Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
-Bardzo lubie jak tańczysz, widziałam wszystkie występy twojej i twojej grupy, chciała bym umieć tak tańczyć ale nie mogę moi rodzice nie mają pieniędzy na to a ja mam.. mam. -Kochanie nie musisz mówić jak nie chcesz- próbowałam uspokoić dziewczynkę. -Mam raka - powiedziała i zaczął patrzeć na swoje buty- i lekarz powiedział że mój organizm jest na to za słaby. -Nie przejmuj się kochanie- szczerze nie wiedziałam co powiedzieć. -Mogę umrzeć, ale już spełniłam jedno z moich największych marzeń. -Jeżeli mogę wiedzieć to jakie ? -Chciałam ciebie spotkać. -Miło mi. -Nawet nie wiesz jak mi. A tak w ogóle to mam na imię Victioria. -Piękne imię. -Dziękuję ale twoje też jest piękne- szkoda było mi tej dziewczyny, jej życie tak jak by dostało wyrok- przepraszam ale muszę iść mama do mnie pisze. - Nie ma sprawy ale jeśli kiedy kolwiek chciał byś zobaczyć jak tańczy moja drużyna na treningach to bardzo chętnie Ci to pokaże i jeżeli będziesz chciała pogadać to lubię słuchać. Zapiszę ci mój numer. -Naprawdę ? -Tak. - Nie mam przyjaciół na codzień zawsze rozmawiałam z mamą a teraz będę mogła Ci wszystko powiedzieć. -Wszystko- powiedziałam w pokazałam mały palec- a ja nikomu nie powiem na mały paluszek. -Na mały paluszek - wymieniłyśmy się numerami a ja myśląc jak jej musi być trudno wróciłam do domu, i poszłam na trening na którym miałam pokazać swoje dzieło. -No dobra Styles zaczynaj. -Hej w mojej choreografi tańczymy wszyscy nie ma rezerwowych więc nikt nie siedzi na ławce. Choreografia nie jest idealna ale starałam się dopiąć ją na ostatni guzik. W ciągu jednego dnia pracowałam po siedem godzin więc teraz wiem jak bardzo trudne jest pracowanie przy tym. -Styles mamy czas do października - zażartował trener. - Więc wracając do rzeczy zaprezentuje ją- włączyłam piosenkę i zaczęłam wykonywać choreografię, gdy skończyłam moja drużyna zaczęła klaskać. -No no Styles myślałem że nie dasz rady a tu takie zaskoczenie. -Ok trenerze trochę więcej wiary. -Dobra moja kochana jedenastko i Jake. -Ejjj -Nie marudź i zaczynamy próby. Mamy 10 dni ćwiczeń i jedenastego o 6:40 mamy samolot a następnego dnia czyli 12 mamy występ i 15:00 a o 13:00 ostatnią próbę więc nie zawlcie tego. Kto rządzi ?- krzyknął. -LONDON - krzykneliśmy i zaczęliśmy dalszą próbę.
11 październik Londyn. -Dziękuję Louis za to że o tej godzinie nie muszę sama się walać autobusami- zaraz wylatujemy do Francji i strasznie się denerwuje. -Nie ma sprawy żonko. -O jesteśmy już dzięki i trzymaj kciuki. -Papa Case i powodzenia w sumie i tak zatańczysz idealnie- powiedział a ja cmoknełam go w policzek i wyszłam z samochodu biorąc walizkę i machając. Dziś rano miałam taki stres nie wiedząc w co się ubrać więc wybrałam to ( media).
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Weszłam na lotnisko i podeszłam do grupy. -Trenerze jestem - powiedziałam. -Dobra Styles brakuje a no tak jak zawsze Adams. -Zaraz będzie trenerze- po chwili na lotnisko wbiegł zmachany przyjaciel. -Jestem. -Och łaskaw był pan przyjść. -Wiem czuję się trener zaszczycony - zaśmialiśmy się wszyscy i poszliśmy na odprawę a od razu po niej weszliśmy na pokład samolotu. -Nie uwierzysz co się stało!?- powiedział oglądając się za siebie czy nikt nie słyszy. -No mówi. -Wczoraj byłem na imprezie sama wiesz z kim i ... -I mnie nie zabrałeś ?! -Oj wybacz mi kochanie. No ale dalej jak byliśmy już trochę pijani to - jego uśmiech z słowa na słowo się powiększa- przespaliśmy się- powiedział dumny z siebie a ja bo przytuliłam. -To super czyli jesteście razem ? -Tak!! -Fajnie że jesteś szczęśliwy. -Dzięki a jak u Ciebie ? -A dobrze poznałam taką cudowną dziewczynkę ma na imię Victoria, na raka i może umrzeć a nie ma żadnych przyjaciół więc czasem wychodzę z nią na spacer albo pokazuje jej jakieś łatwe kroki, ale niestety nie może tańczyć choć bardzo to kocha, jej organizm jej za słaby- powiedziałam a przyjaciel pogłaskał mnie po ramieniu. -Jesteś naprawdę dobra dla innych ale naucz się być dobra dla siebie- gadałam z przyjacielem całą drogę, a jak wysiedliśmy z samolotu inni poszli do hotelu a mi przejść się po Paryżu. -Ale tu pięknie. -No zajebiście- powiedział, wyjął swój telefon i zrobił nam zdjęcie. -Wrcajmy już -powiedziałam i po chwili zaczęliśmy wolnym krokiem iść do hotelu.
Niall POV Zapukałem do drzwi łazienki w której była Sylvia. -Poczejkaj kocie muszę się umyć po podróży, chyba że ty to chcesz zrobić- znowu przyjechała. - Nie ja pójdę zrobić kawę - gdy ją spotkałem w tedy w klubie myślałem że między nami coś odżyło ale ona się zmieniał nie jest taka jak kiedyś, a poza tym nie kocham jej nie jest w moim typie, fakt jest bardzo pociągająca. -Niall ?!- dziewczyna weszła do kuchni w samym ręczniki- o tu jesteś. Nasmarujesz mi plecy- powiedziała i podała mi krem. -Tak - dziewczyna odsłoniła tylko plecy a ja rozsmarowałem na jej ciele maź. -Dziękuję -odwróciła się o przytuliła mnie- och - spadł jej ręcznik odkrywając jej ciało. -Yyy. .. -Nie mów że nie masz ochoty- powiedziała pociągającym głosem. -Ja nie... - nagle dziewczyna przywarła do mnie swoimi ustami a ja oddałem pocałunek i za pewne wiecie jak to się skończyło. Tak tak dopiero mówiłem że jej nie kocham ale ja tego nie chciałem. Ale jestem tylko mężczyzną który ma swoje potrzeby. -Ja muszę wyjść - powiedziałem gdy już się ubierałem. -Dobrze będę na Ciebie czekać- powiedziała a ja wyszedłem zabierając ze sobą gitarę. Poszedłem do najbliższego parku. -Znowu to zrobiłem - miałem wyrzuty sumienie nawet nie wiem czemu ale czułem jak bym zdradził siebie i Case, ale nie mieliśmy żadnych zobowiązań co do siebie a teraz nawet nie rozmawiamy ze sobą a ja do niej nic nie czuje. Dobra co ja się oszukuje kocham ją z dnia na dzień coraz bardziej ale nie powiem jej tego, ona mnie nienawidzi i jest z Louisem. Cały pochłonięty w myślach usiadłem pod drzewem i zacząłem grać nie znane mi nuty na gitarze.
Casandra POV -Dobra jesteśmy gotwowi na zawody- skończyliśmy właśnie ostatnią próbę-dobra pamiętajcie jak nie wyjdzie to nie przejmujemy się jasne ? -Jasne! -Nel, Patty, Case, Clara, Mike, Margo, Emily, Rick, Chris, Rose, Gary i Ty Adams jesteście wyjątkowi każdy z osobna i wszyscy razem. Jesteście drużyną więc wejdźcie tam jako drużyna i jeżeli przegaracie to jako zespół ale wygrywamy też jako drużyn. I nie ważne jak potoczy się dalej pamiętajcie jak daleko zaszliście i kocham Was moje tancereczki i chodźcie się przytulić ty też Adams- grupowy przytulas i na trzeba spiąć dupe- dobra teraz kapitan mów. - Ej co takie smutne miny ? No i te uśmiechy być widząc cały występ. Pamiętajcie my jesteśmy najlepsi i musimy w to wierzyć bo nikt nie zrobi tego za nas... -Panie David musicie wchodzić już- powiedział jakiś koleś. -I wychodzimy tam razem. Kocham Was i damy czadu. Trenerze mogę ? - trener kiwną głową na znak tak- Kto rządzi? -Londyn- krzykneliśmy i wybiegliśmy.