Perspektywa Bruce. Wieczór . Jakieś półgodziny przed patrolem .
Jak wróciłem z firmy zapytałem Alfreda czy coś się działo. Odpowiedział, że Angel i Jaime całkiem nieźle się dogadują . Powiedział też ,że poszli grać w gry video u Jaime'ego. Aż miło się zrobiło. Akurat miałem zajrzeć czy nadal grają,ale właśnie schodzili po schodach rozmawiając o jakiejś grze.
-Witaj ojcze.
-Dobry wieczór.
-Dobry dobry. Angel ,proszę Cię nie tak oficjalnie. Czuję sie staro itp..
-Dobrze.
-Wy idźcie do jaskini ,a ja zaraz dojde.
Odrazu pognali do windy. Coś czuję ,że dobrze ich dobrałem . Uśmiechnołem sie pod nosem i poszłem się przebrać.
Perspektywa Angel. Na patrolu.
Razem z Jaime'im patrolowaliśmy tym razem północną część miasta. Było dziwnie spokojnie. Zaledwie kilka grup kieszonkowców i kilkoro gwalcicieli. Właśnie zauważyłam kolejnego przestępcę. Dałam znak dłonią żuczkowi i stanęliśmy w obronie małej dziewczynki i najprawdopodobniej jej dziadka. Zostali przyparci do ściany w ciemnym zaułku przez czworo typowych dresów z nożami. Ja zeskoczyłam z dachu tuż przed ofiary i napastników. Za to żuczek wylądował za napastnikami.
-Hej mamy jeszcze jedną chętną do zabawy chłopaki.
Powiedział ich najwyraźniej szef. Był ubrany w kominiarke ,zieloną bluzę i dresy. Pozostali tak samo tylko bluzy były innych kolorów. Była czerwona,niebieska i fioletowa. Ci idioci nie zauważyli żuczka z tyłu. Jak można być takimi niedorozwojami? Niebieski rzucił się na mnie z nożem. Zrobiłam unik w prawo i wytrąciłam mu nóż. W tym czasie skarabeusz za pomocą czegoś na wzór pistoletu na wszywki XXXLLL przyszpilił czerwonego i fioletowego do mojej lewej ściany. Za to zielony próbował uciec. Przeskoczyłam nad nim ,popchnełam na ścianę po mojej prawej i odsunełam się ,dając tym samym znak skarabeuszowi by go przyszpilił. To samo z niebieskim. Staruszek w swetrze i jeansach trzymał małą za plecami ,zasłaniając ją własnym ciałem. Po chwili odetchnął z ulgą i powiedział .
-Dziękuję za uratowanie mnie i mojej wnuczki. Jesteśmy wam dozgonnie wdzięczni. Prawda Clementine?
Mała,ciemnoskóra jak dziadek ,w fioletowym sweterku i legginsach ,ok. siedmioletnia dziewczynka,z brązowymi włosami i oczami wyszła zza starca wciąż lekko drżąc . Po chwili się uśmiechnęła w naszą stronę i zrobiła coś czego się nie spodziewałam.
-Bardzo dziękuję za uratowanie życia.
I mnie przytuliła. Co ja mam zrobić w takiej chwili? Na szczęście szybko puściła i wyszczerzyła zęby w dużym uśmiechu. Podbiegła do dziadka i oboje wyszli z zaułka. Spojrzałam na żuczka i zobaczyłam ,że szczerzy się jak głupi do mnie.
-Co Ty gazem od Jokera dostałeś?
-Nie. Ale to co zrobiła ta mała było przesłodkie.
-Tsk .
Wskoczyłam na dach i kontynuowaliśmy patrol. Nie wiem dlaczego,ale przypomniał mi się dziadek i kilka chwil z nim związanych. Nie były zbyt miłe. Nigdy nie traktował mnie tak jak wnuczke. Traktował mnie raczej jak nic nie wartego śmiecia. Nigdy nie powiedział,że jest ze mnie zadowolony czy chociaż pochwalił. Tylko i wyłącznie na mnie krzyczał i od czasu do czasu.... Nie ważne. Wolę do tego nie wracać. Nie było to przyjemne. Co z tego ,że zależało mi na nim,skoro jemu nie zależało na mnie. Nawet nie zauważyłam jak nadszedł koniec patrolu i skarabeusz składał raport. Po zdaniu wszystkich raportów, wróciliśmy i poszliśmy spać. Tego co się stanie zaledwie kilka dni później,się nie spodziewałam.
Time skip 5 dni . Perspektywa Dick.
Po wstaniu i ogarnięciu się z rana,odrazu skierowałem się na śniadanie. W kuchni zastałem Kori,Raven, Garfielda i Jaimego. No i oczywiście Alfreda. Odrazu jak się przywitałem postawił przedemną talerz z jajecznicą. Podziękowałem i jadłem rozmawiając z innymi. Wszystko było by w porządku gdyby nie fakt ,że chłopcy podejrzanie szybko wybiegli. Dokończyłem jedzenie i wyszedłem za nimi. Nie musiałem długo szukać. Byli na korytarzu przy pokoju Garfielda. Rozmawiali cicho. Coś mi tu nie pasi.
-O czym tak zawzięcie dyskutujecie?
-O niczym!
Odpowiedzieli jednocześnie.
-No już . Gadać mi tu jak na spowiedzi. No chyba ,że chcecie bym powiedział Bruce'owi.
Przełkneli ślinę i zaczął Jaime.
-No bo... chcemy...
-Chcemy jakoś rozbawić Angel .
Dokończył Garfield, a mnie zatkało.
-Wy chyba żartujecie. Jak komukolwiek z Was się uda to dostaniecie ode mnie darmową przysługę.
-To samo do Ciebie Mi Amigo. Jeżeli nam się nie uda,wisimy Ci przysługę. Albo też jeżeli Ty ją rozbawisz. Zakład?
-Zakład.
Pobiegli do jej drzwi i zapukali . Otworzyła i ich wpuściła. W ciągu jakiejś godziny słyszałem urywki całkiem niezłych żartów bądź sytuacji. Ale i tak się im nie udało. Wyszli z tamtąd zrezygnowani. Za to ja im pokarze jak to się robi. Podeszłem do jej drzwi,zapukałem i poczekałem aż otworzy. Dwie sekundy i już otworzyła.
-O co chodzi?
Jak zwykle beznamiętnie.
-Mogę wejść?
Odsuneła się i mnie wpuściła ,jednocześnie przeszywając mnie wzrokiem. Ma fajny pokoik dla dziewczynki. Nie ważne . Usiadła na łóżku i popatrzyła na mnie wyczekująco.
Usiadłem po jej prawej i zacząłem.
-Słuchaj. Chłopcy się założyli o to kto Cię rośmieszy ,a ja się dla żartu dołączyłem. Więc miejmy do już za sobą.
-Serio? Głupszego zakładu nie było.Tsk.
-Oj daj spokój. Chyba potrafisz się uśmiechać. Nie?
-Sama nie wiem.
-No to pora to sprawdzić.
Zatarłem teatralnie ręcę.
-Niby jak?
-A tak.
Chwyciłem ją pod boki i zacząłem łaskotać. Położyłem ją na plecy. Starała się nie roześmiać,ale na nic. Po chwili niekontrolowanie się śmiała i wjeżgała nogami próbójąc mnie odepchnąć .
-N-nie hahah ż-żyjesz hahaha G-grayson. Hahaha S-słyszysz?!
I tak dalej. Tego się nie spodziewałem. Już myślałem, że nic jej nie ruszy. A tu proszę. Nasza mała outsiderka ma łaskotki po bokach. Przestałem po jakiś kilku minutach. A ona łapała powietrze. Usmiechnołem się na ten widok. To było słodkie. Ale po chwili patrzyła na mnie tak jakby chciała mnie zabić wzrokiem. Gdyby nie fakt ,że widziałem straszniejsze rzeczy to bym stąd wyszedł.
-Było źle?
Zapytałem.
-W sumie... może być. Ale i tak więcej tak nie rób,jasne?
-Jak Słońce. Ale dlaczego się nie śmiejesz ,ani uśmiechasz, co?
-Moja sprawa .
- Mi możesz powiedzieć. Może nie znamy się zbyt długo,ale możesz mi zaufać.
-Może kiedyś. Co powiesz na trening?
-Mi tam pasuje. Tylko się przebiorę. A i jeszcze jedno pytanie. Wybrałaś sobie kryptonim?
-Tak . Mój kryptonim to Luna.
-Ok . Na sali za 10 min..
-Ok.
Wstałem i wyszłem z jej pokoju. Chłopcy patrzyli się na mnie jak na kosmitę.
-No co?
-Jak Ty to...?
-Ma łaskotki.
Zostawiłem tych dwóch w szoku i skierowałem się do mojego pokoju by się przebrać. Po przebraniu się w dresy i podkoszulek , poszedłem na salę ćwiczeń. Zobaczę co naprawdę potrafi .
☆☆☆☆☆-☆☆☆☆☆☆☆--☆☆☆☆☆
Co tam mordeczki? Co planujecie na wakacje? Bo ja mam sporo takich planów.
Luni .
CZYTASZ
Córka Batmana
FanficBatman niedawno dowiedział się o Damianie ,jego synu. Co jeśli będzie miał także i córkę? O której wiedziała tylko Talia i Ra's Al'Ghul ,a sam Damian nie wiedział nic o siostrze? Zobaczcie sami. Akcja dzieje się po filmie "Batman:Bad Blood". Żadna z...
