Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
[...] -Mike musisz z mamusia porozmawiać. -Dobrze mamusiu o czym? -Chodź na kolanka to powiem Ci- mój mały szkrab wdrapał się na moje kolana że siedział twarzą do mnie. -Nie denerwuj się mamo - mój synek zauważył moje zdenerwowanie i złapał mnie z rękę. -Mike... pamiętaj że mama Cię kocha zawsze. -Wiem a ja kocham ją. -Jak wiesz Louis nie jest twoim tatusiem. -Wiem ale jest super Louisem- uśmiechnął się. -A chciałbyś wiedzieć kto jest prawdziwym tatusiem? -Tak bardzo bym chciał wiedzieć- no dobrze to czas to powiedzieć. -Wujek Ni jest twoim tatusiem. -Naprawę ? -Tak. -To super. Teraz będziemy mieszkać z wujkiem Niallem? -Nie, słoneczko. -Dlaczego ? -Widzisz mamusia kiedyś bardzo kochała Twojego tatusia ale teraz kocha Louisa. -Ale będę mógł się z nim widywać? -Tak jasne, tylko mamusia musi powiedzieć to jeszcze wujkowi Niallowi. -To wujek nie wie że jest tatą? -Nie wie ale będzie wiedział ... - To super. Lubię bardzo wujka Nialla. -To się cieszę a teraz jedź swoje ciasto. Ta rozmowa była dla mnie bardzo ciężka,bałam się jej ale jakoś poszło. Teraz została najtrudniejsza część.
** następny dzień ** -Naprawdę dziękuję że zajmie się Pani moim synkiem - rozmawiałam z mamą Louisa. -To żaden problem, to trochę mój wnuczek. -Hej kochanie ?!- przytulił mnie Louis. -Hej, jedziemy? -Tak. -To idę się przebrać- pobiegłam do starego pokoju Louisa czyli naszej obecnej sypialni i ubrałam się w (media) a do tego bordowe balerinki.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Jestem,możemy jechać- wsiedliśmy do auta. Po 20 minutowej podróży zatrzymaliśmy się przed kawiarnią w której miałam się spotkać z Niallem. -Louis boję się. - wiem - przytulił mnie- ale czas by wiedział. -wiem - pocałowałam go w policzke i wyszłam. -powodzenia- krzyknął i pojechał coś załatwić. Niepewnie weszłam do kawiarni. Zobaczyłam przy stoliku siedziacego blondyna. Podeszłam do niego. -Hej. -Hej Case- usiedliśmy- chcesz coś? -Wody- blondyn zamówił dwie wody. -To może ... powiedz co u Ciebie ? - też nie wiedział jak zacząć. -Niall pozwól że zmienie temat ale musimy chyba w końcu o czymś porozmawiać. - no dobrze to może zacznij. - Bo ... -Spokojnie - położył swoją dłoń na mojej. Przeszedł mnie dreszcz. -Bo Mike to twój syn. I uprzedze pytanie. Tak na początku byłam pewna że jestem bez płodna a potem ... bałam się wrócić. -Ja jestem ojcem !! Kurwa jestem ojcem !! -Tak jesteś. -Mike wie ? - Od wczoraj wie. -KURWA mam dziecko. -Gratuluję - powiedziałam. - Case to czemu nie wróciłaś?!- spoważniał. -Bo bałam się. -Żartujesz chyba! Kochałem Cię, kocham Cię i będę kochać rozumiesz. Przez pierwsze miesiące nie umiałem normanie funkcjonować, cały czas myślałem że to ja nawaliłem. Ale w sumie tak było skoro wiedząc że będzie Ci samej ciężko wybrałaś to. -Niall to nie tak... Nie chciałam być ciężarem... -Nie byłaś nim i nigdy byś nim nie była. - Przeparszma. -Czytałem ten list milion razy, szukałem powodu czemu? Szukałem Ciebie, całe Los Angeles przekopałem szukając Ciebie. A zamiast Ciebie były tylko problemy. - Ja przepraszam- po policzku ciekła mi łza. -Nie przepraszaj tylko wróć. -Nie mogę ... Mam dom i rodzinę nie mogę tego tak zostawić. -Masz rodzinę... wychowujesz NASZEGO syna, nie masz jeszcze pierścionka na palcu od Louisa... -Niall ja go kocham i nie po to uczyłam się żyć na nowy by teraz to znowu zmieniać. Ty też masz swoje życie i swoje cele. Niech zostanie tak jak jest. Będzie się widywał z małym. -Case, próbowałem uciec od wspomnień, kupiłem nowy dom próbowałem ułożyć życie na nowy i nic, nie umiem bez Ciebie rozumiesz! - łza za łzą. -Niall ja nie mogę ... przepraszam. -Nie przepraszaj to ja przepraszam naskoczyłem na Ciebie. -Jest ok- chłopak usiadła bliżej mnie, otarł łzy na moich policzkach. -Mogę ?- nie odpowiedziałam, chłopak mnie przytulił. Brakowało mi tego, tak cholernie mi tego brakowało. Tak teskniłam za jego ciepłem. Siedzieliśmy wtuleni w siebie około 10 minut.
** dwa dni później** Siedzę z Louisem i czekam na lotnisku aż będziemy mogli wejść na odprawę.
Niall POV -Gratuluję Horan jesteś ojcem. -Kurwa dalej w to nie wierzę ! -Widzisz a jednak. -Dawaj zamawiaj coś ! -Chińszczyzne? -Yep. Po około pół godzinie przywieźli nam zamówione jedzenie. -Chce kupić młodemu coś na nasz pierwsze spotkanie ale nie wiem co. -Może lego? - Za mały. -Autko? -
Słabe ? -Piłke? -No, Case mówiła że lubi. Kupię mu małą piłkę. -Aż miło się patrzy jak się tak szczerzysz. -Kurwa nadal nie wierzę mam dziecko i to z najpiękniejszą dziewczyną na świecie. -Nie chce Cię martwić Horan ale twoja najpiekniajsza dziewczyna ma chłopaka. -Ale to ja mam z nią dziecko. -A on za chwilę pewno bedzie miał. -Max czas czas czas to wszystko zmieni. -Oby. Wieczorem Max poszedł do siebie a ja miałem spotkanie z menadżerem więc pojechałem do wytwórni. Po 30 minutach przedzierania się przez zatłoczone ulice Londynu dojechałem na miejsce. Zaparkowałem auto za budynkiem i skierowałem się do głównego wejścia, pod którym stało jak zawsze mnóstwo dziennikarzy. Zrobili mi parę zdjęć i wszedłem do wytwórni. -Dzień dobry Niall Horan- zawsze zanim wejdziesz na piętro gdzie masz spotlanie musisz się pokazać by nie proszeni tu nie wchodzili. -Menadżer czeka na trzecim piętrze gabinet numer 309. -Tak gdzie zawsze - zaśmiałem się i pojechałem windą na trzecie piętro. Wszedłem do gabinetu. -Witaj Kevin. -Witaj Horan. -To co jak tak? -Wszystkie papiery w porządku, teraz tylko czekamy na twój tekst piosenki. -Spoko spoko przywiozę wam w czwartek chce jeszcze parę rzeczy poprawić. -Nie ma sprawy tylko w czwartek ma być na biurku. Będziemy w piątek opracowywać muzykę a potem jakoś nagrywać. Wielkie wydanie 3 sierpnia Fani będą zachwyceni. A i jutro masz wywiad. -O której gdzie ? -Studio Music Reall godzina 12. -A to luzik. -Pamiętaj że na razie żadnych większych dram, i chcemy nawiązać współpracę... -Ta mówiłeś, ale z tym mniejsza. -No dobra to dziś na tyle. -Ok siema. -No cześć -przybiłem z nim piątkę i wyszedłem. Skierowałem się na tyły budynku do auta. Wziąłem kluczyki z tylniej kieszeni spodni i otworzyłem auto. -Halo? -Hej Niall pamiętasz że jutro o 14:00 odbierasz Mike? -Tak pamiętam, bardzo się denerwuje. Kupiłem mu małą piłkę do nogi będzie ok? -Tak super bardzo lubi więc fajnie. Nie denerwuj się.On Cię bardzo lubi - cieszę się na tą wizytę ale boję jednocześnie. Kurwa mam syna. -Dzięki, a jak tam Tajlandia? -A super. Będziemy za 6 dni. -Ok miłej zabawy. -Dzięki i zadzwoń po wizycie małego. -Ok pa. -Pa- rozłączyłem się, włączyłem silnik i odjechałem z pod wytwórni.