Rozdział 47

1.8K 105 9
                                        


- Mam wrażenie, że nasza przyjacielska relacja jest ostatnio zaniedbywana. - usłyszałam mamrotanie Willa, gdy pokonałam ostatnie schody do salonu. - Oczywiście nie z mojej winy.

Spojrzałam w stronę wyspy kuchennej, przy której siedział chłopak. Był odwrócony do mnie plecami i pochylał się nad czymś. Cały czas miał na sobie strój policjanta z wczorajszego wieczoru.

- Co ty tu robisz? - zapytałam zdezorientowana, podchodząc do niego bliżej. Adams odwrócił się w moją stronę. Spojrzałam na kanapkę przed nim i na jego pełną buzię. - A przede wszystkim jak się tu dostałeś?

- Co ty tu robisz? Jak się tu dostałeś? - zaczął mnie przedrzeźniać wysokim głosem, przewracając przy tym oczami. - A może jesteś ciekawa, jak minęła mi wczorajsza impreza? Albo jak się czuję?

- Dobra. - stanęłam przy wyspie i oparłam się o nią. - Jak ci minęła wczorajsza impreza? - zapytałam przesłodzonym tonem, uśmiechając się szeroko. Chłopak odwzajemnił mój gest i westchnął teatralnie.

- No wiesz, morze kobiet i mężczyzn próbowało zdobyć chociaż pięć minut mojej uwagi. Wszystko po staremu. Jednak ja postanowiłem odwiedzić ciebie. - powiedział, przyglądając mi się uważnie.

- I jak się tu dostałeś? - ponowiłam pytanie.

- Dostałem nakaz. - wskazał na odznakę na jego piersi, po czym przeskanował moją sylwetkę. Dopiero wtedy zrozumiałam, że stoję przed nim ubrana w ciuchy Wilsona. Moje mięśnie spięły się niekontrolowanie, gdy chłopak odwrócił ode mnie wzrok i spojrzał w stronę salonu. Podążyłam za jego wzrokiem, od razu zauważając ubrania porozrzucane dookoła kanapy. - Sąsiedzi narzekali na hałas, dlatego przyszedłem. Auto Nicka stało na podjeździe, więc domyśliłem się, że jesteście w domu. Wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy nie znalazłem cię w twojej sypialni. - jego słowa sprawiły, że znowu na niego spojrzałam. - Pozwól, że ja zadam ci pytanie. Jak tobie minął wczorajszy wieczór? - zapytał z przekąsem. Cwany uśmiech, który mi posłał, sprawił, że coś w moim żołądku zacisnęło się boleśnie. Wiedziałam, że na mojej twarzy mieszały się różne emocje, a Will przyglądający mi się z zaciekawieniem, gdy myślałam nad jakąś wymówką, pogarszał tylko mój stan.

- D-dobrze. - wydusiłam z siebie, nie mogąc wytrzymać niezręcznej ciszy.

- Domyślam się. - odpowiedział, a jego uśmiech poszerzył się tylko. - Wiesz, zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że cały czas coś przede mną ukrywasz, albo mnie okłamujesz, ale tego ci nie odpuszczę. - powiedział poważniej niż wcześniej i odsunął dla mnie stołek koło siebie. Usiadłam na nim ostrożnie, jakby conajmniej miał się pode mną załamać. Oparłam się przedramionami o wyspę, wbijając wzrok przed siebie. Nie mogłam się zdobyć na ponowne spojrzenie na niego.  - Więc? - zapytał po chwili ciszy.

- Więc.. - poczułam, jak dłonie zaczynają mi się pocić. - Istnieje opcja, że przespaliśmy się.

- Do tego już sam doszedłem. - powiedział zniecierpliwiony. - Jak było? Dobrze? Po tym to już musisz wiedzieć, czy ci się podoba, więc czekam na szczegóły. - ściszył głos, nachylając się w moją stronę.  Zerknęłam na niego zdezorientowana. Nie miałam w zwyczaju dzielić się takimi rzeczami z innymi.

- Brzmisz, jakbyś chciał, żebym to ciebie przeleciał. - usłyszałam za sobą głos Wilsona, który sprawił, że obróciłam się gwałtownie na siedzeniu.

Chłopak szedł w naszą stronę ubrany w szare dresy i biały podkoszulek. Otworzyłam szerzej oczy na jego widok. Cisza, która nagle zapadła, sprawiła, że zaczęłam nerwowo bawić się rękami. W duchu liczyłam na to, że Nick nie usłyszał, jak Will wspomina o tym, że mi się podoba. Przyglądałam się mu, szukając w jego postawie czegoś, co potwierdzi to. On z neutralnym wyrazem twarzy stanął przede mną, nie odrywając ode mnie wzroku. Gdy złapał mnie za brodę i pocałował delikatnie prawie zachłysnęłam się powietrzem.

FriableOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz