Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
Casandra POV Weszłam z Mikem i Louisem na lotnisko. -Za ile masz samolot ? -Za 15 minut zamykają odprawę a Wy? -Za 30 minut zamykają. Ty już leć bo się spóźnisz. -Ok - pocałował mnie na pożegnanie, a z Mikem przybił piątkę - paa kocham was - i poszedł. -Pa, Masz może ochotę jeszcze na coś ? -Nie, ale zapomniałaś kupić torebki dla taty m prezent. -A no tak. To chodź do kiosku- kupiliśmy niebieską torebkę i ruszyliśmy w stronę bramek. Po 9 godzinach byliśmy na miejscu. Z lotniska przyjechaliśmy do mieszkania taksówką, Niall chciał po nas przyjechać ale uparłam się że chce odpocząć jeszcze po przyjeździe. -Kiedy zobaczę się z tatą? -Jutro. -Jaki jest jutro dzień tygodnia ? -Czwartek. -A który dzień miesiąca ? - 12. -aaa. .. -Co się stało ? -Nie - weszliśmy do mieszkania- mamo ale tu ładnie. Apartament był nowy i nie za duży. Miał jedno piętro. Składał się z łazienki z wanną, sypialni, pokoju dla Mika, kuchni, przed pokoju, salonu i balkonu z widokiem na park. -Super że Ci się podoba biegnij tam - wskazałam palcem na zamknięte drzwi pokoju Mika- powiesz czy Ci sie podoba- pokój Mike miał białe wszystkie białe ściany tylko jeden była delikatnie niebieska. Przy ścianie było łóżeczko z granatową kołderką, była mała biała komoda i mały bial stoliczek, dwa kartony na zabawki i na środku granatowy dywan do zabawy. Na łóżku leżał miś do którego chłopak od razu podbiegł. -Od Ciebie mamo ? -Nie...- podeszłam do misia i zobaczyłam kartkę.
" Dla Mike żeby dobrze mu się spało w nowym pokoju. Tata"
-Od taty Mikuś. -Super- zostawiłam Mike w jego pokoju i poszłam do sypialni. Była urządzona w nowoczesnym stylu w odcieniach szarości. Na środku pokoju stał bukiet róż. Od razu się domyśliłam od kogo.
"♡ 15.08. 18:30 tower street 78*♡ N."
Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Wiem mam chłopaka ale tak strasznie pragnę pobyć chwilę z nim sam na sam. Jako przyjaciele oczywiście. Postawiłam róże na komodzie w sypialni i zrobiłam szybką kolację sobie i Mikemu. Po czym położyłam go spać. Następnego dnia obudził mnie budzik o 9:00. Poszłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę i ubdalam się w (media).
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Zrobiłam kawę i kaszke maną dla Mike i poszłam go obudzić. -Mike wstawaj kochanie zaraz musimy pojechać do taty- Mike jak na zawołanie wyskoczył z łóżka i bosymi stópkami pobiegł do kuchni. Wdrapał się na wysokie krzesło. Podałam mu miseczkę z śniadaniem i łyżkę a sama dopiłam kawę. -Co chcesz ubrać ?- chłopczyk poruszył tylko ramionami na znak że nie wie i usiadł na łóżku. Schyliłam się przy walizce i wyjęłam dresowe szare spodenki do kolana i ciemno bordową bluzeczkę- może być? -Tak! - wszytko ubrałam chłopca i poszłam umyć mu buźkę i ząbki i w między czasie zadzwoniłam po taksówkę. -Mike jakie buty chcesz ubrać ?