40

10.3K 205 0
                                        

Wyatt

Eric przyniósł mi jajecznicę ze szczypiorkiem. W myślach zaśmiałem się, gdyż mężczyzna wiedział, że było to moje ulubione danie.

Było mi wstyd jeść z ręki Erica. Kiedy byłem jego uległym w Chalcedony, w trakcie szkolenia często klęczałem między jego nogami i pozwalałem mu się karmić. Czym innym było jednak karmienie z ręki w bezpiecznym miejscu, a czym innym w pokoju, który stał się moją celą.

Po jedzeniu Eric odniósł naczynia do kuchni, a gdy wrócił, miał w ręku fioletową obrożę z dzwoneczkiem.

- Nie!

Moje błagania nie działały na bruneta. Eric zapiął mi na szyi obrożę, która miała pieprzony dzwonek. Fraser z pewnością zbeształby mnie, gdybym przeklął choćby w myślach w jego obecności, ale jego tutaj nie było. I nie byłem pewien, czy kiedykolwiek mnie odnajdzie.

- Pięknie w niej wyglądasz, gwiazdeczko. Dzwoneczek jest potrzebny, wiesz? Dzięki temu będę wiedział, gdzie aktualnie przebywasz. Jeśli zdecydujesz się uciec, nie uda ci się to, bo cię usłyszę. Nawet jeśli będziesz trzymał dzwoneczek zamknięty w pięści, i tak nie stłumisz jego głośnego dźwięku.

- Nienawidzę cię!

- Cichutko, skarbie. Bądź grzecznym chłopcem. Przecież wiesz, że nie toleruję nieposłuszeństwa uległych.

Patrzyłem za Erikiem, kiedy podszedł do szafki z zabawkami. Przez łzy dostrzegłem, że w dłoniach trzymał zaciski na sutki oraz potężnych rozmiarów wibrator.

Mężczyzna zacisnął mi zaciski na sutkach. W każdej innej sytuacji pewnie westchnąłbym z rozkoszy spowodowanej delikatnym bólem, jednak w tej chwili obserwowałem Erika z nieskrywaną nienawiścią.

- Boże, jesteś taki cudowny, Wyatt. Nie wierzę, że udało mi się przeczekać na ciebie tyle lat. Mogłem wcześniej cię uprowadzić. Chyba musimy podziękować Knightowi, prawda? Gdyby nie pojawił się w Chalcedony, nie miałbym tak doskonałej sposobności, aby uczynić z ciebie mojego seksualnego niewolnika i kochanka w jednym.

- Fraser cię znajdzie, a wtedy będzie po tobie.

- Och - cmoknął z niezadowoleniem, trącając palcem zaciski na moich sutkach. - Może powinienem kazać ci tytułować mnie twoim panem? Co ty na to, Wyatt?

- Wypierdalaj z mojego życia, Eric!

Myślałem, że mężczyzna sięgnie po pejcz i mnie nim spierze, ale zamiast tego się zaśmiał.

- Taki niegrzeczny. Ktoś chyba dostanie uderzenia w dupkę dziś wieczorem, co ty na to? Na razie jednak sprawię ci przyjemność. Widok ciebie, gdy dochodzisz, jest nieziemski. Zrelaksuj się, kwiatuszku. Jęcz moje imię.

Eric włączył wibrator. Przyłożył urządzenie do moich zniewolonych sutków. Drgnąłem niespokojnie, a mój kutas wyprężył się w erekcji. Nie chciałem dopuszczać do siebie tych silnych wrażeń, jednak Eric znał moje ciało jak mało kto. Wiedział, czego było mi trzeba, abym szybko doszedł.

Nie mogłem z nim walczyć, gdy zaczął obiegać czubkiem wibratora mojego penisa. Zaciskałem zęby, czując gorąco występujące na moje policzki. Stałem się najprawdziwszym seksualnym niewolnikiem. Nie byłem dłużej uległym. To, co robił ze mną Eric, można było nazwać tylko niewolnictwem.

Mężczyzna bawił się wibratorem przy moim penisie jeszcze przez dłuższy czas. Moje ciało błagało, aby Eric chwycił brutalnie mojego kutasa i doprowadził mnie do obezwładniającego orgazmu, ale umysł krzyczał, aby brunet się ode mnie odsunął.

FraserOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz