Rozdział 3

2K 102 6
                                        

Perspektywa Garfield (Bestia).
Kurczę ,że też pomyliłem toalety. Zamiast do zakładników , to do bandziorów trafiłem . Co za wstyd. I do tego na oczach Batmana. No dobra ,to było wczoraj , za to dziś już nie zrobię z siebie błazna. Dziś zabłysne. No to na śniadanie. Mam pokój między Damianem , a Jaimim. Całkiem fajnie. Tylko oby Damian znowu nie próbował mnie zabić. No ludzie jak można wbić miecz w ścianę ,gdy wie sie ,że ktoś jest po drugiej stronie. Wyszedłem z pokoju i skierowałem sie do kuchni. Jak weszłem zastałem tam tylko Alfreda , Damiana i Batmana.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry paniczu Garfield.
- Hej Garfield.
- Witaj Garfield.
- Widzę ,że wcześnie wstałeś . Co dzisiaj jest,że tak się stało?
- Bardzo śmieszne Damian. Po prostu tak się stało. A Ty od której nie śpisz? Ranny ptaszku .
- Ja prznajmniej nie jestem chodzącym groszkiem.
- Przesadzasz Mi Amigo.
- To nie nazywaj mnie ptaszkiem.
- Robi się. A Ty nie nazywaj mnie groszkiem.
- Też się robi.
Przybiłem z nim sztame i usiadłem koło niego. Dostałem tosty z pomidorami ,serem , sałatą i szynką. Ble szynką.
- Nie chce być niemiłym, ale jestem wegetarianinem.
- Oh .
- Tak wiem.
Alfred zabrał talerz i przygotował mi tosty bez mięsa oraz dał herbatę. W między czasie Batman wyszedł . Kurka wodna , ale mamy fuksa, że trafiliśmy na niego.
- No to te tosty, to będą dla tych co nie potrafią wstać wcześnie.
- Yeah. Fajnie masz. Ja mieszkałem na farmie zanim stałem się chodzącą sałatą. A Ty masz wszystko.
- Wcale nie.
- Hmmn.
- Posłuchaj . Może i jesteśmy miloarderami , ale nie mamy wszystkiego.
- Niby czego?
- Np. Nie zawsze mamy szczęśliwe życie. Wyobraź to sobie. Miliarder i jednocześnie bohater. Spotyka nas wiele złego.
- Sorry.
- Nie ma sprawy. Idziemy potrenować.
- Już możesz się kłaść na podłogę.
- W twoich snach.
Spojrzeliśmy krótko po sobie wyzywającym wzrokiem i pobiegliśmy na sale treningową.
Szybki, ale ja szybszy . Zmieniłem się w geparda i go wyprzedziłem. Ale nie zauważyłem Gwiazdki wychodzącej zza rogu. Wpadłem na nią z dużym impetem . Wylądowaliśmy na przeciwległej ścianie. Szybko z niej wstałem .
- Przepraszam,przepraszam, ale to bardzo przepraszam. Nie chciałem. Biegłem na trening i......
- Nie ma sprawy . Tylko uważaj. Poza tym , nie biegaj już jako gepard ,dobrze.
- Dobrze.
I pobiegłem dalej , ale już jako człowiek. Damian nie zapomniał mi tego wypomnieć . Wbiegł jako pierwszy na salę. Ja drugi. Zaczęliśmy od krótkiej rozgrzewki, następnie walka z przebiegiem takim.
Na początku stanęliśmy w bojowych pozycjach. Następnie ja zmieniłem się w raptora i zaszarzowałem. On nade mną przeskoczył i łapiąc za ogon przewrócił mnie. Ja za to zmieniłem się w lwa i skoczyłem na niego. On zrobił unik w prawo. Za to ja skoczyłem nad niego zmieniając się w niedźwiedźa i łapiąc go w szczelnym uścisku. Za to on się wyślizgnął i mnie powalił.
- Na tyle Cię stać.
- Niestety , ale mam słabe umiejętności bitewne. Nie umiem wyprowadzać ciosów.
- Jakim cudem? Przecież widziałem jak walczysz.
- To są zwierzęce instynkty Mi Amigo.
Zrobił minę jakby się zastanawiał i dobrą chwilę tak stał.
- Nauczę Cię .
- Que pasa?
- Nauczę Cię walki i nie mów mi tu Co po hiszpańsku.
- Się wie .
- No to zaczynamy.
I tak pokazywał mi ciosy i uczył wyprowadzać je do obiadu. Następnie się rozeszliśmy. On do siebie ,ja do Jaimiego. Mieliśmy razem pograć po obiedzie. Zapukałem i weszłem po usłyszeniu ,,proszę " .
- Już szykuj się na przegraną żuczku.
- W twoich snach. Gramy w Tekkena 6 .
- Dajesz.
I się zaczęło. On wygrywał i przegrywał. Wynik wygranych wynosił 56:54 . Prawie ze mną wygrał. Ale to ja jestem mistrzem pada. Ciekawi mnie, co będzie na dzisiejszym patrolu?
.............................................
W następnym zacznie się akcja obiecuję .
Lunitak. (-.-)

Córka BatmanaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz