Cleo
- Dev... Boże, Dev...
- Mówiłem ci już, żebyś nie nazywała mnie Bogiem, maleńka.
- Dla mnie nim jesteś.
Usłyszałam jego prychnięcie. Po chwili poczułam, jak Dev zakłada sobie jedną z moich nóg na ramię. Zdawałam sobie sprawę z tego, jak mokra była moja cipka. Gdy Dev leciutko wsunął w nią palec, usłyszałam krępujący dźwięk. Zrobiło mi się głupio.
- Kochanie, nigdy nie wstydź się tego, że jest ci dobrze. Ta chwila należy do ciebie. Przecież marzyłaś o tym, abym się tobą zaopiekował jak surowy pan i właśnie to robię.
Starałam się oddychać głęboko. Devon miał rację. Przy nim mogłam czuć się bezpiecznie. Ufałam mu i wiedziałam, że nigdy by mnie nie zranił. Kochał mnie i robił to nie tylko dla swojej, ale przede wszystkim dla mojej przyjemności. Traktował mnie ostro na moje własne życzenie.
- Oddychaj. Jestem tu z tobą. Chcesz przerwać, aniołku?
- Nie. Proszę, tylko nie to.
- Dobrze. W takim razie się tobą zajmę. Pozwól mi na to. Nie będziesz zawiedziona.
Zanim Devon zajął się moją spragnioną uwagi cipką, postanowił skupić się na moich piersiach. Masował je i ściskał. Kiedy zerwał klamerki z moich obolałych sutków, krzyknęłam. Szarpnęło mną z bólu, ale gdy Dev położył dłonie na moich obolałych piersiach, było już dobrze.
Patrzyłam na Devona, gdy ten z zapamiętaniem masował moje cycki. Patrzył na nie z miłością. Kochał je bardziej niż ja sama kochałam swoje ciało. Gdy tak na mnie spoglądał, moja pewność siebie szybowała w górę.
Rozluźniłam się. Kiedy Dev zaczął bawić się moją obrożą, patrzyłam w jego piękne oczy w kolorze whisky. Oczy, które nawiedzały mnie w wielu koszmarach, ale i dobrych snach. Gdy Devona przy mnie nie było, czułam się wybrakowana. Byłam zagubiona. Był moim panem nie tylko w łóżku, ale przede wszystkim w życiu.
Ludzie dążyli do tego, aby być samodzielni. Wszyscy chcieli być samowystarczalni, ale nie każdy tego potrzebował. Niektórzy ludzie, tak jak ja, potrzebowali opieki i prowadzenia. Nie był to powód do wstydu. Każdy człowiek był inny i dopóki nie krzywdził drugiego człowieka, nie powinien mieć do siebie wyrzutów o to, jaki był.
Ja przez wiele lat zmagałam się z krytycznie niską pewnością siebie. Nie widziałam dla siebie przyszłości. Był nawet taki czas, gdy zwyczajnie się siebie brzydziłam. Nie było się jednak czemu dziwić, skoro mieszkałam w takiej szemranej dzielnicy, gdzie narkotyki i seks z dziwkami były czymś zupełnie normalnym.
Przy Devonie czułam się spełniona. Byłam z nim bezpieczna i pomimo kilku barier, próbowałam się na niego otwierać. Nie tylko dla niego, ale również dla siebie.
- Cholera jasna. Te malinki na twojej szyi są zajebiście piękne. I ta obroża? Strzał w dziesiątkę.
Objęłam Devona nogami w pasie. Przy cipce czułam jego pulsującego penisa. Chciałam, aby we mnie wszedł, ale to nie był odpowiedni moment na mój pierwszy raz. Chciałam stracić dziewictwo w innych warunkach. Tak, jak zapowiedział Devon. Miało być romantycznie, delikatnie i ciepło. Seks w lesie raczej nie wchodził w rachubę. Choć w przyszłości niczego nie wykluczałam.
- Jesteś moja. Cała moja. Na zawsze.
- Tak, Dev. Cała twoja.
- Kurwa, kochanie. Tak bardzo się cieszę, że ciebie mam, wiesz?
Skinęłam głową, śmiejąc się.
- Tak. Wiem, mój panie.
- To, jak nazywasz mnie swoim panem? Kochanie, czy czujesz, jaki mój fiut jest twardy?
CZYTASZ
Devon
AcciónDevon podczas misji w Meksyku zauważa piękną dziewczynę, którą rozpaczliwie chce mieć. Mimo, że obiecał sobie nigdy nikogo nie porywać, zmienia zdanie na widok Cleo. Mężczyzna porywa swoją niewinną ofiarę do Iranu, gdzie mieszkają razem przez osiem...
