Czas leciał szybko. Za szybko dla Felix'a. Dopiero co przyjechał do Korei, poznawał wszystkich, spotkał wiele osób, które były dla niego już ważne. A w tym momencie pakował się już, będąc prawie gotowy do wyjazdu w pogoni za karierą. W jego głowie tliło się tyle myśli, co nigdy. Nawet w szkole nie myślał nad jakimkolwiek rozwiązaniem matematycznym tyle co teraz, gdy musiał podjąć decyzję dotyczącą jego życia. Bał się cholernie, że zrobi źle, że to wszystko zaraz się skończy. Jednocześnie był bardzo podekscytowany myślą nad sławą, która może go czekać w innym mieście. Czuł się, jakby zaczynał całkowicie od nowa. Jednak tym razem bez krytycznego spojrzenia i słów Hyunjin'a przy każdym jego kroku jak było, gdy tylko miał swoją pierwszą prawdziwą sesję.
Hyunjin opierał się o futrynę drzwi i patrzył na młodszego. Szczerze w głębi serca był cholernie zawiedziony decyzją ukochanego, ale jednocześnie nie chciał być wredny i oceniający. Bał się, że Felix po prostu o nim zapomni po czasie. W końcu chłopak zniknie z jego domu z dnia na dzień praktycznie.
-Jinnie... mogę wziąć tą opaskę z żabką? - zapytał Lix, łapiąc w dłonie miękką opaskę, która Hyunjin kupił mu na ich pierwszej randce w zoo. Często ją zakładał na głowę, gdy chciał poprawić komuś humor. Po prostu każdy uważał, że wygląda w niej jeszcze bardziej uroczo niż było to jakkolwiek możliwe. Wywoływała jakiś taki niekontrolowany uśmiech na twarzach innych.
-Oczywiście, że tak, kochanie. Jest twoja przecież. Bardzo ci pasuje. Jak wszystko, co tylko zakładasz na siebie. Ładnemu we wszystkim ładnie - uśmiechnął się i podszedł do chłopaka, biorąc od niego przedmiot i założył mu na głowę. Poprawił mu włoski tylko i wpatrywał się w niego przez dłuższy czas, jakby chciał dokładnie zapamiętać umiejscowienie każdego piega na twarzy młodszego modela.
-Zawsze mnie zawstydzasz... - wymamrotał cicho Lee, odwracając głowę w bok, chcąc uciec trochę od wzroku Hyunjin'a. Bał się teraz patrzeć mu w oczy. Nie chciał się rozpłakać przez fakt, że pewnie długo się nie zobaczą, gdy już pojedzie. Nie wiedział jak to będzie wyglądało, ale podjął decyzję, że nie zerwie z ukochanym dla kariery. Ale jednocześnie nie spędzi już nim całego dnia i nocy w najbliższym czasie oprócz dzisiejszego wieczoru praktycznie.
-I zawsze będę ci przypominał to, jak bardzo cię kocham i że jesteś najlepszym, co mnie spotkało w życiu. Jesteś moim szczęściem, nieważne jak bardzo zawstydzony jesteś moimi słowami - z tymi słowami Hyunjin przyciągnął go do przytulasa, chcąc go w ten sposób zatrzymać przy sobie na jak najdłużej.
Felix odsunął się jednak po kilku sekundach, żeby dokończyć pakowanie walizki. Wrzucił do niej jeszcze kilka potrzebnych mu rzeczy na najbliższy czas dopóki nie kupi sobie nowych. Nie spojrzał już więcej na starszego, bo wiedział, że po prostu się rozpłacze jak małe dziecko. Podjął decyzję, podpisał papiery, zgodził się z pełną świadomością tego co robi. I myślał, że robi dobrze, jednak tak nie było. Wycofanie się, mogło wiązać się z kosztami, z plotkami na jego temat, które w przypadku jego początkującej nadal kariery były dość trudne do opanowania nawet z pomocą Hyunjin'a. Jungkook po prostu wiedział jak wykorzystywać informacje przeciwko komuś i może Hwang go ostrzegał przed tym, ale sam uważał, że jego menadżer nie będzie chciał mu zaszkodzić nigdy. W końcu Jeon nigdy nie dał mu powodu do wątpliwości.
Z każdą chwilą stres łapał Felix'a coraz mocniej. Ściskał jego żołądek w ten nieprzyjemny sposób przypominając mu na każdym kroku, że zaczyna własną karierę, ale jednocześnie zostawia swoją miłość samą w domu. Co prawda w towarzystwie Kkami, który leżał na drugiej części walizki, jakby chciał mu pokazać, że nigdzie się nie ruszy stąd. Może psiak po prostu rozumiał w jakiś sposób, że Felix zniknie z jego życia za godzinę lub dwie.
Hyunjin podążał wzrokiem za młodszym, myśląc co ma ze sobą zrobić. Najchętniej by tą walizkę wyrzucił przez okno, zamknął dom na klucz, zabronił kategorycznie Lix'owi wychodzić. Ale nie mógł. Oczywiście, mógł jechać za nim, jednak miał zaraz ważny wyjazd do Mediolanu, na który musi się przygotować. Jeon dobrze o tym wiedział, i mógłby śmiało zabrać Felix'a pod nieobecność Hwang'a, jednak zlitował się nad nimi i pozwoli im się chociaż pożegnać.
-Naprawdę musisz jechać? - zapytał cicho starszy, siadając na krawędzi łóżka i z szafki nocnej wziął bransoletkę, która także kupił czarnowłosemu podczas ich pierwszej randki. Felix je wybrał dla nich, więc miała szczególne znaczenie. To było po prostu bardzo ważne dla niego.
-Muszę, Jinnie. Wiesz, że przyjadę przecież jeszcze. Nie znikam tam na zawsze. Na pewno znajdę czas, żeby się zobaczyć jeszcze. A jeśli nie znajdę, to sam go zrobię. Przecież nie zostawię cię samego całkowicie - Felix próbował brzmieć przekonująco, aż obiecująco, jednak w jego głosie słychać było nutę niepewności. - Będzie dobrze. Pamiętaj, że nie jadę na drugi koniec świata tylko do innego miasta. Będę tuż obok cały czas.
-Czuję się, jakbyś jednak jechał na drugi koniec świata. Jak ja sobie poradzę sam? Bez śniadaniowych karteczek z liścikami? Albo bez twojego uśmiechu każdego ranka?
Felix nie wiedział czy powinien odpowiadać na te pytania. Bał się, że każda odpowiedź doprowadzi ich obojgu do płaczu. Jednocześnie brak odpowiedzi sprawiał, że Hyunjin coraz mocniej wątpił w cokolwiek teraz się działo. Nie ufał temu wyjazdowi. Nie ufał Jeon'owi, który tak po prostu chce zabrać mu Lix'a daleko stąd i choćby chciał się sprzeciwić i zmusić młodszego do zostania, mógłby sam mieć duże problemy. Był gotowy poświęcić swoją karierę dla ich miłości, jednak Jungkook by się zemścił po prostu na nim, a przy tym na Lix'ie. I Hwang i Jeon mogli prowadzić ze sobą wojnę, znając swoją najczulsze punkty i słabe strony, ale Felix nie zasłużył, aby uczestniczyć tym i przeżywać ich kłótnie, a może być nawet bójki. Hyunjin mógłby zniszczyć reputację sławnego fotografa, którym jest Jungkook, ale ten by się odwdzięczył i jednym złym zdjęciem, zrzutem ekranu ich wiadomości, zrujnowałby wszystko na co Hyunjin pracował latami. I to było w tym najgorsze. Albo oboje grali na dobre karty i uśmiechy, albo atakowali siebie z nienawiścią tak dużą, że któryś by skończył w szpitalu.
======================================
No także ten. Nabrałam dzisiaj weny, chociaż jak to pisze to jest 4 w nocy praktycznie. No cóż no. To przychodzi nagle po prostu.
Za błędy przepraszam późno jest :|
Kocham waaaaas
❤️~
CZYTASZ
1423 || HyunLix
Fanfiction- Dlaczego... Nóż jest w lustrze? - tak szczerze, to bał się trochę. Nie wiedział, jakiej odpowiedzi się spodziewać. - Bo jestem mordercą, Lixie - uśmiechnął się przerażająco, sprawiając, że młodszy pobladł cały. ~~~~~~~~~~ Początek: 14.07.22 Koniec...
