Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
Kupiliśmy cztery razy po 0,5 l czystej i dwie grejfrutowe, dwa wina i trzy zgrzewki piwa. A po jedzenie pójdziemy jutro. Usiedliśmy w salonie. Puściliśmy muzyke na cały dom, otworzyliśmy wódkę i zaczęliśmy po jednym gadając i śmiejąc się. -Ej ty Horan! -Co Styles? -Wstań- wstał- odwróć się - odwrócił się- no nie powiem ładna dupe masz- podeszłam i klepnałam go w pośladek. -Ej Styles wstań i odwróć się do mnie twarzą- zrobiłam to- masz zajebiste oczy. - Ooo- usiadłam mu ma kolana- to było słodkie-przytuliłam się do niego. -ale dupe też masz nie złą. -Haa ostatnio chodziłam na siłownię podoba mi się ! Mówię dotknij- położył rękę na mój pośladek i zaczął go delikatnie dotykać. -Fakt zajebisty. -Dobra to teraz gramy w butelkę rozbieraną. -Dobra- wzięliśmy butelkę pustą po wódce- jesteś dziewczyną więc kręć. -Ok- zapłaciłam wypadło na niego, zdjął bluzę. Zakręcił on- zdjełam całą biżuterię. Zakreciałam ja wypadło na mnie zdjełam skarpetki On- on koszulka Ja - on skarpetki On- on zegarek Ja- ja sweter Graliśmy tak aż do samej bielizny. -Ej Horan - usiadłam na niego okrakiem - podoba mi się twój tors. -Ej Styles- zaczął szeptać mi do ucha- masz zajebiste ciało i cała mi się podobasz. Nagle zadzwonił telefon. Horan zerwał się i odebrał. - Tak to ja. -Mhm słucham. -Zajebiście. -Gdzie ? -Najs. -Tak jutro rano proszę przychodzić tylko po 10. -Nie ma za co. Dowiedzenia. -Co jest Horan? -Komisarz dzwonił, złapali Sylvie. -Super.
Niall POV Byłem tak szczęśliwy jak się dowiedziałem że złapali ją,a dziewczyna jak zwykle mnie zaskoczyła nie płakała ani nic była spokojna na wieść o Louisie. Gdy była już kompletnie pijana zaniosłem ją do jej pokoju i położyłem do łóżka. -Nejlllll. -Nie mów tak księżniczko. -Nejl, Nejl, Nejl -Księżniczko... -Ni... - spojrzała mi w oczy. Nie wytrzymałem no i stało się. Pocałowałem ją. Oddała pocałunek. To to było nie do opisania ostatni raz to było tak dawno. Oderwaliśmy się od siebie. Wiedziałem że jest pijana i że nic rano nie będzie pamiętać więc nic mi nie szkodziło że to powiedziałem. -Księżniczko ... -Ni... -Kocham Cię- ta spojrzała w moje oczy i uśmiechneła się. Po chwili zasnęła a ja ucałowałem czubek jej głowy i poszedłem spać do siebie.
Obudziłem się rano spojrzałem na zegarek 10:01 zaraz mogą być policjanci, biegiem ruszyłem w stronę kuchni, szybko wszystko posprzątałem, zrobiłem naleśniki i poszedłem się ubrać. 10;40 uff ze ich jeszcze nie ma. Z jedzeniem i kawą poszedłem do pokoju Case. Zapukałem i wszedłem. -Case wszytskiego najlepszego księżniczko- dziewczyna powoli zaczęła otwierać oczy. Przetarła oczy ręką i podniosła się. -Oooo dziękuję, to nie wszytsko zjedz i ubierz się.
Casandra POV Zjadłam śniadanie i ubrałam się w (media).
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Niall nie wiem jakie buty ubrać !! -Nie powiem Ci gdzie idziemy! - UGH a ładnie mam się ubrać ? -Jak chcesz. Ubrałam do tego całe czarne vansy. I zeszłam na dół. -Tak może być ? -Idelanie. Zadzwonił ktoś do drzwi. Niall otworzył a tam dwóch policjantów. -Dzień dobry, my prowadzimy waszą sprawę. Zapraszam na komendę. -Niall coś nie tak ? -Wszytsko ok chodź - pamiętam z wczoraj bardzo dużo ale tego nie pamiętam nie pamiętam nic z policją. Tylko to co się stało między nami. Po drodze zadzwoniłam do koleżanki z Los Angeles by spakowała wszystkie moje rzeczy z domu i wysłała je tu.
Weszliśmy na komendę i do pokoju przesłuchań. -Przepraszam może mi ktoś powiedzieć co jest grane ? -Spokojnie Case. Zaraz się dowiesz- Nagle do pomieszczenia wszedł policjant z nikim innym jak z Sylvią, nie wytrzymałam, wstałam. -Ty myślisz sobie że możesz tak po prostu straszyć mnie i mojego syna i mojego przy... mężczyznę. Myślisz że ujdzie Ci to na sucho! To jesteś w błędzie. Zrobię wszystko byś posiedziała tam jak najdłużej- Niall złapał mnie za rękę. -Sylvia nie wiem po co ta akcja co chciałaś tym osiągnąć ale powiem Ci szczerze że mój dom, moja rodzina a zwłaszcza syn i kobieta to coś czego nie masz prawa dotykać, nie możesz się do nich zbliżać, nie możesz na nich patrzeć a nawet o nich myśleć jasne?! Zabierzcie mi ją z oczu. -Niall dziękuję chciałam jej spojrzeć w oczy. -Wiem a teraz ta właściwa niespodzianka- pojechaliśmy na największy plac w Londynie. -Co my tu robimy? -Zobaczysz- na placu stało bardzo dużo ludzi, różnych narodowości. Nagle zaczęła lecieć muzyka nie wiedziałam o co chodzi. A ci ludzie zaczęli tańczyć. Wiedział co było zawsze moim marzeniem- zobaczyć takie coś na żywo. Pocałowałam go w policzek po całym spektaklu a ten wręczył mi naszyjnik. -Jezu jaki piękny - przytuliłam go mocno. -Case musimy wracać do domu bo wiesz zaraz będą. -Ok. Wróciliśmy do domu szybko zrobimy jakieś przekąski. I zaczęło się zbierać o 16:30 było już wszyscy. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się przez cały wieczór aż zadzwonił dzwonek Niall otworzył. -Case to do ciebie - wiedziałam kto to. -Zaproś go- po chwili do salonu wszedł Louis. -Hej Case. O Hej co was tu tak dużo. -Twoja dziewczyna na urodziny - powiedział Niall i uderzył go w ramie niby delikatnie ale wiem że to nie było po przyjacielsku. -No tak całkiem zapomniałem wynagrodze Ci to. -Już to zrobiłeś- chciałam udawać żeby zaczął się czuć nie swojo. Niall był zły. -Gdzie Mike? -U brata Nialla jutro będzie. -Dobrze. -Więc wrócimy razem do domu- uśmiechnęłam się sztucznie.
Liam POV Nie dało się nie wyczuć tej napiętej atmosfery. Nie wiedziałem o co chodzi ale Horan co raz bardziej był wkurwiony, widziałem to. -Jak było Louiii kochanie. -A super. -Co robiłeś ciekawego? -A w sumie nic. -A gdzie spałeś? -W hotelu. -Super.
Niall POV Zaraz nie wytrzymam z nim w jednym pomieszczeniu. DO: Case ♡ W co Ty grasz?! Case przestań już.
Sprawdziła telefon i spojrzała na mnie. Kiwneła głową. -Louis widziałam zdjęcia z Dubaju na necie z tą Bellą. -Case to nie tak. -Louis nie obchodzi mnie to jak to było. Ile to trwa ? -Osiem miesięcy, popełniłem błąd przepraszam. -Nie to ja popełniłam błąd. -Jaki ? -Jak głupia zaufałam ci. Ale wiesz co miałeś rację trzy lata temu! A teraz wyjdź- stał jak wryty. -Ty nie słuszałeś że masz wyjść - powiedziałem. -Już idę. -A i jeszcze jedno - podeszła do niego Case. -Tak? -To za kłamstwo - strzeliła mu w ryj- to za zdrade- znowu - to za to że jesteś skończonym dupkiem i nie chciałeś się do tego przyznać - znowu - a to że wtedy pozwoliłeś bym wyjechała - i z całej siły kopnła go w jaja i wyszedł.