Rozdział 22

565 37 8
                                        

Perspektywa Jason. 20.00 .
Stoję na jednym z dachów wypatrując tego wilka. Zeskoczyłem na następny.Dalej nic.Nic,nic,nic i...Mam!!! Jak najciszej podchodziłem do zwierzęcia,które skupiło swój wzrok na Dick'u oraz Gwiazdce oddalających się z punktu widzenia. Zaraz będzie po sprawie, wyciągnąłem dmuchawkę i strzałke z środkiem usypiającym. Wziąłem wdech i strzeliłem.
Perspektywa Angel.
Wyszłam od Paprota po jakiejś godzinie.Był trochę zszokowany moją opowieścią.Kiedy powiedziałam co zrobił Slade myślałam, że wybuchnie.Nie wspominając o Elriku. Okazało się także ,że Paprot miał za zadanie mnie znaleźć. Wyruszyłby wcześniej,ale często znikałam.Szukał mnie od 4 miesięcy. Miło się zrobiło,ale musiał wracać skoro mnie znalazł.Obiecał poszukać informacji o Elriku oraz klątwie. Tyle dobrego. Aktualnie obserwuje Gwiazdkę i Nightwing'a. A ten dureń co za mną się skrada myśli ,że go nie zauważyłam.Jeszcze czego. Udaje,że go nie widzę,wyjmuje dmuchawkę ,strzela i mój unik.
Nie zmieniałam formy. Napastnik miał czarne włosy z białym pasmem z przodu.Nosił skórzaną kurtkę,a spod niej wystawał kombinezon z czerwonym nietoperzem na klatce piersiowej. Maskę też miał czerwoną.Czarne spodnie i rękawice. W kurtce za pewnie ma ukrytą broń. Tak samo w pasku.Plus w jego glanach mogą być noże. Wykrakałam z kurtką . Wyciągnął pistolety.
Perspektywa Jason.
Unikneła strzałki.Mogłem się domyśleć, że mnie zauważyła. Walić to.Wyciągnąłem z kieszeni wewnętrznych pistolety z nabojami ze środkiem nasennym. Strzeliłem trzy razy.Uskoczyła.Strzeliłem 9 razy. Kolejne uniki. Ruszyłem na nią strzelając.Wciąż jakimś cudem unikała. Jak takie wielkie bydlę unika kul?!!Koniec forów. Wybiłem się i wskoczyłem na kark wilczycy. Od razu mnie zrzuciła na ziemię zmieniając się w człowieka. Staneła naprzeciw mnie w pozycji bojowej.Sam też tak zrobiłem.Czekała na mój ruch,a ja na jej.Po chwili powoli się przybliżyła,ja też.Miałem dość czekania.Spróbowałem ją podkosić ,podskoczyła i kopneła mnie w brzuch.Ma mocne ciosy.Cofnąłem sie dwa kroki w tył i sam wycelowałem w brzuch z pięści robiąc zmyłke.Dostała.Widocznie myślała,że spróbuję ją kopnąć w nogi.Jeszcze czego.Poleciała dwa metry w tył lądując na nogach i z gotowością do dalszej walki.Zaszarzowała wyprowadzając cios w mój prawy bok.Uniknąłem i chwyciłem ją za ramię wykręcając jej rękę. Sykneła z bólu.Chyba za mocno wykręciłem tą rękę.Trudno się mówi,takie życie.Z drugiej strony miałem ją złapać całą i zdrową.
-A teraz zobaczymy kim jesteś.
Wolną ręką zdjąłem jej kaptur.
Biały warkocz opadł jej na plecy. Za to jej uszy oklapły,jakby ze wstydu?
-No,a teraz.Gadaj,kim jesteś?
Cisza.
-No,czekam.
-Nie twoja sprawa.
Kurcze.Nie mogę wyczytać emocji z jej tonu.
-Odpowiedz.
Cisza.Zaraz nie wytrzymam i ją po prostu zabiorę do Bruce'a.
-Słuchaj.Gdyby nie fakt ,że śledzisz Batmana i resztę, to by mnie Batman nie wzywał.
-Batman,heh?Lepiej żebyś mnie puścił.
-Jeszcze czego.Idziesz ze mną.
-Żebyś się nie zdziwił.
Jednym płynnym ruchem wyrwała się z mojego chwytu.Zmieniła się w wilka i zaczęła uciekać.Ja zacząłem pościg. Skakałem za nią po dachach.Przeładowałem pistolety i czekając aż skoczy na wprost biegłem sprintem. Po chwili nie miała jak skoczyć w bok i dostała kulkę.Jednak biegła dalej na obrzeża.Wciąż ją ścigałem. Przed jakąś starą,kamienicą chwiała się ledwo stojąc na nogach. W skrócie ,wyglądała na pijaną.Kiwneła na mnie,bym szedł za nią. Zachowując dystans podążałem za nią do starego mieszkania.Wylądowaliśmy najprawdopodobniej u niej w salonie.Ta z powrotem była w ludzkiej formie padając na kanapę .
-Więc teraz odpowiesz na moje pytania?Czy mam cię zmusić?
Wyraźnie walczyła ze snem,a muszę ją przesłuchać. Chwila w czym ona grzebie.Wyjeła z niej strzykawke i wstrzykneła sobie w ramię.
-Daj chwilę. Muszę odtajić .
Przymknęła oczy rozmasowując skronie .Poklepała wolną ręką miejsce obok siebie. Usiadłem,widać ,że nie chce walczyć. Przyjrzałem się jej. Wydawała się znajoma.
-Więc ,co do tego kim jestem masz sobie zgadnąć. O co jeszcze tam pytałeś ?
-Dlaczego ich śledzisz?
-Nie śledzę,tylko pilnuje.
-Pilnujesz?
-Dla pewności ,że nie stanie się im to co mi.
Wskazała na uszy i ogon. Chwila...
-To ty jesteś Angel!!!
-Nie krzycz imbecylu i tak jestem.
-No to ten...Jestem Jason Todd aka.Red Hood .
-Jak już wiesz.Angel Wayne aka .Luna.
-Dlaczego nie wrócisz do rezydencji? Martwią się o ciebie i to cholernie mocno.Jest tam taka ponura i napięta atmosfera jak nigdy dotąd.
-Nie mogę. Mam swój futerkowy problem.Wilcze instynkty mimo,że osłabły wciąż oddziałują na moje zachowanie. Ostatnio o mały włos nie zabiłam Damiana.Czy tego chce czy nie ,nie mogę wrócić. Przynajmniej nie teraz.
-Rozumiem jak to jest. Jak mnie wskrzeszono na siłę, ganiałem za Jokerem jak wariat. Pogrążało mnie to coraz bardziej. Wykaraskałem sie z tego tylko i wyłącznie z pomocą Bruce'a.
Popatrzyła na mnie, chyba, współczującym wzrokiem . Trudno określić.Zachowała kamienny wyraz twarzy,ale oczy i jej wilcze elementy zdradziły co w tej chwili czuje. Wracając.
-Słuchaj.Wiem,że to trudne dla ciebie,ale chciałbym byś wróciła.Więc pytam.Jak mogę ci pomóc?
-Nie mów ,że to ja.W skrócie.Kryj mnie.
-To już zamierzałem.Coś poza tym?
-Walczyłeś kiedyś z demonami?
-Raz czy dwa się zdarzyło .
Coraz bardziej mnie intryguje ta sprawa. Uśmiechnąłem się z zainteresowaniem.
-Co powiesz na współpracę?Sama demona nie pokonam na 100 procent.
-Powiedz tylko kiedy.
Jest coraz ciekawiej.Już ją lubię.
-Jak go znajdę to cię znajdę,a teraz lepiej wracaj.Jeszcze pomyślą ,że nie żyjesz i będzie na mnie.
-Nie będzie,ale masz rację. Pokażesz się bez kostiumu?
-Skoro chcesz.
Pstrykneła i była w normalnych ubraniach.
-Ja też tak chcę.Poza tym ,wyglądasz uroczo.
Trzepneła mnie po głowie. Mocno.
-Au!Za co?!
-Nie jestem urocza.
Zmarszczyła brwi i patrzyła spod byka na mnie.Teraz jest przerażająca.Na moje szczęście na krótko.
-Wybacz ,że stwierdzam fakt.
Ironia w moim głosie była tak widoczna, że tylko głucha osoba by nie zauważyła.
-Idź już.Jesteś gorszy od Grayson'a.
-Nie da się być gorszym od niego.
-Jednak ty go pobiłeś,a teraz serio idź.
-Dobrze już ,dobrze.Narazie.
-Narazie.
I wyszłem.Tyle mnie było.
Perspektywa Angel.
Tyle dobrego,że Jason postanowił mnie kryć.Położyłam się na kanapie.Co za zwariowany dzień? Od dawna takiego nie miałam.Może pogadam z nimi? Może naprawdę powinnam wrócić?Niby instynky już mi tak nie dopiekają i opanowałam przemianę, ale...Czy to aby dobry pomysł? Westchnełam na tę myśl.Jestem zmęczona jak nigdy. Przemyśle to rano.
#/;'/&:?#/, $/,;'^&'$:;'$&:'/;-";:#:;
Co dalej?Poczekaj na rozdział!!!POLSAT!!!
Lunita .

Córka BatmanaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz