Nick
Wzdrygnąłem się niekontrolowanie, gdy otwierane drzwi wejściowe mnie obudziły. Spojrzałem w dół na Sophie, żeby sprawdzić, czy ją też obudziłem swoim nagłym ruchem, ale spała jak zabita. Oparłem z powrotem głowę o kanapę, zastanawiając się, kiedy zasnąłem. Wiedziałem, że byłem wyczerpany, ale nie mogłem sobie przypomnieć, kiedy dokładnie zamknąłem oczy. Nie zdziwiłbym się, gdybym to ja pierwszy zasnął. Ciepło, które otaczało mnie przez dziewczynę i koc, którym byliśmy okryci, było zbyt przyjemne. Pewnie zasnąłbym znowu w przeciągu kilku sekund, gdyby nie głosy dobiegające z korytarza.
- Will, mówię serio. Wypierdalaj. - warknęła zdenerwowana Alice.
- Ja też mówię serio. Muszę pogadać z Nickiem. - odpowiedział Adams. Lopez musiała zagradzać mu drogę, bo nie słyszałem, żeby się zbliżali.
- Dobra! Nie ruszaj się stąd. Pójdę po niego. - warknęła, a zaraz usłyszałem kroki. Przymknąłem oczy, zastanawiając się, jak ja się wytłumaczę z aktualnej naszej pozycji. Kroki stały się głośniejsze, potem zwolniły i ucichły. Przez chwile myślałem o tym, żeby udawać, że śpię, ale szybko z tego zrezygnowałem. Dalej byłem zmęczony i nie miałem na nic siły, a niezręczne udawanie pobudki nie było czymś, czego pragnąłem w tym momencie. Otworzyłem jedno oko, odwracając głowę w stronę kuchni. Od razu zderzyłem się ze wzrokiem Alice. Wyglądała na lekko zdezorientowaną, ale to strach przeważał w jej spojrzeniu. - Wszystko okej? - zapytała cicho. Domyśliłem się, że nie chciała, aby Will ją usłyszał.
- Nie biorąc pod uwagi naszej obecnej sytuacji, to można tak powiedzieć. - odpowiedziałem zachrypniętym głosem, starając się być równie cicho.
- Jak ona się czuje? - zapytała, przenosząc swój spojrzenie na głowę blondynki, opartą o moją klatkę piersiową. Jej wzrok wyrażał wszystko za nią. Była przerażona.
- Nie najlepiej. - odpowiedziałem, również na nią spoglądając. Na jej spokojną twarz opadało kilka kosmyków włosów, które mimowolnie odgarnąłem. Gdy tylko to zrobiłem, zauważyłem na jej policzkach ślady zaschniętych łez.
- Nie wierze. - usłyszałem zaskoczone westchnięcie Willa. Od razu odwróciłem głowę w jego stronę. Stał za Alice i wlepiał w nas swoje głupie gały. Poczułem, jak Sophie zaczyna się wiercić. Spojrzałem na nią na sekundę i znowu wróciłem wzrokiem do Adamsa.
- Spróbuj ją obudzić, a poprzestawiam ci zęby. - ostrzegłem go, a jego wyraz twarzy trochę spoważniał.
- C-co się... Jak to... Czy wy... - zaczął jąkać się, ściszając ton swojego głosu.
- No i na chuj się jąkasz? - wściekły szept Alice przerwał mu próby wypowiedzenia jakiegoś zdania.
- Przepraszam, ale jestem w lekkim szoku. - odpowiedział równie wrogim głosem, wskazując na mnie i Sophie.
- Nie byłbyś w szoku, jakbyś został tam, gdzie ci kazałam. - wypluła w jego stronę. Patrzyłem na tę dwójkę, zastanawiając się, jak długo Will już wkurwiał dziewczynę, że była w takim stanie.
- I bardzo dobrze, że nie posłuchałem. Teraz przynajmniej wiem o waszym małym sekreciku. - powiedział i spojrzał na mnie z mieszanką złości i zdezorientowania w oczach. - Jak długo jesteście razem?
- Nie jesteśmy razem. - westchnąłem zirytowany.
- Tak? - zapytał z kpiącym uśmiechem. - Bo wasza aktualna pozycja wskazuje na coś innego.
- Adams, mamy ważniejsze problemy niż tłumaczenie ci naszej aktualnej pozycji. - powiedziałem ostro, czując, jak moje pokłady cierpliwości dla niego wyczerpują się. I tak długo wytrzymałem.
CZYTASZ
Friable
RomansaKażdy uwielbia słońce. Kojarzy się ono ze szczęściem, a jego blask i ciepło jest czymś, za czym ludzie tęsknią, kiedy go zabraknie. Słońca nie obchodzą ludzie. Słońce świeci dla samego siebie. Ona była bardziej jak rażąca lampa. Świeciła wtedy kiedy...