- wskazał na wsuwane szare vansy więc ubrałam mu je i wzięłam do ręki torebkę i jego bluzę szarą wkładaną przez głowę, chwyciłam go za rękę i wsiadłam do czekającej taksówki. Podałam adres Nialla i po 7 minutach już tam byłam. Zapłaciłam należną sumę i wsiadłam z pojazdu. Podeszłam do bramy domu i zadzwoniłam. Wpuścił nas blondyn i przywitał w drzwiach. -Mike ! -Tataaaa- przytulili się i młody wbiegł do domu. -Hej. -Cześć - delikatnie złapał mnie w biodrach i przybliżył do siebie. Myślałam że zaraz brzuch mi wybuchnie od motylków. Tak bardzo nie chciałam by mnie puszczał ale jednocześnie wiedziałam że nie mogę, tak w stosunku do Lou. - Niall ja muszę lecieć bo mam spotkanie z potem sesję będę po Mike o 18 możemy pójść razem do parku mały by się ucieszył. - dobrze. -Dziękuję za kwiaty - przytuliłam go i pobiegłam do taksówki. -Gdzie tym razem?- zapytał mężczyzna. Podałam adres agencji i po 20 minutach znowu zapłaciłam mężczyźnie. -Dzień dobry Casandra Styles jestem umówiona na 11:40. -Tak Pan Cooper już czeka w gabinecie numer 209 na 2 piętrze- szybko dostałam się na wyznaczone piętro i zapukałam do drzwi gabinetu. -Proszę! -Dzień dobry. -Witaj siadaj - usiadłam na krześle dla gości a przede mną siedział mężczyzna miał może około 30, był bardzo przystojny. Przez pierwsze 40 minut omawialiśmy umowę. -No to podpisujemy- mężczyzna podał mi długopis i kartki. Przeczytałam wszystko i podpisałam- proszę tu ma Pani wszytskie terminy sesji i pokazów. -Żadna Pani. Case- podałam rękę. -Victor- ucałował moja dłoń. -Dobrze to dziękuję- wstałam i zaczęłam wychodzić. -Dowidzenia. -Dowidzenia.
Victor Cooper POV Jak ta dziewczyna weszła do mojego biura to aż mi stanął. Tak zajebistej dupy dawno nie widziałem.
Casandra POV Wyszłam z biura i zadzwoniłam po taksówkę która dowiozła mnie w miejsce sesji. Po 3 godzinach sesji poszłam na godzinę na kawę z koleżanką i o 17:30 byłam już pod domem Nialla. Zadzowniłam dzwonkiem ale nikt nie otworzył. Więc zadzwoniłam do Nialla. -Hej gdzie jesteście? -Zaraz będziemy byliśmy w sklepie. Wejdź do domu przez ogród tam jest otwarte. -ok Weszłam tylnymi drzwiami. Zdjełam buty i położyłam się na kanapie zwinięta w kłębek i zasnełam nawet nie wiedząc kiedy. ... -Cii Mike żeby mamy nie obudzić- powoli otrzymałam oczy, byłam na rękach Nialla. -Niall? -Tak cii śpij. -Nie nie już wstałam. -To mam Cię odłożyć na ziemię? -Raczej. -A jak nie chce to co ? -To musisz. -Nie mam zamiaru - po parku próbach w końcu mnie odstawił na ziemię. -Która godzina ? -Za 15 dziewiętnasta. -Oj przepraszam że zasnełam ale byłam zmęczona. -Nie no spoko jak chcesz możesz iść jeszcze spać. -Nie nie nie. Będę musiała się z Mikiem zbierać. -Nic nie jadłaś może coś zjesz? -Zjem w domu jakaś sałatkę. Mógłbyś zadzwonić po taksówkę? -Odwioze Was. A rano przyjadę po Mika a Ciebie odwilży gdzie będziesz potrzebowała. -Nie chce Cię narażać na koszty. -To przyjemność. -No dobrze, gdzie Mike bawi się w swoim pokoju. -Swoim pokoju ? -Tak, zrobiłem mu pokój by mógł poczuć się jak w domu. -Super, to słodkie jak się nim przejmujesz. -Jestem jego tatą to normalne- uśmiechnełam się nas jego słowa. -Mamo... Tato... -Tak kochanie ?- powiedziałam. -Tak skarbie?- powiedział Niall. -Bo ja Was kocham- podeszliśmy i przytulilliśmy chłopca. -My Ciebie też. Wieczorem razem z Niallem przespacerowaliśmy się do mieszkania. Niall oczywiście niósł chłopca na rękach bo ten zasnął. -Dziękuję że nas odprowadziłeś. Może wejdziesz ? -Nie... jesteście zmęczeni. -No to do jutra.