Perspektywa Bruce.
Po powrocie z patrolu zacząłem przeglądać monitoring. Starałem się znaleźć moment gdzie będzie widoczna twarz tej dziewczyny. Niestety na próżno. Albo plecy ,albo za mało widać. Trzeba będzie zastawić pułapkę. Zauważyłem, że kręci się wokół nas. Myślę,że przyda się ktoś kogo ona nie zna oraz da sobie z nią radę. Znam taką osobę. Uśmiechnąłem się pod nosem na te myśl i zadzwoniłem z batkomputera. Dwa sygnały i odebrał.
-Tu Jason. O co chodzi? Jestem zajęty.
-Naprawdę? Niby czym?
Zapytałem z ironią w głosie.
-Odsypianiem. Miałem trochę przygód ostatnio.
-Jutro w rezydencji z rana.
Podkreśliłem ostanie słowa i rozłączyłem się nie dając mu nic powiedzieć. Wyłączyłem batkomputer i wyszłem z jaskini. Pora spać.
Time skip. 4.30 rano. Kuchnia.
Alfred właśnie podaje mi śniadanie. Wraz z postawieniem talerza z jajecznicą usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Czyli Jason mnie nie zignorował. Alfred poszedł otworzyć, a ja na szybko zjadłem jajecznicę. Wyszłem z kuchni i wszedłem do holu gdzie Alfred i Jason rozmawiali. Od razu mnie zauważyli.
-No Bruce. Co tam dla mnie masz?
Nie zmienił się prawie wcale.Czarne włosy z białym pasemkiem z przodu. Miał na sobie ciemnoszary T-shirt ,
skórzaną kurtkę oraz czarne spodnie. Uśmiechał się zawadiacko.(media)
-To jest poważna sprawa więc przestań się szczerzyć jak głupi do sera. Poznaj się z resztą.Przed patrolem dowiesz się wszystkiego.Alfred proszę cię. Wyjaśnij mu sytuację mniej więcej i kto jest w rezydencji. Ja już muszę iść. Jeszcze trochę , a się spóźnię. Do widzenia.
Już po tym zdaniu wyszedłem i skierowałem kroki do garażu.
Perspektywa Jason.
-Okej...Dobra,co się dzieje Alfred? Bruce jest za poważny.
-Zapraszam do kuchni. Zapewne nic nie jadłeś paniczu.
-A żebyś wiedział.
Pomaszerowaliśmy do kuchni . Alfred stanął przy kuchence i zaczął smażyć jajecznicę.
-A więc paniczu. Jak za pewnie wiesz panicz Bruce ma syna.
-Taa... Kontynuuj .
-Jednak kilka tygodni temu podczas misji wyszło na jaw kilka innych spraw. Panicz Bruce ma nie tylko syna Damiana ,ale i córkę Angel.
Zachłysnąłem się powietrzem.
-Że co proszę!
Przełknąłem głośno śline .
-Kontynuując. Kilka dni temu panienka Angel zniknęła w dziwnej mazi,która była przesiąknięta magią. Niestety jesteśmy w tej sprawie w martwym punkcie. Twoje zadanie paniczu będzie polegało na złapaniu dość tajemniczej postaci. Podejrzewamy ją o porwanie panienki Angel. Jest to dość młoda dziewczyna ,która kręci się wokoło nas na patrolach . Potrafi zmieniać się w białego oraz 2,5 metrowego wilka.
-Aha...A dlaczego ja mam ją złapać?
-Ponieważ nie zna panicza oraz ma z nią największą szansę na wygraną w pojedynkę .
-No więc szykuję sprzęt. O co chodziło Bruce'owi żebyś mi powiedział kto jest w rezydencji?
-Aktualnie od kilku tygodni trwa specjalny program szkoleniowy w Lidze. W rezydencji na szkoleniu znajdują się Młodzi Tytani wraz z oczywiście paniczem Damianem oraz Dick'em.
-No dobra. Wszystko jasne.
Powiedziałem kończąc jajecznicę. Alfred odrazu zabrał talerz do zmywania.Siedzieliśmy w nie zręcznej ciszy , aż do 5 rano . Wtedy do kuchni wszedł ok. 10 letni chłopak z czarnymi włosami i zielonymi oczami ubrany na czarno. Był podobny do Bruce'a. To pewnie ten słynny Damian Wayne.
-Dzień dobry Alfred. Kto to?
Zapytał wskazując mnie głową. Uprzedziłem Alfreda z odpowiedzią.
-Jason Todd aka.Red Hood. Byłem drugim Robinem. Jestem tu bo Bruce poprosił mnie o pomoc z tym wilczkiem ,a ty to pewnie Damian.
-Zgadza się,ale serio? Do uzupełnienia tej historii brakuje myśliwego oraz jakiejś starej babci.
Podniósł jedną brew .
-Mały.Grabisz sobie. Chociaż to dobrze ,że masz jakiekolwiek poczucie humoru.
