Isabella korzystała każdego dnia z pobytu swoich bliskich, starając się wychodzić jak najwcześniej z pracy. Zostawiała Avie samą ze wszystkim, wcześniej upewniając się, że sobie poradzi. Nie chciała zwalać jej wszystkiego na głowę, jednak dziewczyna ją zapewniła, że nie widziała w tym żadnego problemu.
Nadszedł piątek, a brunetka od samego rana nie miała humoru. Czuła się źle i nie mogła się pogodzić, że ten czas tak szybko zleciał. Nie pojechała tego dnia do pracy i chciała się nacieszyć ostatnim dniem z rodziną. Wczoraj Nina dostała telefon, że jutro musi być już w pracy i zamiast wracać w niedzielę, musieli to zrobić dzisiaj.
— Mam nadzieję, że niebawem znów przyjedziecie — zwróciła się do Michaela siedzącego na fotelu, który pił kawę. W tym samym czasie głaskała po główce tulącą się do niej Clare, która jak tylko usłyszała, że będą musieli już wracać, nie opuszczała jej na krok, chodząc z nią nawet do łazienki.
— Postaramy się jak najszybciej — uśmiechnął się szczerze, a w jego oczach zobaczyła niemą obietnicę. — Może tym razem z Chrisem.
— O ile oderwie się w końcu od pracy — powiedziała Nina, wchodząc do pokoju i usiadła obok Isabelle na kanapie. — Szef mu daje popalić.
— Jak chciał, tak ma — skwitowała brunetka, wzdychając i przypominając sobie, jak nie raz mówiła Chrisowi, aby zmienił pracę, bo na pewno gdzie indziej nie będą go tak wykorzystywać. Albo chociażby założył w końcu własną firmę, która na pewno by przynosiła mu zyski. — Będę za wami tęsknić, wiecie? Im dłużej jesteście, tym gorzej znoszę wasze wyjazdy.
— Trzeba było przeprowadzić się bliżej — wytknął jej Mike, za co został skarcony spojrzeniem swojej żonę. — Poza tym widywalibyśmy się częściej, gdyby...
— Nie kończ — przerwała mu, unosząc dłoń. — Nie ma takiej opcji, dobrze o tym wiesz.
— Z czym nie ma opcji? — spytała Clara, dołączając się do rozmowy.
— Z niczym, kochanie - uśmiechnęła się do niej, po czym spojrzała na znacząco na Michaela, aby uważał na słowa.
— Prędzej, czy później przyjdzie taki moment, że nie będziesz mogła wiecznie uciekać, Isie. Kiedyś musisz się z tym zmierzyć.
— Kiedyś — mruknęła, nie mając ochoty ciągnąc tego tematu. Nie zamierzała nigdy wracać do domu, nawet na odwiedziny. Już wolała rzadziej widywać bliskich, niż by miała wracać do przeszłości.
***
Szybko zleciał mu tydzień, w którym pochłonęła go praca. Od czasu do czasu robił sobie przerwę, odwiedzając wujka. Musiał się czymś zajmować od rana do późnego wieczora, aby móc przeżyć dany dzień i odciągnąć od nieznośnych myśli.
Od kiedy zobaczył szefową Avie, chciał ją w końcu poznać, lecz nie było to możliwe, bo gdy odbierał swoją siostrę, to jej już nie było. Za każdym razem wracał zawiedziony, zamykając się w warsztacie i nie chciał wysłuchiwać na ten temat głupot z ust siostry, która niesamowicie go drażniła.
Miał nadzieję, że jak nie spotkał jej raz, drugi, trzeci, to mu minie i przestanie tak o niej myśleć, a zamiast tego, było tylko coraz gorzej, przez co chodził jeszcze bardziej poirytowany. Nie wiedział, co się z nim działo, ale chciał, żeby jak najszybciej to się zakończyło. Aby mógł znowu zacząć normalnie żyć, chyba że w końcu miałby okazję poznać tę dziewczynę, aby móc ocenić, czy warto zaprzątać sobie nią głowę. Bo jak na razie, to sądził, że tak.
CZYTASZ
Obietnica
Roman d'amourZłożenie obietnicy wymaga wielu poświęceń, w których nie zawsze postępujemy słusznie. Isabella Davim wraz ze skończeniem odwyku, wyprowadza się z rodzinnego miasta, aby uciec od ciężkiej przeszłości, toksycznych ludzi, rodziców, którzy nigdy jej ni...
