowlętom smoczki, mogą zarazić je próchnicą, mimo że te nie mają jeszcze nawet zębów.
Ciepło kolejny raz przetoczyło się przez moje ciało. Było mi tak przyjemnie, że najchętniej położyłabym się i brodziła w fantazjach. WUM jednak nie znał litości, a ja podjęłam decyzję, by walczyć. Musiałam też dbać o porządek i higienę nieco bardziej niż kiedy nie mieszkałam z pedantem i chłopakiem, w którym się dłużę.
Po cichu opuściłam pokój, celem udania się pod prysznic. Przystanęłam jednak słysząc Floriana, który dławiąc się ze śmiechu wydusił:
– Kocham cię, stary. No kocham przemożnie.
– No wiem, wiem – burknął Nestor, powodując u przyjaciela kolejne gromkie salwy. Mnie również nie udało się zachować powagi. Chciałam zobaczyć minę Nestora. Jego rumieńce potrafiłam sobie wyobrazić. – Możesz już skończyć? – prychnął. – Powinieneś zacząć myśleć, co my teraz zrobimy.
My?
Wyglądało na to, że powodem radości Floriana nie była próchnica, a skoro nie, to nie wypadało podsłuchiwać.
– Czuję, mistrzu, że cokolwiek wymyślę, twoje wykonanie przerośnie najśmielsze oczekiwania – usłyszałam jeszcze przemykając do łazienki. Oniemiałam, kiedy z niej wyszłam. Pokój chłopaków tonął w wesołości! Obaj chichrali na całego, ale ja skupiłam się tylko na jednym z nich. Miałam niebywałą przyjemność rozkoszować się żywym, niepohamowanym, wręcz rozpustnym i nieprzyzwoicie pięknym śmiechem Nestora! Pierwszy raz! Zazdrość zajrzała mi w oczy. Zamarzyłam, żeby to w moim towarzystwie czuł się taki wyluzowany. Chciałam, żeby to przy mnie śpiewał. Nie narzekałabym też, gdyby pokazał mi jak smakuje pierwszy pocałunek. I drugi...
Niestety...
Kiedy rano zobaczyłam Nestora zdecydowanie brakowało mu luzu. Nie oddał mi ani jednego spojrzenia przy śniadaniu i wciąż unikał mojego wzroku podczas drogi na Kurpie. W prawdzie prowadził samochód, ale mógłby zerknąć w lusterko choć raz. Ja patrzyłam w nie cały czas. Sądząc po czerwieni na policzkach mężczyzny mogłam odgadnąć jakie słowo bombarduje jego mózg – próchnica. Kto by pomyślał, że próchnica może tak zawrócić w głowie... W mojej zrobiła spustoszenie! Uśmiech błąkał mi się pod nosem, gdy raz za razem odtwarzałam chwilę, w której zamarliśmy z Nestorem patrząc wzajemnie na swoje usta.
Och...
Ciepło w tym aucie...
Temperatura podniosła się jeszcze o kilka stopni, kiedy w radio rozbrzmiał najsłynniejszy utwór Maneskin...
CZYTASZ
WUM
Ficção AdolescenteWarszawski Uniwersytet Medyczny jak co roku wita nowych studentów, oferując im szereg różnych kierunków. Stomatolog to też lekarz, ale... "- Co robi dentysta, gdy zasłabnie mu pacjent? - Dzwoni po lekarza". Cóż... Ten dowcip nieustannie krąży na le...
