Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
Siedziałem i myślałem nad tym wszytkim. To przecież nie możliwe. Przypomniałem sobie wszytko co się zdążyło po koleji. Szukałem czegoś co by wskazało mi drogę do rozwiązania. -Czekaj, czekaj - powiedziałem do siebie, wziąłem kartkę i ołówek. 20 listopad - 8 miesięcy ( jest wcześniakiem)= kwiecień - mój powrót z trasy. To jeszcze nic nie świadczy. Muszę dostać do rąk dowód osobisty, paszport lub akt urodzenia. Za dwa tygodnie będę już wiedział.
Casandra POV ** HAWAJE HONOLULU 22:30** -Jak tu pięknie - powiedziałam trzymając Louisa za rękę. -Dzień dobry - powiedzieliśmy wchodząc do hotelu. -Dzień dobry w czym mogę pomóc? -Mamy wynajęty apartament na nazwisko Tomlinson. -Dobrze,aparteman 1599 na 17 piętrze. -Dziękujemy - poszliśmy do windy. Louis trzymał małego na rękach bo zasnął. Pierwsze co zrobiliśmy jak weszliśmy do pokoju to położyliśmy małego spać. -To co wino i taras ?- zapytał Lou. -Jestem za tylko sie wykąpie. Umyłam się i ubrałam w bluzkę Louisa która służyła mi za piżame, spiełam włosy w koka i wyszłam na taras gdzie był Louis. -Jestem. -To otwieram wino. Siedzieliśmy na leżakach gadając do 1:00. Rano obudziłam się o 10:30. Leżałam przytulona do Louis. Wstałam wzięłam (media) i poszłam do łazienki.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Wykąpałam się i ubrałam. -Louis - usiadłam koło chłopaka. -Hmm. -Wstawaj - powiedziałam i pocałowałam go w policzek. -już wstaje - brunet wstał i poszedł się ubrać. A ja poszłam obudzić Mike, cudem nie było go w łóżku. -Mike ?!- krzyknełam na apartament. -Jestem w kuchni mamusiu. -O dzień dobry synku- pocałowałam Mike w czułko- co tam wcześnie ? -Nie chciałem już spać. Głodny jestem. -To idziemy się ubrać i na śniadanie ? -Tak!!- mały pobiegł do swojej walizki a ja poszłam za nim. -To co ubieramy? - mały wskazał na spodenki do kolana dresowe szare i niebieską bluzeczkę z adidasa. -Jestem gotowy a wy ?- do pokoju chłopa wszedł Louis. -My też prawda Mike?! -Prawda - przybiłam z młodym piątkę- jakie buty ubierasz ?- wskazał na swoje malutkie niebieskie rosh run. Ubrałam mu butki. Wzięłam swoją torebkę gdzie miałam pieniądze, dokumenty, telefon i inne najpotrzebniejsze rzeczy, ubrałam czarne sandałki i razem z moimi chłopcami wyszłam by zejść na śniadanie. Zeszliśmy na dół do restauracji. -Mike na co masz ochotę ? -Na naleśniki z Nutellą. -No dobrze - gdy zjedliśmy śniadanie wzięliśmy stroje kąpielowe i poszliśmy na plażę.
Niall POV Postanowiłem że pojadę do szpitala w którym Case rodziła może tak się czegoś dowiem. Wiem że to dziecinne latać po świecie i sprawdzać czy jest się ojcem ale boję się jak zapytać. Wynająłem pokój w hotelu najbliżej szpitala. Wyszedłem z hotelu i dosyć szybkim rokiem w stronę szpitala. -Dzień dobry - wszedłem do szpitala. -Dzień dobry w czym mogę pomóc. -Jest dosyć delikatna sprawa. -Słucham ? -Około trzech lat temu pewna dziewczyna rodziła tu dziecko i chciałbym się dowiedzieć kto jest ojcem? -Przeparszam ale nie możemy podawać takich informacji. -Bardzo proszę. -Przykro mi ale nie możemy - no cóż nie udało się... Czyli jedyna szansa to podrozmawiać z Case. -Halo ? -I jak Horan ? Wiesz coś ? - Nie, co Ty nic w szpitalu nie mogą mi powiedzieć. -A Jake? -Ej fakt idę z nim pogadać ! Dzięki Max- pożegnałem się z przyjacielem i ruszyłem w stronę mieszkania Danielle i Jake. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi je Danielle. -O Niall? -Nie przeszkadzam? -Nie jesne że nie. -A jest Jake? -Tak wchodź - przytuliłem Danielle na przywitanie i wszedłem do salonu- JAKE! -Tak skarbie ?! -Zejdź na dół prosze Cię!- mieli bardzo ładne i duże mieszkanie. Mieszkali w centrum w dwupiętrowym apartamęcie z tarasem. -Co jest skarbie ?Oo Horan. -Siema stary. -Cześć. Co Cię do nas sprowadza? -Musimy pogadać w cztery oczy. -Ok to na piwo chodź. -Ok mam jutro o 10:49 samolot więc tylko jedno. -Spoko spoko, skarbie nie obrazisz się że pójdziemy sami? -Nie jasne że nie - pożegnaliśmy się i poszliśmy do baru. -To mów w czym rzecz ? -Nie będę owijać. -Prosto z mostu dawaj. -Kurwa mam podejrzenia że Mike to moje dziecko. -Oczekujesz że Ci powiem ? -No tak, nie uważasz że wyjaśnienia należały mi się już te trzy lata temu. -Niby ta ale ja nie mam prawa powiedzieć Ci kto jest ojcem. Sory ale Case musi Ci to powiedzieć. -KURWA stary ja muszę to wiedzieć. -Sory Horan ale to wasza sprawa nie mieszaj mnie w to. -No dobra- kurwa czyli jedyna nadzieja to Case. Wypiliśmy po trzy piwa i się rozeszliśmy on do domu ja do hotelu.
Casandra POV Leżę właśnie i opalam się na plaży. Jest zajebiście. -Mamo chodź kąpać się ze mną i Louisem- mały raz do Louisa mówi po imieniu a raz tata to zależy ale nie chce by coś robił na siłę. -Chwilę jeszcze poleże i przyjdę. Byliśmy na plaży przez pół dnia czas pójść coś zjeść. -Na co macie ochotę ? - zapytałam. -Mamo ja frytki !!!! -No dobrze poszukamy Ci frytek. A ty kochanie na co masz ochotę - chłopak przysunął się do mnie i na ucho szepnął mi: -Na Ciebie. -Na co Lou ma ochotę mamo na co ? - dopytywał maluch. -Powiedział że ma frytki też. -Yeyyy idziemy na frytki - znaleźliśmy restaurację i weszliśmy do niej. -Stolik dla trojga?- zapytał kelner. -Tak- poszliśmy za nim. -Za chwilę przyjdę po państwa zamówienia- usiedliśmy przy stole. Ja koło Lou a Mike na przeciwko. -To Mike dla Ciebie frytki i? -Losos! -Co ? -No ta rybka losos! -Może łosoś? -Tak no właśnie tak -zaśmiałam się. -A Ty co bierzesz ? -Ja poproszę numer 5 a ty ? -27. -Dzień dobry mogę już przyjąć państwa zamówienia ? -Tak poprosze numer 5,27 i tą dziecięca porcje z łososiem i dwa razy białe wino i sok pomarańczowy. -Dobrze czy coś jeszcze dla Pani ? -Nie dziękuję- kelner poszedł a Mike pobiegł do stoliczka z kolorowankami. -Patrzył na twój biust - powiedział Lousi. -Nie przesadzaj. -Jak mam nie przesadzać jak obserwował moją dziewczynę. -Oj Louis - powiedziałam i pocałowałam go. -Jak jeszcze raz spojrzy to nie wytrzymam. -kocham Cię . -Ja Ciebie też- chłopak położył swoją dłoń na moim udzie i powoli po nim jeździł, aż włożył rękę pod sukienkę. -Louis- skarciłam go wzrokiem. -No co? Przecież nic nie robię - wsunął rękę dalej i jechał nią ku górze. -Jesteśmy w restauracji. -Wiem, zauważyłem. -Ugh - chłopak dotarł ręka do dolnej części mojej bielizny- Louis - znowu skarciłam go wzrokiem... na marne. Powiem szczerze podobało mi się to ale byliśmy w resteuracji z moim synem. -Wiesz że gdyby nie Mike dochodziła byś teraz w łazience. -Och zamknij się - powiedziałam ponieważ podszedł do nas kelner z zamówieniami. -Smacznego. -Dziękujemy i jeśli mógłby Pan podejść do tego chłopca i zawołać go do nas była bym wdzięczna.