Zaśmiałem się pod nosem. Alfred położył talerz z jajecznicą dla Damiana,który nic nie mówiąc usiadł i jadł. Czuję tą napiętą atmosferę z rezydencji. I to wszystko przez porwanie. Kto by pomyślał.
Perspektywa Angel.
Aktualnie przeglądam pozostałe księgi z zaklęciami popijając herbatę. Niestety wciąż nic nie znalazłam. Jestem w martwym punkcie,a o Elriku pustka. Jakby nie istniał. Może wyjdę na miasto?Tak. To dobry pomysł.
Ubrałam buty i wyszłam z budynku na ulicę. Krążąc po okolicy obserwowałam ludzi. Niektórzy się śpieszyli,a inni spacerowali z dziećmi. Ile ja bym dała za takie wesołe dzieciństwo. Jak teraz sobie spacerują tak gdyby dziadek nie "zginął",to ja bym pewnie trenowała walkę mieczem.Zajrzałam do spożywczaka. Nic co by mnie interesowało. Jedzenia mi nie brakuje. Za to sklep budowlany to co innego. Może znajdę kilka potrzebnych części do mojej nowej broni?Wchodzę do niewielkiego sklepu. Przechodzę do alejki z śrubkami i nakrętkami.Mam.Śrubki o średnicy 0,3 cm. Idealne. Ile to ja ich potrzebuję? Ok.3kg by się przydało. Ach jeszcze trzeba zawołać sprzedawcę. W końcu on to musi wyciągnąć. Każdy rodzaj śrubek i inne produkty tego typu były w pojemnikach na kłódkę za plastikową, przezroczystą płytką. Podeszłam do kasy przy wyjściu.
-Przepraszam pana. Potrzebuję śrubek o średnicy 0,3cm. Tak ok. 3kg.
Popatrzył krytycznym wzrokiem na uszy.
-Już podaję.
Powiedział nawet uprzejmie.Sprzedawca nie był stary. Wręcz przeciwnie. Był to około 20 letni szatyn z piwnymi oczami. Wrócił po kilku sekundach,zważył śrubki i nabił na kasę.
-Należy się 10 dolarów.
Wciąż patrzył się na uszy. Starałam się nimi nie ruszać.
-Proszę bardzo.
Powiedziałam wręczając mu pieniądze.Zabrałam rachunek oraz śrubki i już miałam wyjść gdy...
-Prawdziwe?
Zapytał.
-Chodzi o uszy?Nie.
-Wyglądają jak prawdziwe.
-Ale nie są.Do widzenia.
Miałam dłoń na klamce gdy ten facet chwycił mnie za ramię.
-Radzę puścić.
Ostrzegłam.
-Widziałem cię wczoraj w nocy. Jesteś tą dziewczyną,która zawiesiła Jokera przed bankiem.
-Puszczaj. Nie mam czasu na twoje gierki.
Powiedziałam ostrzej.
-Nie poznajesz?No to inaczej. Smocze sidła.
Czy on właśnie powiedział "smocze sidła"? Moment...
-Paprot?!
-Brawo.
Puścił moje ramię,a ja go przytuliłam. Odwzajemnił. Jak ja za nim tęskniłam.Paprot . Jeden z trójki moich pierwszych oraz prawdziwych przyjaciół. Kiedy przechodziłam na magiczną stronę wyspy od razu szłam do Paprota,Jacka i Luckasa.O tym później.
-Co tam Angel? Znowu coś się dzieje?
-A żebyś wiedział. To długa historia.
Puściłam go,a on mnie .
-No to zapraszam na herbatę.Coś czuję ,że masz co opowiadać .
-To najpierw zdejmij tą iluzję.
Nic nie mówiąc zaczął mnie prowadzić na zaplecze zdejmując klaśnięciem w dłonie iluzję. Wysportowaną sylwetkę oplatała śnieżnobiała koszula oraz brązowe spodnie. Na nogach miał zwykłe,niebieskie trampki. Niezwykłe w nim jest to,że to tak naprawdę książę i jednorożec w jednym. On jest specyficzny gdyż uwielbia swoją ludzką formę i głównie w niej jest. Jego ludzką formą jest ok.17 letni chłopak z niemalże białymi włosami i strasznie jasnej skórze. Wyróżniają go szczególnie stolowo-szare jasne oczy. Gdybym była jedną z wróżek lub innym magicznym stworzeniem światła to bym pewnie skakała koło niego jak psychofanka. Jednorożce są jak gwiazdy rocka.
Teraz tylko czeka mnie długie tłumaczenie.
! (-=''=@!)@=('!)@)@'=)(?! ((!/)?!
No to do napisania...
Polsat!!!
Lunita.
CZYTASZ
Córka Batmana
FanfictionBatman niedawno dowiedział się o Damianie ,jego synu. Co jeśli będzie miał także i córkę? O której wiedziała tylko Talia i Ra's Al'Ghul ,a sam Damian nie wiedział nic o siostrze? Zobaczcie sami. Akcja dzieje się po filmie "Batman:Bad Blood". Żadna z...
