Najciszej, jak tylko potrafiłam, weszłam do kuchni. Nick albo mnie nie zauważył, albo po prostu nie zareagował na moją obecność w pomieszczeniu. Nie wiedziałam, jak mogłabym zacząć jakąkolwiek rozmowę, więc tylko przyglądałam się, jak chłopak rozlewał cisto na patelnię. Jego prawie już suche włosy opadały mu na czoło, kołysząc się przy każdym jego ruchu. Patrząc na niego z boku, miałam idealny widok na jego profil. Prosty nos, delikatnie odstające, pełne usta i ostra linia żuchwy. Nikt nie zasługiwał na taką twarz. Zjechałam wzrokiem niżej na koszulkę, która opinała jego szerokie ramiona. Jego wytatuowana ręka wyraźnie odznaczała się na tle jasnego materiału.
- Mam nadzieję, że lubisz naleśniki. - jego głos sprawił, że wróciłam spojrzeniem do jego twarzy. Chłopak nie patrzył na mnie. Był skupiony na patelni, od której delikatnie odklejał ciasto. Gdy skończył, jednym ruchem ręki podrzucił naleśnika, który zrobił obrót i wylądował na drugiej stronie.
- Lubię. - odpowiedziałam, po czym powoli podeszłam do niego. Zatrzymałam się obok kuchenki i oparłam biodrami o blat, nie odrywając od niego wzroku. Chłopak spojrzał na mnie z cynicznym uśmieszkiem na ustach.
- Tak samo, jak lubisz jajecznicę?
- Obawiam się, że jajecznicę lubię bardziej. - prychnęłam. Nie mogłam powstrzymać się od odwzajemnienia uśmiechu. Wilson bardzo powoli zjechał wzrokiem na moje usta, przez co nie mogłam powstrzymać się od zadania pytania, które mnie nurtowało. - Dlaczego pocałowałeś mnie przy Willu?
- Czemu pytasz? - wrócił spojrzeniem do moich oczu i postawił jeden krok w moją stronę. To wystarczyło, żeby zmniejszyć dystans między nami do kilkunastu centymetrów. - Nie chciałaś, żeby dowiedział się o nas? - zapytał, opierając się rękami o blat po obydwu stronach moich bioder. - Czy po prostu traktujesz mnie jako coś... jednorazowego? - Nachylił się delikatnie w moją stronę, aby nasze twarze znalazły się na tej samej wysokości.
- Nie, po prostu zaskoczyłeś mnie. - odpowiedziałam ciszej niż wcześniej, czując, jak jego bliskość zaczyna spowalniać pracę mojego mózgu. Zaczynałam tracić koncentrację. Chłopak przez chwilę skanował moją twarz, szacując czy mówię prawdę.
- Skoro Will się domyślił, wszyscy będą wiedzieć do końca dnia. - powiedział, chyba mi wierząc. - Mam lepsze pytanie. - oblizał wargi, po czym się uśmiechnął. - Jak długo ukrywasz, że ci się podobam?
Na jego słowa mimowolnie wyprostowałam się i otworzyłam szerzej oczy. Do teraz miałam nadzieję, że Wilson nie miał zamiaru więcej poruszać tego tematu. Nie miałam pojęcia, po co się łudziłam. W tym momencie miała tylko dwie opcje. Albo powiedzieć mu prawdę, albo zbyć go głupim komentarzem.
- A ty jak długo jeszcze będziesz ukrywał, że jeszcze wczoraj byłeś prawiczkiem? - Nie od dzisiaj wiemy, że jestem tchórzem. Chłopak prychnął, po czym odepchnął się od blatu i wrócił na swoje poprzednie miejsce. Od razu złapał za patelnie, nie spoglądając nawet na mnie. Gdybym go nie znała, pomyślałabym, że uraziłam go. Wiedziałam, że tak nie było, ale nie uczucie dyskomfortu i chęć bycia z nim szczerą, popchnęła mnie do ponownego odezwania się. - Nie wiem. - powiedziałam spokojnym tonem, mimo tego że daleko mi do tego było. Chłopak powoli podniósł na mnie wzrok. W jego spojrzeniu widziałam, że był tak samo zaskoczony jak ja, że postanowiłam odpowiedzieć. - Wydaje mi się, że przez dłuższy czas nie zdawałam sobie z tego sprawy. - Nie odrywając ode mnie spojrzenia, odłożył patelnie na swoje miejsce.
Przez chwilę przyglądał mi się, jakby szukał powódu, przez który pierwszy raz sama z siebie postanowiłam nie ukrywać się za sarkazmem. Nie byłam pewna, czy go znalazł, ale gdy ponownie postawił krok w moją stronę, nie wyglądał już na zdziwionego. Jego oczy zabłyszczały na sekundę przed tym, jak bardzo powoli złapał moją twarz w swoje ręce, przymknął powieki i oparł się swoim czołem o moje. Ciepło które biło od jego dłoni i twarzy sprawiło, że również zamknęłam oczy, aby skupić się na nim. Walczyłam z chęcią zapytania się, o czym myślał. Nie chciałam przerywać tej chwili, ale nie wiedza sprawiała, że nie byłam w stanie się powstrzymać. Nie wiedziałam, co było takiego w tym chłopaku, że całkowicie traciłam resztki samokontroli, gdy tylko znajdował się w pobliżu.
- O czym myślisz? - szepnęłam najciszej, jak tylko potrafiłam.
Nie zdążyłam nabrać oddechu, zanim Nick wbił się w moje usta z siła, która sprawiła, że mimowolnie odchyliłam się do tyłu. Chłopak przywarł do mnie całym ciałem. Jedną rękę zatopił w moich włosach, a drugą złapał mnie w talii. Moje dłonie same znalazły drogę do jego twarzy. Wilson pociągnął za moje włosy odchylając jeszcze bardziej moją głowę i pogłębiając pocałunek. Nie miałam zamiaru zostać mu dłużna. Wplątałam jedną rękę w jego włosy, a drugą zjechałam na jego kark, gdzie wbiłam paznokcie i naznaczyłam ścieżkę do jego barku. Dreszcz, który delikatnie nim wstrząsnął, połączony z sapnięciem, które opuściło jego usta, sprawiły mi dużą satysfakcję. Gdy oderwał się od moich ust i zjechał na szyję, złapałam się go mocnej, aby nie stracić gruntu pod nogami. Jego pocałunki straciły na sile i stały się powolniejsze. Gdy dotarł do mojego barku, zatrzymał się na chwile. Czułam jego oddech na swojej skórze przez pare sekund, zanim oparł się o mnie czołem i westchnął.
Nie za bardzo wiedząc, co powinnam zrobić, ponownie wplątałam dłoń w jego włosy. Tym razem delikatnie je przeczesując. Przechyliłam głowę, aby oprzeć się o niego policzkiem i czekałam. Nie chciałam zadawać kolejnego pytania. Na poprzednie i tak nie odpowiedział. Dlatego w ciszy słuchałam, jak bicie mojego serca zwalnia, wracając do normy.
- Chcesz wiedzieć o czym myślę? - zapytał beznamiętnym tonem, podnosząc powoli głowę i opierając się rękami o blat po obydwu stronach moich bioder. Spojrzałam na niego, od razu zauważając walkę, którą toczył z samym sobą. Wbijał we mnie wzrok, ale jego spojrzenie było nieobecne. Przytaknęłam na jego pytanie, nie będąc w stanie się odezwać. - Myślę o tym, że zanim cie poznałem, nie potrzebowałem uwagi. Od nikogo. Nigdy też jej nie chciałem, dopóki nie dostałem twojej. - powiedział, a ja zauważyłam, że wrócił myślami skądkolwiek gdzie był i naprawdę na mnie spojrzał. Mina, którą zrobiłam, musiała go trochę rozbawić, ponieważ jego kącik ust prawie niezauważalnie się uniósł. - I nawet nie wiesz, jak bardzo bałem się, że po wczoraj nie będziesz chciała mnie więcej widzieć.
- Czemu miałabym tego nie chcieć? - wypaliłam, zanim zdążyłam się powstrzymać.
- Nie chciałbym znać odpowiedzi na to pytanie. - uśmiechnął się słabo. - I nie wmówisz mi, że nie przeszło ci przez myśl, żeby uciec zanim się obudzę.
Otworzyłam szerzej oczy i zacisnęłam usta. Przeszło mi przez myśl. Właściwie to najprawdopodobniej uciekłabym, gdyby dał mi na to szansę. Po chwili rozluźniłam się i położyłam obydwie dłonie na jego twarzy. Teraz byłam mu wdzięczna za to. Nachyliłam się i pocałowałam go delikatnie.
- Wiedz, że nie zmieniłabym niczego. - szepnęłam i oparłam swoje czoło o jego.
Już otwierałam usta, żeby coś dodać, ale w tym samym momencie skrzywiliśmy się na zapach spalenizny, który do nas dotarł. Jak na zawołanie oboje spojrzeliśmy na patelnie niecały metr od nas.
- Pierwszy naleśnik. - westchnął chłopak obok mnie. - Nie miał prawa wyjść.
*
Mam wrażenie, że z każdym rozdziałem robie sobie coraz większą przerwę. Mimo tego dokończę tę książkę, choćby miało mi to zająć kolejne 3 lata :)
CZYTASZ
Friable
RomanceKażdy uwielbia słońce. Kojarzy się ono ze szczęściem, a jego blask i ciepło jest czymś, za czym ludzie tęsknią, kiedy go zabraknie. Słońca nie obchodzą ludzie. Słońce świeci dla samego siebie. Ona była bardziej jak rażąca lampa. Świeciła wtedy kiedy...
