Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
Wstałam o 7:30 i zaczęłam się zbierać bo o 9:40 zaczynały mi się zajęcia. Otworzyłam okno a do pokoju wpadło ciepłe powietrze. Na dworze było naprawdę bardzo gorąco. Ubrałam się w (media), pomalowałam lekko, zjadłam śniadanie i o 9;00 wolnym spacerkiem ruszyłam w stronę uczelni.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Mam jeszcze 10 minut do rozpoczęcia wykładu. -Casandra !- odwróciłam się i zobaczyłam mojego kolegę ze szkoły w Londynie. -O Mark ?! -Pamietasz - gadaliśmy aż do rozpoczęcia wykładu. -Witajcie mam na imię James Jackson będę prowadził wasze półroczne studia z psychologi. Oczywiście resztę rozszerzeń będą prowadzili inni wykładowcy- potem zaczął dyktować różne rzeczy i jego wykład był naprawdę ciekawy. Potem mieliśmy lekcje medycyny (pierwsza pomoc) i angielski. -Case na jaki język idziesz poza angielskim? -Mark szczerze to myślę nad dwoma. -Jakie ? -Włoski i francuski. -Ja idę na niemiecki. -Ich heiße Casandra. Ich wohne in Los Angeles. Ich komme aus British. -Czemu nie pójdziesz na niemiecki jak umiesz? -Nienawidzę tego języka. -Och jak chcesz. -Wybacz Mark ale muszę lecieć do pracy. -Och pogadamy jutro pa- poszłam w stronę szpitala, od uczelni miałam nie całe 7 minut drogi więc byłam po chwili. -Dzień dobry. -Ale dawno Cię nie było Case, dzieci tęskniły. -Wiem wiem. Jest doktor Jasmine Ambler. -Tak u siebie. -ok - poszłam do gabinetu Pani Jasmine. -Dzień dobry. -Witaj Casandro. Brakowało nam Ciebie- powiedziała mi mniej więcej co się działo przez ten czas. -Cześć dzieciaki - weszłam do sali zabaw dzieci. -Caseee - rzuciło mi się na szyję stado małych pingwinków. Zaczęliśmy grać a potem poszłam do sali dziewczynki która nigdy nic nie mówiła, była właśnie po hipoterapi. -Cześć Sally. Wiem że nie lubisz rozmawiać ale nie musisz nic mówić posiedzę tutaj tylko z tobą- usiadłam na krześle i patrzyłam w rysunki na ścianie. Nie chciałam patrzeć na nią bo by ją to stresowało. -Casandro skończyłaś pracę pół godziny temu idź do domu - faktycznie siedziałam w sali 1,5 godziny. -Już idę w końcu 18:30. Branoc Sally- dziewczynka jak zwykle nie odpowiedziała, przeszłam przez korytarz do recepcji i się wypisałam. -Dobranoc Case- powiedziała moja koleżanka z recepcji. -Branoc Stephanie- wyszłam ze szpitala narzucając sobie na ramiona sweter. Doszłam do domu zjadłam obiad, poszłam zrobić zakupy spożywcze i poszłam spać. Wstałam rano o 8:00 miałam zajęcia na 10:15 więc trochę posprzątałam, ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam na uczelnię. -Witaj Mark. -Witaj Case. -Co mamy pierwsze? -Literaturę. -Po co mi w moim zawodzie literatura - wykład był tak nudny że zaczęłam przeglądać Internet. Weszłam na artykuł z moim nazwiskiem. "Casandra Styles w Londynie na gali z okazji premiery filmu przyjaciółki" " Siostra Styles nic nie mówiąc swojemu byłemu przyszłemu nie doszłemu mężowi przyjechała do Londynu"
Nie mogłam dlaej czytać tych kłamstw to weszłam na internetową książkę dla matek i czytałam przez cały wykład. O jezuuu całkiem zapomniałam że mam o 12 wizytę u lekarza. Jestem w środku wykładu z matematyki. No dobra dam radę. Cicho udało mi się wyjść więc pobiegłam do przychodni. -Dzień dobry ja ... -Lekarz już czeka- pobiegłam do gabinetu Lekarz jak zawsze miło mnie przywitał i kazał położyć się do USG. -Możemy poznać płeć dziecka. Jest Pani chętna? -Tak bardzo. -No dobrze będzie miała Pani synka- tak szczęśliwa dawno nie byłam.
13 wrzesień Londyn -Case może pójdź z nami ?- pyta kolejny raz Liam. -Przepraszam Liam ale nie. -To są jego urodziny, wasze dziecko było by dla niego prezentem. -Naprawdę nie chce... -No dobrze, to my idziemy- chłopcy poszli na urodziny Nialla a ja zostałam sama w domu bo moja mam pojechała z swoim Nowym chłopakiem na wakacje (Znaczy nowym są ze sobą od początku Lipca. Wyłączyłam telewizor, ubrałam buty i płaszczyk i wyszłam do sklepu bo miałam ochotę na lody. Weszłam do sklepu, wzięłam koszyk i zaczęłam wrzucać poszczególne rzeczy z regałów.
Niall POV I tym razem miałem głupią nadzieję że przyjedzie na moje urodziny. Przestałem do niej natarczywie pisać bo to nic nie dawało. Tylko w dniu urodzin napisałem jej życzenia. To jest aż dziwne że po tak długim czasie nadal ją kocham i nie mogę przyzwyczaić się że jej nie ma. -Stary co ty taki smentny. -Kurwa to moje 21 urodziny a osoby z którą chciałbym je spędzić nie ma i już nigdy nie będzie. Max ja ją kocham z dnia na dzień coraz bardziej. -Szukaliśmy w Los Angeles jej prawie wszędzie nic Horan ona wyparowała. -To nie możliwe, dobra weź wejdź na neta na stronki plotkarskie. -Ok. Czytam! Casandra Styles widziana na lotnisku w Los Angeles. -Dalej. -Czyżby naszej tancerce się przytyło. -Oni są straszni przecież nadal wygląda idealnie. -Idźmy lepiej- wyszliśmy z domu. -Max ja idę do sklepu zaraz przyjdę.
Casandra POV Weszłam do sklepu i kupiłam sok, jeszcze chodząc między regałam i szukałam czegoś dobrego. Podeszłam do kasy i położyłam na ladzie sok i 3 czekoladowe batoniki. -2 funty będzie - podałam kobiecie wyliczoną sumę i wyszłam ze sklepu. Ubrałam kaptur i zaczęłam iść w stronę domu. Minął mnie jakiś chłopak był w kapturze a ja nie przyglądałam się mu. Nagle zawiał wiatr kaptur spadł mi z głowy i potem wszytsko potoczyło się tak szybko.