Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
*25.10 urodziny Mike* Na urodziny Mike postanowiliśmy zabrać go na wielki plac zabaw z Emily bo Teddy jest jeszcze za mały a Danielle dziecko w brzuchu jeszcze. Dzieciaki bawiły się super.
*30.10* Kupiliśmy dom i się do niego wprowadziliśmy jedną z sypialni przeribiliśmy na pokój Mike a reszta była gotowa. - Gotowa? -Tak- dziś mamy kolację z naszymi rodzinami by razem ich powiadomić o zaręczynach. Ubrałam się w (media) do tego czarne szpilki i tego samego koloru płaszcz.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Pięknie wyglądasz. -Dziękuję a ty czemu jeszcze nie ubrany ? -Nie wiem gdzie mam koszule. -W garderobie na wieszaku. -A ok- on pobiegł do garderoby a ja do Mike. -Jak tak synku ubrany ? -Mamo nie wiem jak. -Może niebieska koszula ? -Nie. -To ja też nie wiem. -A jaką tata ubiera ? -Białą. -To ja też chce białą. -Dobrze- ubrałam mojego synka w białą koszule i czarne rureczki i małe całe czarne vansy a do tego granatową kurteczkę. -Niall kochanie my jesteśmy już gotowi a ty? -Już schodze- chłopak wyglądał bardzo dobrze miał białą koszule i czarne spodnie do tego czarne eleganckie buty i marynarkę w ręku. Wsiedliśmy do samochodu chłopaka i pojechaliśmy do restauracji w której mieliśmy rezerwacje. Chłopak złapał mnie z rękę i razem z naszym synkiem weszliśmy do resturacji. -Dobry wieczór. -Dobry wieczór rezerwacja ? -Tak na nazwisko Horan. -Zapraszam za mną. Po 10 minutach były już nasze rodziny: moja i Nialla mama, Robin- mój ojczym, Harry, tata Nialla (rodzice Nialla są tu razem), oczywiście Mike, Greg z żoną i z Theo. Po zjedzeniu obiadu razem z Niallem wstaliśmy. -Chcielibyśmy coś powiedzieć- odezwał się a wszyscy odwrócili wzrok w naszą stronę- zaręczyliśmy się, w kwietniu bierzemy ślub. -W końcu - krzyknął Harry a Greg się zaśmiał. -Córciu trzymałam za was kciuki. -Ja też synku- moja mama jak i mama Nialla miały łzy w oczach- Case kochanie cieszę się że to właśnie Ty. -Dziękuję Pani. -Jaka Pani mama albo Maura. -Dobrze. -Mamo, mamo- mówił szeptem mój synek a ja przybliżyłam ucho do niego by go słyszeć- kocham was i chce by moi lodzice byli razem. -Też Cię kochamy. -Mam supi lodziców. -Rodziców słonko a oni mają super synka. Wieczór minął w bardzo miłej atmosferze. Rodzice Nialla spali u nas. -Kochanie pościeliłeś gościnny jak Cię prosiłam ? -Tak. -Dziękuję- pocałowałam go w policzek. -Rodzice zostają do soboty. -Krótko. -No wiem ale nie mają wyboru. - A Greg do kiedy bo z Theo dogadują się dobrze? -Greg wyjeżdża w piątek. -Ok, pamiętaj że ja rano wchodzę na trening a potem na sesję. -Wiem kochanie wiem. -Kocham Cię. -Ja ciebie też.
Obudziłam się rano jak zadzwonił mój budzik- 9:20. Leniwie wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Weszłam do kabiny i włączyłam ciepłą wodę, powoli spływała po moim nagim ciele. Po 10 minutach wyszłam i owinełam się w puchaty ręcznik. Wyszłam z łazienki i cicho poszłam do garderoby o wybrałam (media).
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Miało być mi wygodnie bo cały dzień w ruchu.
Niall POV -Tatooo tato wstawaj już dzień nie noc. -Przepraszam synku prosiłam go by nie budził Cię- leniwie otworzyłem oczy i zobaczyłem mojego synka w piżamce w star Wars siedzącego mi na brzuchu a w drzwiach siedziała moja mama. -Która godzina? -12 dochodzi. -O jeju trzeba wstawać. Dasz tatusiowi buziaczka? -Jak mnie złapie tatuś- młody zaczął uciekać a ja za nim. Załapałam go na schodach i podniosłem. -A kogo mu tu mamy!- zacząłem go gilgotać. -Aaaa tato koniec będzie buziaczek!!!!
Casandra POV Wróciłam do domu była prawie 19 byłam padnieta. -Jestem !- krzyknełam naciskając klamkę. Zdjełam buty, kurtkę i weszłam do kuchni gdzie siedziała Maura. -Dzień dobry mamo. -Witaj kochanie. -Gdzie jest Niall, Mike i tata? -Niall musiał pojechać pilnie do studia a Mike bawi się z Bobim i Theo, Gregiem w ogrodzie. -Dobrze. -Zmęczona jesteś może zjesz coś albo napiszesz się czegoś? -Nie dziękuję. -Może chociaż herbaty? -Naprawdę razie dziękuję muszę się wykąpać bo jestem padnieta. -Dobrze- poszłam po schodach do sypialni, z garderoby wzięłam jakieś dresy i koszulkę Nialla, z rzeczami podreptałam do łazienki. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod gorący strumień wody, zmywając z siebie brud z całego męczącego dnia. Po 30 minutach byłam już ubrana. Zeszłam na dół i spojrzałam na zegarek- 20:03. -Muszę wykąpać Mika- powiedziałam do Maury i poszłam do ogrodu gdzie był już tylko Mike i Bobi. -Tato ja wezmę Mika muszę fo wykąpać. -Mamo jeszcze chwilkę nie jestem zmęczony. -Nie chcesz dziś wieczorem bajki? -Chce chce, dziadku ja pójdę z mamą. -Jasne mały- mały złapał mnie za rączkę i poszliśmy do łazienki. -Gdzie masz piżamkę? -W pokoju ? -Leć po nią- wykąpałam Mika i opowiedziałam mu bajkę a ten zasnął. Siedziałam z rodzicami Nialla do 22 aż oni poszli spać. Czekając na Nialla siedziałam do 1:40 ale byłam już tak zmęczona że poszłam spać. Nie lubię zasypiać bez niego czuję brak.
Obudził mnie huk otworzyłam oczy i zobaczyłam wchodzącego Nialla do sypialni nie zauważył że obudziłam się i spojrzałam na zegarek 3. Nie chcąc z nim gadać zasnąłam.
Obudziłam się tym razem już rano- 12:04. Zeszłam na dół i usłyszałam rozmowę. -Ona czekała wczoraj na Ciebie prawie do 2. -Mamo wróciłem nie tak późno ale wcześniej nie mogłem. -Co ona z tobą ma. Jest wspaniałą kobietą, a spróbuj mi to zepsuć a stracisz miłość swojego życia. -No kurwa mamo kocham ją. -Bez takich słów! Co ja z tobą mam- weszłam do kuchni a rozmowa ucichła. -Dzień dobry. -Dzień dobry kochanie- powiedziała mama. -Hej księżniczko. -Hej. Mike jeszcze śpi ? -Tak . -Zaraz wracam -poszłam go obudzić, od razu kazałam mu się ubrać i schodzić na śniadanie. Niall miał mu zrobić płatki, a ja poszłam się ubrać. -Gotowy Mike ? -Tak mamo. -Wychodzicie?-zapytał Niall. -Tak zabieram mojego synka na spacer- i wyszłam chłopiec był ubrany bardzo ciepło bo było zimno a ja normalnie. Szliśmy przez park śmiejąc się bo mały opowiadał mi żarty z przedszkola.