- Co powiedział? - Zapytał Niall prawie wypluwając chrupki, kiedy usłyszał historię Harry'ego z dzisiejszego popołudnia.
- Że mam być jego chłopakiem. - Westchnął loczek kładąc się na łóżku. Od jego rozmowy z szatynem minęło prawie pięć godzin, a słowa chłopaka ciągle chodziły mu po głowie.
Z jednej strony to było tak głupie i niedorzeczne, że Harry nie powinienem nawet o tym myśleć. Oni się w końcu nienawidzą. No może tylko Harry nienawidzi Louisa. Nie ma mowy, żeby wytrzymał z nim więcej niż to konieczne, jak na przykład kiedy mijają się na korytarzu. Pewne jest, że w końcu któryś by nie wytrzymał i mając dość tego drugiego, popełniłby samobójstwo, bądź morderstwo.
Jednak patrząc na to z drugiej strony, Harry byłby bliżej Zayna niż kiedykolwiek. Przecież on i Tomlinson są jak papużki nierozłączki - gdzie jeden, tam i drugi, a Harry? Harry tylko obserwuje ich z końca korytarza i podziwia jak idealnie wygląda jego obiekt westchnień. Będąc w fikcyjnym związku z Louisem mogłoby być inaczej. Poznałby mulata bliżej, opowiedział kilka swoich żartów, by jak najmocniej go do siebie przekonać. Później po zerwaniu, które oczywiście byłoby z winy Louisa, udawałby pokrzywdzonego i zrozpaczonego, a w ramionach Zayna znalazłby pocieszenie.
Brzmi jak plan idealny, lecz Harry musiał przestać o tym myśleć. To nie było w porządku, dlatego nie powinienem się nawet zastanawiać nad propozycją.
Gdyby jeszcze chodziło o kogoś innego, ale los musiał być złośliwy i postawił na jego drodze Louisa Tomlinsona.
- Stary, słuchasz mnie? Nawijam od paru minut, a ty niezbyt kontaktujesz. - Niall zaczął machać dłońmi przed twarzą chłopaka, niebezpiecznie zbliżając się do jego twarzy.
- Zabieraj te brudne łapy. - Trącił go łokciem, a jego wzrok powędrował na miejsce, gdzie siedział Irlandczyk. Było tam pełno okruchów, a chłopak dopiero wczoraj zmieniał pościel.
Niall tylko wzruszył ramionami i wytarł dłonie o swoje spodnie. Harry skrzywił się widząc to, ale nie miał siły ani ochoty, by upominać przyjaciela. W końcu on i tak zawsze robi wszystko po swojemu.
- Co mówiłeś?
- Mówiłem, że Louisowi musiały skończyć się pomysły jak zaciągnąć cię na randkę. - Zarechotał i nawet Liam, siedzący na krześle przy biurku, który od przyjścia prawie ani razu się nie odezwał, teraz cicho się zaśmiał.
- Co ci się znowu uroiło Horan? Myślę, że przestał na mnie lecieć rok temu, gdy wylałem na niego zupę. - Styles przewrócił oczami, bo naprawdę nie uśmiechało mu się po raz kolejny wysłuchiwać od swoich przyjaciół, jak to Louis Tomlinson jest w nim szczerze zakochany.
- Powiedział ci to?
- Nie musiał, raczej do po nim widać.
Niall i Liam posłali sobie krótkie, wszystko mówiące spojrzenie, po czym blondyn poklepał Harry'ego po ramieniu.
- Naprawdę jesteś ślepy. Widać, że lakier Zayna przesłania ci cały świat. - Niall uśmiechnął się szeroko, ukazując tym samym niemal wszystkie zęby. Harry prychnął w odpowiedzi, strzepując ze swojego ramienia dłoń przyjaciela. Nie był w nastroju na ich przekomarzania.
Oboje byli zajęci sobą i sprawą z Louisem, że nie zwracali najmniejszej uwagi na Liama. Chłopak siedział z małym uśmiechem na twarzy, całkowicie przyklejony do swojego telefonu. Palce zaczynały go boleć od ciągłego wysyłania smsów.
- Mogę być ślepy, ale ty za to jesteś głupi. - Wytknął mu, pokazując język i ciesząc się z tego jak dziecko.
- Naprawdę Harry, dorośnij. Świat nie zaczyna się i nie kończy na Zaynie Maliku. - I Harry'emu mogło się tylko wydawać, że mówiąc to, jego przyjaciel wcale na niego nie patrzył.
- Powtarzasz mi to od roku i powinieneś wiedzieć, że mam to gdzieś. - Prychnął i podskoczył, gdy jego telefon wydał dźwięk przychodzącej wiadomości. Dlaczego musiał ustawić sobie tak głośny dzwonek?
Z myślą, że jest to wiadomość od operatora, postanowił sprawdzić ją później. Wziął się za to za strzepywanie okruchów ze swojego łóżka. Nie ma zamiaru spać później w takim chlewie.
- Jesz jak świnia, następnym razem nie wpuszczę cię do łóżka. - Wymamrotał, patrząc morderczym wzrokiem w stronę Nialla. Dlaczego on nigdy po sobie nie sprzątał?
- Hej, chłopaki, ja już będę leciał. - Powiedział cicho Liam i zaczął zakładać bluzę. Telefon nadal trzymał w ręce, a z jego twarzy nie znikał uśmiech.
- Tak szybko? Dopiero szósta. - Harry zmarszczył brwi, bo przeważnie jego przyjaciele zostawali na kolację. Co jak co, ale kuchnia jego mamy była nieporównywalna z czymkolwiek innym.
- Um tak, wypadło mi coś, przepraszam.
Niall spojrzał na niego z ukosa uważnie się przyglądając. Po chwili wewnętrznych przemyśleń, poderwał się z łóżka i stał obok chłopaka.
- Właściwie też już pójdę. Mogę się z tobą zabrać? - Uniósł brwi w oczekiwaniu na odpowiedź. Liam za to nerwowo podrapał się po karku i nieśmiało kiwnął głową na znak zgody.
- Nadrobimy to innym razem Harry, dobrze? - Ten również przytaknął, bo co innego miał zrobić?
- Och i daj znać jak już będziesz wiedział co zrobisz. - Dodał Niall, kiedy był już przy wyjściu.
Gdy drzwi się zamknęły, Harry wziął do ręki telefon i opadł na łóżko. Zamiast jak się spodziewał jednej wiadomości, miał do odczytania trzy.
Od Nieznany:
Przemyślałeś moją propozycję Harry? :)
Od Nieznany:
Ejjj :// mam nadzieję, że się nie obraziłeś księżniczko
Od Nieznany:
Jeśli się zdecydujesz, przyjdź przed lekcjami w to samo miejsce co dzisiaj x
Harry westchnął czytając to. Miał nadzieję, że chłopak odpuści, tym samym rozwiewając jego wątpliwości. Tym czasem męczył go nawet w wiadomościach.
Tylko skąd miał jego numer?
Do Nieznany:
Skąd masz mój numer Tomlinson?
Odpowiedz dostał dopiero, gdy miał się kłaść spać. Wyświetlacz raził go w oczy, a literki zmywały się w jedno.
Od Tomlinson 💩:
Śpij dobrze Harold xx
🍑🍑🍑
Heej 💖
Nie było mnie tydzień. Co tam u was ?
Jak myślicie, jaką decyzję podejmie Harold 😏
Miłego wieczoru! 💙💚
CZYTASZ
Complicated Love | Larry ff
FanfictionHarry odkąd pamiętał szczerze nienawidził Louisa. Nigdy też nie mógł sobie przypomnieć co takiego szczególnego szatyn mu zrobił. Tłumaczył sobie to tym, że Louis przyjaźni się z Zaynem - pierwszym i jedynym zauroczeniem Harry'ego. Pytanie jednak, cz...
