Rozdział 43

1.5K 84 22
                                        


Siedziałam przez ponad czterdzieści minut w swojej sypialni, czekając na to, aż Nick i Alice skończą się ogarniać. Gdy przebrałam się w za duże jeansy, biały top, czerwony krawat i czapkę tego samego koloru, którą założyłam tyłem na przód, chciałam pomóc Lopez w jej charakteryzacji. Niestety dziewczyna zakazała mi wychodzić z pokoju, dopóki mnie nie zawoła. Chciała, żebym zobaczyła przebranie Wilsona w całej okazałości. Słyszałam, jak latała po całym domu, śmiejąc się i praktycznie wykrzykując, jak bardzo będzie mi się podobał strój chłopaka.

Z nudów stwierdziłam, że zakręcę włosy lokówką, ale i tak nie wypełniło mi to całego czasu, w którym byłam uwięziona. Dlatego co chwilę poprawiałam swój makijaż i bokserki, które powinny wystawać ze spodni. Gdy tylko gdzieś usiadłam chowały się prawie całkowicie, więc w końcu zrezygnowałam z paska i pozwoliłam niebieskim jeansom opaść nisko na moich biodrach. Miałam tyle czasu, że zdążyłam przebrać stanik trzy razy, na różne odcienie czerwieni. On też wystawał spod koszulki, dopinając całe przebranie.

Przyglądałam się sobie w lustrze, zastanawiając się, czy aby na pewno dobrze wybrałam. Mogłam wziąć jakikolwiek inny strój, który był o wiele bardziej opinający lub wyzywający. Halloween było w końcu jedynym świętem, kiedy nikt nie patrzył na to, jak wiele odkrywasz lub jak mało zakrywasz. Jednak gdy pomyślałam o tym, jak dobrze będę się bawić udając Magic Mike'a, wszystkie wątpliwości mnie opuściły.

- Możesz wyjść. - usłyszałam zza drzwi krzyk Lopez. Westchnęłam z ulgą, wiedząc, że gdybym posiedziała tu jeszcze pare minut, wzięłabym się za mycie okien.

Trochę zmęczona tym czekaniem wyszłam na korytarz i ruszyłam w stronę salonu. Gdy wyszłam zza rogu, od razu zauważyłam swoją przyjaciółkę w białej sukience z wielką ciemnoczerwoną plamą na brzuchu. Jej ręce, nogi, dekolt i prawa strona twarzy również były pobrudzone sztuczną krwią. Jej długie czarne włosy opadały po obu stronach jej twarzy, zakrywając ramiona i trochę dekoltu. Cały makijaż miała lekko rozmazany, a usta pomalowane czerwoną szminką rozciągały się w szerokim uśmiechu, co dodawało jej szaleńczego wyglądu. Wyglądała przepięknie. Co prawda jak psychopatka, ale pięknie.

Nie zdążyłam nic powiedzieć, ponieważ dziewczyna odsunęła się na bok, odsłaniając Nicka, który stał za nią. Nie panując nad sobą, przeskanowałam całą sylwetkę chłopaka, zatrzymując się dłużej na jego twarzy. Był ubrany w zwykłą czarną koszulkę i tego samego koloru spodnie. Jego szerokie ramiona okrywała brązowa, za duża skórzana kurtka. Nic nadzwyczajnego. Jednak ja dobrze wiedziałam, za kogo się przebrał. Sztuczna krew na jego czole po prawej stronie, wyglądała jak zaschnięta otwarta rana. Do tego na jego lewym policzku i szyi znajdowały się opatrunki, wyglądające, jakby przesiąkały krwią. Patrzyłam na niego, nie mogąc się ruszyć przez szok. Tego się nie spodziewałam. Chłopak widząc moją reakcję uśmiechnął się, co tylko dopełniło jego przebranie Deana Winchestera, mojego ulubionego bohatera z serialu, który mogłam oglądać od nowa dziesiątki razy, mimo tego że miał piętnaście sezonów.

- Skończyłaś się gapić, czy zrobić ci jeszcze trzysta sześćdziesiąt? - jego głos wyrwał mnie z zawieszenia. Nasze spojrzenia się spotkały, a ja ledwo byłam w stanie to wytrzymać. Nie mogłam powstrzymać się od wyobrażenia sobie jego tatuaży, które skrywały ubrania. Odkąd pamiętam, ubolewałam nad tym, że Dean ich nie miał w serialu. Teraz stała przede mną jego wersja, o której marzyłam. Czułam, jak moje policzki nagrzewają się. 

- Wiedziałam, że ci się spodoba. - zaświergotała ucieszona Alice. Patrzyłam, jak chłopak wyciąga zza pleców sztuczną broń. Przynajmniej miałam nadzieję, że była sztuczna.

- Naprawę muszę to nosić za paskiem? Nie mogę włożyć tego do kieszeni? - zapytał lekko zirytowany, przyglądając się przedmiotowi w ręce.

- Niestety musisz. - odpowiedziałam, uśmiechając się szeroko i podchodząc bliżej tej dwójki. Próbowałam udawać, że wcale nie pożerałam Nicka wzrokiem jeszcze kilka sekund temu. - Inaczej nie byłbyś już prawdziwym Deanem, tylko jego marną podróbką.

FriableOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz