Sophie
- I zrobiłaś to specjalnie? - zapytał młody funkcjonariusz, wyglądając na mocno wstrząśniętego. Od kilkunastu minut chodził po małym pomieszczeniu, w którym znajdował się tylko stół i trzy krzesła. Czasami zatrzymywał się na kilka sekund, aby uważnie mi się przyglądnąć lub, tak jak teraz, podchodził do swojego krzesła i opierał się o nie rękami. Na wprost mnie siedziała kobieta, obstawiałabym, że po czterdziestce, a koło niej mężczyzna, który zapisywał każde słowo wypowiedziane, odkąd przekroczyłam próg pokoju. Blondynka jako jedyna wydawała się nie być zaskoczona moimi zeznaniami. Wręcz była zirytowana reakcjami dwójki mężczyzn. Domyśliłam się, że podczas swojej kariery była świadkiem równie pojebanych historii. Była też szansa, że mi nie wierzyła. O tym nie chciałam narazie myśleć. Mogłoby to wpłynąć negatywnie na moje starania, aby jakkolwiek przeżyć aktualną sytuację.
- Bardziej mnie interesuję, jak na to wpadłaś. - odezwała się kobieta. Spojrzałam na nią, starając się skupić tylko i wyłącznie na faktach, a nie na tym co czułam w tamtej chwili.
- Życie z nimi nigdy nie było łatwe. Jednak po tylu latach wiedziałam już, co zrobić, aby im się przypodobać lub zrazić do siebie. - odpowiedziałam wypranym z emocji głosem. Czułam drapanie w gardle.
- Wtedy próbowałaś mu się przypodobać czy zrazić do siebie? - dociekała.
- To i to. Dan uwielbiał podawać mi narkotyki. Kiedyś je we mnie wmuszał, a później sama o nie prosiłam, jako sposób na przetrwanie tego, co mi.. - zacięłam się, czując napływające emocje. Odetchnęłam głębiej. - Tego wszystkiego. Dlatego wiedziałam, że spodoba mu się, że znowu to zrobię. Moim zdaniem wizja zgorszenia mnie, była dla niego.. - znowu się zacięłam, nie mogąc wypowiedzieć ostatniego słowa. - Kiedy nie patrzył udawałam, że biorę więcej. Musiałam odegrać to wiarygodnie. Resztę już znacie.
- Co się stało, gdy wróciłaś do mieszkania?
- Alice była przerażona, ale jak zawsze mi pomogła. Okazało się, że wzięłam za dużo niż powinnam i poleciała mi krew z nosa. Niestety reszta jest trochę rozmyta. Nie byłam w pełni przytomna.
- Nick wszedł z wami do mieszkania?
- Tak.
- Co się stało następnego dnia?
- Gdy się obudziłam Nick mnie pilnował, ale nie został na długo. Wyszedł chwilę przed tym, jak Alice wróciła. Madeline również się pojawiła. Była wściekła, że wyszłam poprzedniego dnia tak szybko. Uderzyła mnie. - wskazałam na swój policzek. - Przy okazji zaprosiła mnie na bankiet, który okazał się później imprezą zaręczynową jej i Dana.
Usłyszałam, jak mężczyzna wciąga gwałtownie powietrze. Spojrzałam na niego, co również zrobiła policjantka. Musiałą posłać mu dość mocno karcące spojrzenie, ponieważ zgarbił się lekko, a w jego oczach błysnął strach.
- Zrobimy krótką przerwę. - westchnęła zirytowana i podniosła się z krzesła. Zgarnęła ze stołu teczkę z papierami i ruszyła do wyjścia. Mężczyzna poszedł w jej ślady z niemrawą miną.
Odetchnęłam głębiej, czując ciężar, który na mnie opadł. Ostatnia godzina była istnym koszmarem. Przynajmniej wydawało mi się, że była to godzina. W pomieszczeniu nie było żadnego zegara, a ja nie miałam pojęcia, o której usiadłam na tym krześle, więc sprawdzenie teraz godziny na telefonie było bezcelowe. Przez pierwsze kilkadziesiąt minut miałam ochotę wybiec z budynku prosto na ulicę. Może miałabym szczęście i coś by mnie potrąciło. Emocje, które mną targały, były nie do zniesienia, a frustracja, którą czułam przez moje nieudolne próby opanowania ich, sprawiała, że byłam jeszcze bardziej zdenerwowana. Na początku myślałam o tym, aby poprosić o pięć minut ciszy, żebym mogła pozbierać się do kupy. Moje przyśpieszone bicie serca, trzęsące się ciało i problemy z poprawnym zaczerpnięciem oddechu terroryzowały mnie, odkąd usłyszałam pierwsze pytanie od policjantki. Zapytała jak mam na imię. Byłam tak zestresowana, że przez chwilę miałam problem z odpowiedzią. Trochę mi zajęło, zanim przyzwyczaiłam się do sytuacji i uspokoiłam się na tyle, aby kontrolować swój drżący głos. Ale dałam sobie rade. Przynajmniej po części. Miałam nadzieję, że po przerwie mój progres nie zniknie i nie będę musiała zaczynać wszystkiego od początku.
CZYTASZ
Friable
RomanceKażdy uwielbia słońce. Kojarzy się ono ze szczęściem, a jego blask i ciepło jest czymś, za czym ludzie tęsknią, kiedy go zabraknie. Słońca nie obchodzą ludzie. Słońce świeci dla samego siebie. Ona była bardziej jak rażąca lampa. Świeciła wtedy kiedy...
