Rozdział 19

679 33 5
                                        

Perspektywa Angel.
Słyszałam z ukrycia całą rozmowę z Bagniakiem. Nie powinnam im się pokazywać. Wilcze instynkty są trudne do zapanowania. Wcześniej o mało co nie ruszyłam w ich kierunku i nie zaatakowałam. Nie mogę iść na wyspę po pomoc bo będąc przeklętą dostałam automatycznie zakaz wstępu do magicznego świata. Poza tym jestem zagrożeniem. Instynkty przytłumają moje zmysły. W tej formie szczególnie. Jestem tak jakby na środku pomiędzy zmysłami ,a instynktami . Jednak nie chce ich przestać obserwować. Co jak i oni mogą zostać porwani ,i przeklęci? Nie moge do tego dopuścić. Śledzę ich i nie zamierzam odpuścić. Nie chce by cierpieli . Musze znaleść jakiś sposób by pozbyć się klątwy na dobre .
Perspektywa Gwiazdka ( Corri).
Cały czas panuje ponura atmosfera . To co się wczoraj stało wywołało szok i żal u każdego. Martwię się o wszystkich. Mimo tak krótkiego czasu i jej oziębłego charakteru polubiliśmy ją. Ten jej chłód dawał poczucie kontroli. Kontroli nad naszymi życiami. Panowała nad sobą mimo wszystko. Walczyła do końca. Ale czy napewno? Czy to napewno koniec? Kto wie? Mam przeczucie ,że nie. To nie koniec. To początek czegoś większego. Myślę nad tym ,cały czas rozglądając się uważnie. Wciąż mamy obowiązki i musimy je wykonać. Patrol dopiero co się zaczął, a ja mam uczucie bycia obserwowaną. Pokazałam znak dłonią Dick'owi ,że nie jesteśmy sami. Kiwnął głową ,że zrozumiał. Udaliśmy ,że coś zauważyliśmy i wskoczyliśmy do alejki między dwoma blokami. Czekaliśmy cierpliwie. Po ok. pół minuty zza gzymsu wychylił się spory ,wilczy,biały łeb. Zwierze spojrzało na nas jasnymi, niebieskimi oczami i skoczyło na drugi dach. Bez słowa ruszyliśmy w pogoń . Ten wilk był ogromny. Miał ok.2,5 metra wysokości na czterech łapach. Nieskazitelnie białe futro wyglądało na miękkie i puszyste. Dick nie nadążał. Wcisnął przycisk na pasku i naprowadził tym samym motor. Leciałam tuż nad głową wilka. Sięgnęłam po komunikator.
-Tu Gwiazdka do wszystkich! Mamy pogoń ! Cel to ok. 2,5 metrowy ,biały wilk!
-Przyjołem.
-Przyjołem. Namierzamy was . Bez odbioru .
-Bez odbioru .
Cały czas bacznie obserwowałam zwierzę. Może to jakiś eksperyment? Nie dowiemy się jeśli nie złapiemy go. Dick w między czasie kontynułował pościg z ulicy na motorze. W oddali widziałam pozostałych. Wilk także zdawał się ich zauważyć. Zwierzę zaczęło próbować wskoczyć do alejek i uliczek. Uniemożliwiałam mu to strzelając wiązkami energii ,jednocześnie nakierowując je w odpowiednim kierunku. Musiałam z każdą sekundą nadążać nad gwałtownymi ruchami zwierzęcia. Próbowało mnie zmylić. Widać ,że jest inteligętniejszy w porównaniu do pozostałych przedstawicieli jego gatunku. Na szczęście Jaime zagrodził zwierzęciu drogę i ogłuszył.
Perspektywa Angel.
W tym ciele jest dużo trudniej unikać czegokolwiek. Do pościgu za mną dołączyli pozostali. Ja oczywiście jak głupia zajrzałam tam. Moja troska obróciła się przeciwko mnie. Drogę zagrodził mi Jaime ogłuszając mnie gwałtownym i szybkim nalotem. Z wspomnianym rozpędem przyszył mnie do dachu za pomocą tego jego "zszywacza".
Otoczyli mnie. Wprost świetnie. Szybko doszłam do siebie i teraz patrzyłam jak mi się przyglądają.
-Co robimy?
-Myślę, że Zoo w Gotham chętnie przyjmie nowy nabytek Skarabeuszu.
Odpowiedział mój ojciec. Nie wiem co mówili dalej . Instynkty ich zagłuszały. Słowa były rozmyte jak i sylwetki. Popadłam w całkowite otępienie. Nie mogę tego zrobić! Skupiłam się jak tylko mogę i wydostałam się z otępienia . Jak tylko obraz wrócił do normy okazało się ,że przygniatałam Damiana łapą i mój pysk był wyjątkowo blisko jego szyji .Cofnełam sie gwałtownie od niego i zeskoczyłam do alejki. Gubiąc ich w labiryncie alejek i uliczek.
Perspektywa Damian.
Wilk podczas naszej rozmowy dał o sobie znać warcząc, ukazując wielkie i zapewne bardzo ostre zęby. W jednej chwili uwolnił się i zamachnął potężną łapą na Skarabeusza oraz Raven . Raven użyła magicznej tarczy ,a Skarabeusz odleciał kilka metrów w tył wyhamowując w powietrzu. Zwierze rzuciło sie do ataku na Grayson'a i ojca. Kiwnołem Bestii na znak ,że atakujemy . W jednej chwili Garfield zmienił się w tygrysa ,skacząc na plecy wilka zadając płytkie rany pazurami. Ja za to wskoczyłem na kark i trzymając się futra starałem sie wbić igłe z mocnym środkiem nasennym. Zwierzę szarpało się ,nie dając mi szans na wbicie igły,a ja zleciałem tuż pod nie. Ono wykorzystało od razu moje położenie przyciskając mnie do dachu łapą . Każdy zamarł w pół kroku, gotowy do zadania śmiertelnego ciosu zwierzęciu. Niebezpiecznie nachyliło się nad moją szyją, ale nie otwarło pyska. Popatrzyłem mu w oczy. Były jasnobłękitnej barwy,która zmieniła się po chwili w ciemny niebieski. W tej samej chwili zszedł ze mnie i zeskoczył do alejki. Wziąłem głęboki wdech ,nawet nie wiedziałem ,że wstrzymałem oddech. Było naprawdę blisko.
-Nic ci nie jest?
-Nic mi nie jest ojcze,ale było blisko .
Wstałem z betonu i otrzepałem się z kurzu. Nie zwracając uwagi już na nic,ruszyliśmy za wilkiem. Niestety zgubiliśmy go na obrzeżach miasta. Następnie kontynułowaliśmy zwiad wypatrując wilka .
Perspektywa Angel.
Nie,nie,nie,nie! Mało brakowało,a zabiłabym brata ! Muszę trzymać się na dystans inaczej to się źle skończy. Jestem poza kontrolą, a to nigdy nie wróży nic dobrego. Kiedyś straciłam panowanie nad sobą i o mało co się nie zabiłam . To był pierwszy raz i ostatni. Wilczy instynk daje mi w kość,a ja koniecznie muszę nad nim zapanować. Ja tak nie mogę. Mogę przecież skrzywdzić nie tylko ich ,ale i niewinne osoby.Ja...Może powinnam umrzeć,albo dać zamknąć sie w tym Zoo. Póki co muszę zwiększyć dystans na obserwacje. Wróciłam do kamienicy przed świtem i położyłam się z myślą o tym co będzie dalej.
×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×.×
Przepraszam, ale nie mam pojęcia jak co napisać. Wiecie macie pomysł ,ale nie umiecie ubrać go w słowa.

Córka BatmanaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz