Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
To co stało się ostatnio było okropne, najpierw próba zrobienia czegoś mojej rodzinie a potem zdrada, żeby pozbierać się po tym wszystkim potrzebowałam trochę czasu ale jakoś poszło. Teraz jestem szczęśliwa. Mieszkam u Nialla jesteśmy przyjaciółmi a Mike chodzi tu w Londynie do przedszkola, widuje często się z mamą i Harrym, a Jake z Danielle i Emily chcą tu wrócić tak samo jak Zayn z Gigi. Harry poznał dziewczynę i tak strasznie się cieszę że w końcu kogoś będzie miał a Niall wydaje płytę. Nie znam jeszcze wszystkich piosenek ale te które słuchałam są naprawdę super. A ja ? No tak ja jestem modelką i prowadzę kursy tańca, mam swoją grupę taneczną są to dzieciaki od 12-16 roku życia. -Mamo ! -Mike jestem na dole zejdź. -Nie mogę ?! -Ohh już idę - poszłam do pokoju chłopca- co się stało ? -Zobacz co tata mi kupił !- Mały wskazał na gitarę mniejszych rozmiarów niż normalna. -Wow super. -I powiedział że jak chce to mogę zacząć się uczyć na niej grać. -Super, a teraz idę gotować obiad żeby tata miał co zjeść jak wróci. -Dobrze- zbiegłam po schodach i skończyłam robić obiad. -Mike!!! -Tak mamo ?! -Ubieraj się ! Jedziemy do babci. -Dobrze- poszłam do swojego pokoju i ubrałam się w (media).
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Musiałam zawieźć Mika do mojej mamy a sama pojechać i kupić Niallowi prezent. Planowałam mu też zrobić imprezę. -Gotowy ? - weszłam do pokoju synka. -Tak- chłopiec miał ubrane czarne dresowe spodnie i czerwoną bluzę z Adidasa. -A jakie buty chcesz ubrać? -Nie wiem- zeszłam z chłopcem na dół i ubrałam mu wysokie czarne conversy. I napisałam do Nialla SMS. DO: Niall ♡♡ Ja zostawiam Mike u mamy bo muszę coś załatwić. Masz zapiekankę w piekarniku C. OD; Niall ♡♡ Ok mam coś kupić wracając? N. DO: Niall ♡♡ Wodę... C. -Mamo czemu uśmiechasz się do telefonu ? -Ja ? Nie wydaje Ci się. -Nie prawda. -Prawda i już do samochodu - mały wskoczył na tylne siedzenie do swojego fotelika. Ja usiadłam za kierownicą i pojechałam w stronę domu mojej mamy. Po 20 minutach jazdy samochodem zaparkowałam na podjeździe przy domu mojej mamy. Rozpięłam pasy synkowi i sobie o podeszłam do drzwi. -Mogę ja zadzwonić ? -Tak - mały nacisnął dzwonek i po chwili otworzył drzwi mąż mojej mamy. -Cześć - przywitaliśmy się buziakiem w policzek. -Hej Case. -Hej mamo. -O jesteście już - moja mama wyszła z kuchni. Przywitałyśmy się buziakiem w policzek. -Mamo ja lecę oglądać ten prezent dla Nialla. -Dobrze córcia ale Wy jesteście słodcy. -Mamo jesteśmy przyjaciółmi pamiętasz. -Jesteście przyjaciółmi sobie przeznaczonymi. -Ohh mamo, bądź Mike grzeczny będę po niego około 19:30 z Niallem przyjedziemy pewno. -Dobrze. Pojechałam szybko do galerii w drugiej części miasta i szybko pobiegłam do jubilera. -Dzień dobry. -Dzień dobry w czym mogę pomóc ? -A chce kupić zegarek na urodziny. -Komu? -A przyjacielowi. -Do jakiej ceny? -Cena nie gra roli. -Dobrze to najbardziej bym polecał rolexy. -Mhm. Mogę zobaczyć? -Jasne. -Tak mi się podoba- wybrałam model, rozmiar i zapłaciłam. -To będzie 6726 funtów (około 37 tys zł) -Dobrze, może być kartą? -Tak zapraszam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam zadzwonił do mnie Niall. -Halo? -Hej Cass gdzie jesteś ? -A musiałam coś załatwić na mieście a co? -A bo myślałem że wyskoczymy na kawę i odbierzemy małego. -Jestem za. -To zaraz po Ciebie będę gdzie jesteś? -Bezsensu jestem samochodem, podjadę pod dom i pojedziemy. -Ok ale ja prowadzę. -Ok- wyszłam z galerii i szybko pojechałam po Nialla. -Hej -Hej - zamieniliśmy się miejscami i pojechaliśmy do naszej ulubionej kawiarni. -Co załatwiłaś ? -A nic nic. -Widzę że coś ukrywasz. -Ja ?? Nie. -Za bardzo Cię znam by nie wiedzieć. -Dobra byłam się spotkać. - Czy ja o czymś nie wiem? -Dziewczynami?
Niall POV Wiedziałem że kłamie znam ją już za długo i za dobrze by nie wiedzieć tego. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do kawiarni. -To co zawsze ?- zapytałem. -Tak- podszedłem do kasy i zacząłem zamawiać. -Dzień dobry po proszę latte waniliowe i cappuccino czekoladowe. -Dobrze duże latte i cappuccino? -Tak. -należy się 7,48 (38 zł mniej więcej)- zapłaciłem i usiadłem na przeciw dziewczyny. Popatrzyłem na nią Jaka ona jest śliczna -pomyślałem Mam nadal sobie za złe że pozwoliłem jej odejść, że pozwoliłem zranić Louisowi ją, że pozwoliłem Sylvi jej dotknąć i że nie byłem przy niej przez dwa lata. -Halo !! Ziemia do Horana! -No jestem jestem. - Jasne jasne, kawa od 5 minut stoi- zaśmiała się i dalej piła swoje latte. Po 30 minutach postanowiliśmy pojechać do mamy dziewczyny odebrać małego. Drzwi otworzył mąż mamy Case- Robin. -Dzień dobry - podałem rękę mężczyźnie a ten ją uścisnął i przytulił Cass. Mama Case wyprzytulała mnie mówiąc że mam częściej przyjeżdżać. -Mike zbieramy ! -Mamo jeszcze chwilkę proszę... -10 minut i ani minuty dłużej- siedzieliśmy wszyscy w salonie pijąc herbatę. Ja siedziałem z Case na kanapie a jej mama i ojczym na fotelach. -Może mały zostanie u mnie na noc, ma ubranka tu, ja Ci go jutro odprowadzę do przedszkola a Wy spędzicie trochę czasu razem- kobieta spojrzała na swojego męża porozumiewawczo. -Mamo!- Case spojrzała na nią a Pani Anny podniosła ręce w geście obrony. -Jestem za- dodał Robin. -Mały się ucieszy - dodałem. -No dobrze to my się będziemy zbierać. Mike! Zostajesz u babci N noc! -Super ! Papa Razem z Cass wracając postanowiliśmy że kupujemy wino i jedziemy nad jezioro za miasto. Tylko wstąpimy do domu się przebrać.
Casandra POV Umówiłam się z Niallem że za 20 minut na dole więc pobiegłem szybko do szafy i wybrałam (media).
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Wzięłam do tego czarne vansy i pobiegłam po plecak do którego włożyłam koc, dwa wina i truskawki i o 21:00 byliśmy już w aucie, Niall prowadził. Nad jezioro jechaliśmy około 30-40 minut. Wyszliśmy i poszliśmy leśną ścieżką w stronę jeziora. -Niall? -Tak? -Nie zgwałcisz mnie ? -O to samo zapytałaś parę lat temu i ta sama jest odpowiedź. -A mianowicie ? -Nie nie zgwałcę Cię. -To dobrze. Szliśmy tak w ciszy aż do jeziora gdzie rozłożyliśmy koc i usiedliśmy na nim -Otwieraj wino. -Oczywiście- otworzył wino usiadł koło mnie- chce się Pani napić pierwsza? -Tak proszę Pana marzę o tym od zawsze. -To szkoda bo ja napije się pierwszy. -Ej- uderzyłam go lekko w ramie.