— Bardzo mi się podobasz już od dawna. Proszę, umów się ze mną.
Daichi oniemiał. Nie tego się spodziewał, kiedy został poproszony o rozmowę na osobności.
W ogóle cała ta sceneria przypominała jakąś mangę shoyo, gdzie bohaterowie decydują się wyznać sobie uczucie na sam koniec historii – w jego przypadku był to koniec szkoły.
Dokładnie, Daichi kończył właśnie szkołę. Był więc piękny, wiosenny dzień, a wokół fruwały płatki sakury. Ptaszki śpiewały, wokół słychać było radosne krzyki innych uczniów, a wiatr cicho szumiał pomiędzy koronami drzew. Idealny dzień, żeby wkroczyć w dorosłe życie i aby wreszcie zebrać się na odwagę, żeby wyznać swoje uczucia do licealnej sympatii. To znaczy teoretycznie, bo Daichi wcześniej nie pomyślałby o czymś takim, a tu proszę, niektórzy naprawdę przyznawali się przed innymi do swoich uczuć akurat dziś. I to jeszcze on, Sawamura Daichi, był obiektem czyichś westchnień. Co on w ogóle zrobił, żeby zasłużyć na to uczcie?
Wróćmy jednak na ziemię z tej mangi shoyo. W życiu by się nie spodziewał, że usłyszy takie słowa od kogoś, kogo od zawsze uważał za bliskiego przyjaciela i sojusznika w trudach siatkówki licealnej. Nigdy nie spojrzał na tę osobę pod kątem jakichkolwiek romantycznych uczuć i zastanawiał się, jak mógł być aż tak ślepy, żeby nie zauważyć, że ktoś jest w nim zakochany. Nie miał dla siebie żadnego usprawiedliwienia.
Chociaż tak sumie mimo iż wcześniej nie myślał o tej osobie w kontekście romantycznym, to teraz może to zrobić. Dokładnie przyjrzał się osobie przed nim. Ok, była obiektywnie ładna i przyjemna dla oczu. Poza tym bardzo ją lubił! Doceniał wsparcie, jakie zawsze mu okazywała i lubił spędzać z nią czas. Czuł się przy niej naprawdę swobodnie.
To naprawdę mogło się udać. Łatwo było sobie wyobrazić, jak zaczynają się spotykać i tworzą naprawdę dobraną parę. Ta wizja była bardzo miła.
Tylko że to nie od niej Daichi chciał usłyszeć takie wyznanie. Dopiero teraz uświadomił sobie, że już istnieje osoba, której obecności pragnął w swoim życiu w ten sposób.
— Przepraszam, Michimiya — powiedział ze szczerą skruchą. — Nie mogę odwzajemnić twoich uczuć, ponieważ już jest ktoś, kogo kocham.
Oczy Michimiyi zaszkliły się i dziewczyna szybko odwróciła się w bok, a jej krótkie włosy zatrzepotały w powietrzu.
— Rozumiem — odparła cicho. — Mimo wszystko chciałam, żebyś wiedział.
— Jasne. Dziękuję za twoje uczucie, Michimiya. Czuję się zaszczycony i naprawdę przepraszam.
— Mhm. Muszę już iść... Do zobaczenia, Sawamura.
— Cześć.
Michimiya czym prędzej się ulotniła, a Daichi odprowadził ją zmartwionym wzrokiem. Bycie z nią mogło być takie proste. Ale od kiedy miłość była prosta?
Daichi westchnął, a potem odwrócił się i poszedł do swoich przyjaciół, których zostawił na środku placu przed szkołą kilka minut temu. Oczywiście czekali na niego przed bramą.
— Daichi! — Sugawara krzyknął w jego stronę. — Co tak długo?!
— Wybacz, Suga. Już wszystko załatwiłem, więc możemy iść.
— W takim razie chodźmy — dodał Asahi, uśmiechając się lekko.
We czwórkę: Daichi, Suga, Asahi i Shimizu wyruszyli w swoją ostatnią drogę powrotną ze szkoły do domu. Od dziś nie byli już licealistami i każdy miał ruszyć w swoją własną stronę. Sawamura czuł się jednocześnie szczęśliwy i przygnębiony. Wyznanie Michimiyi uświadomiło mu, że mimo trzech długich lat nie zdążył zrobić jeszcze bardzo wielu rzeczy.
CZYTASZ
Tie-break || Haikyu!! || One Shots
FanfictionZbiór one shotów, gdzie każdy ship jest mile widziany. Moja osobista bezpieczna przystań, gdzie daje upust wszystkim swoim pisarskim pragnieniom i pomysłom. Tie-break - z angielskiego „zerwanie remisu". Jest to piąty set, który ustala zwycięzcę, ki...
