47.

2.1K 174 26
                                        


- Będziemy pod twoim domem za dziesięć minut, dlatego radziłbym ci ruszyć ten swój tyłek na dół, tak abym nie musiał używać siły. - W ten oto sposób Niall zakończył rozmowę z Harrym, trwającą niemal dwadzieścia minut. W zasadzie brunet już od dobrej godziny był gotowy, jednak zżerały go nerwy. Nie wiedział, czy Louisowi spodoba się prezent. Dlatego miał nadzieję, że na imprezę przyjdzie sporo ludzi i szatyn nie będzie miał czasu na dokładne oglądanie każdej paczki.

Kiedy usłyszał trzykrotne zatrąbienie, zbiegł na dół i pożegnał się z rodzicami, przypominając im, że nie wraca na noc. W najlepszym wypadku wszyscy zostaną u Louisa, a w najgorszym Harry zakopie się gdzieś w pokoju Nialla. Chociaż wolał nie spędzać tam dzisiejszej nocy. Irlandczyk nie był typem osoby, która lubiła sprzątać.

Zgarnął drobny podarunek i wyszedł z domu. Od razu w oczy rzucił mu się samochód Zayna. Wsiadł na tylne siedzenie obok Nialla, który trzymając zegarek, spojrzał na niego groźne. Przywitał się ze wszystkimi i uważnie przyglądać się przyjacielowi.

- Pięć minut spóźnienia. Miałem już po ciebie wychodzić. - Harry wywrócił oczami i utkwił spojrzenie za oknem. Obserwował zmieniający się krajobraz kiedy jechali i próbował ignorować natrętne gadanie blondyna. Jasne, może Harry panikował kilka razy w ciągu tego tygodnia i zarzekał się, że nie pójdzie na tą imprezę, ale jednak ostatecznie zmienił zdanie, a Niall po prostu przesadzał.

Kiedy znaleźli się pod domem Tomlinsonów, było jeszcze wcześnie. Nie dotarła jeszcze nawet połowa zaproszonych gości. Harry jęknął w duchu, bo im mniej osób, tym większe prawdopodobieństwo częstszego wpadania na Louisa bądź Jacoba.

Podążył za Niallem, a także Zaynem i Liamem trzymających się za ręce. Szedł jednak nieco z tyłu, chcąc przedłużyć ten moment jak najbardziej. Nic nie mógł poradzić na to, że sama obecność Louisa wprawiała go w dziwny stan.

Zayn z Liamem zniknęli niemal od razu. Właściwie później Harry widział ich tylko kilka razy niemal pożerających nawzajem swoje twarze. Ku jego zdziwieniu Niall wytrwale trzymał się jego boku.

- Alice nie będzie? - Zagadnął go w pewnym momencie, gdy upewnił się, że Louisa nie ma w salonie. Jak dobrze, że Zayn miał własny klucz.

- Nie wiem. - Niall wzruszył ramionami i tępo wpatrywał się w swoje stopy. Harry zauważył, że jego przyjaciel chodził nie swój już od kilku dni. Jednak za każdym razem, gdy pytał go co się dzieje, wymyślał jakąś wymówkę i go zbywał.

- Jak to nie wiesz?

- Pokłóciliśmy się okej? - Warknął nieco, czym zaskoczył samego siebie. Przejechał palcami po włosach, by później głośno opaść na kanapę. Harry więc poszedł w jego ślady i już po chwili siedział przy nim.

- To coś poważnego?

- Ja, uh, sam nie wiem. To było w czwartek. Byliśmy na randce i kiedy po kinie poszliśmy do knajpy, zaczęliśmy rozmawiać. I w pewnym momencie wszedł taki chłopak od nas ze szkoły. Jackson, jest w klasie Zayna oraz w szkolnej drużynie. Alice powiedziała mi, że ostatnio ją podrywał i próbował się umówić. - Niall przerwał na chwilę. Wzdychnął głośno, kiedy ujrzał w kącie blondynkę rozmawiającą z przyjaciółkami. Harry podążył za nim wzrokiem i ułożył prawą dłoń na jego ramieniu.
- Wkurzyłem się. No bo kto, by nie? Facet zarywał do mojej dziewczyny, dlatego wstałem i podszedłem do niego, żeby to wyjaśnić. Chciałem po prostu powiedzieć mu, że Alice jest zajęta i jeśli następnym razem będzie czegoś próbował, to po prostu mu przywalę.

- I o to się obraziła?

- Nie do końca. - Niall pokiwał przecząco głową.
- Poszedłem tam co prawda w pokojowych zamiarach, lecz on przy kolegach zaczął mówić jakieś chamskie komentarze w stosunku do mnie i do niej. Nie wytrzymałem i mu przywaliłem tak mocno, że aż zatoczył się do tyłu i spadł z krzesła. Zanim zdążył się podnieść, Alice stanęła między nami, a także przyszedł właściciel. Ona uważa, że nic się nie stało i że nie powinienem był się bić. Ale ja jej tylko broniłem. - Jęknął żałośnie. Harry dostrzegł jak dziewczyna stojąca w sumie nie daleko nich, co chwila na nich zerka. Uznał to za dobry znak, jednak blondyn, który był o włos od rozklejenia się na dobre, niczego nie dostrzegał.

- Stary, spójrz. Sądzę, że powinniście jeszcze raz na spokojnie porozmawiać. Minęło kilka dni i atmosfera się uspokoiła. Jestem pewien, że jest jej głupio, że na ciebie naskoczyła, ale boi się do tego przyznać. - Harry uśmiechnął się pocieszająco i poklepał przyjaciela po plecach.

- Tak sądzisz?

- Właściwie tak, a teraz idź tam i porozmawiajcie. Jesteście jedną z moich ulubionych par. - Puścił mu oczko, a Niall w o wiele lepszym humorze, szedł w kierunku blondynki.

Harry tym samym sam wystawił się na atak. Nie znał tych wszystkich ludzi, którzy tu przyszli. Louis i Jacob zapewne niedługo przyjdą, a brunet będzie chciał wręczyć prezent. Jednak mimo wszystko był nim lekko podekscytowany i miał nadzieję, że szatynowi przypadnie do gustu.

🍑🍑🍑

Hej 💚💙

Wiem, że rozdziały są rzadziej, bo raz na tydzień, ale po prostu nie mam siły niczego pisać, gdy wracam do domu.
Nie zostało jednak dużo rozdziałów i mam nadzieję, że dotrwacie do końca, bo po ostatnich statystykach widzę, że jest was coraz mniej :(

Dobrej nocy i powodzenia w przyszłym tygodniu w szkole ❤

Complicated Love | Larry ffOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz