Casandra siedamnastoletnia blondynka znana z najróżniejszych zawodów tanecznych ale nie tylko, siostra jednego z członków najbardziej znanego zespołu na świecie One direction.
Niall dziewietnastoletni członek zespołu,pozna siostrę swojego przyjaciel...
Obudziłam się rano, wyjątkowo wypoczęta. Wzięłam ubrania (media) i poszłam do łazienki. Wykąpałam się i ubrałam i zeszłam na dół.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Ale pachnie - w kuchni stał Harry w fartuszku. -O witam Styles. Nadal lubisz długo spać. -Nic się nie zmieniło- do kuchni weszła mama. -Ale Tęskniłam za tym widokiem na codzień sama tu jestem. -Ja też tęskniłam za naleśnikami Harrego. -No tak ciąża - zaśmiała się mama- a nie uważasz że ta bluzka za krótka dla kobiety w ciąży? -Mamo mam 18 lat i to dopiero 11 tydzień prawie 12 więc nie widać jeszcze a taka jest moda. -Och no dobrze ja będę o 17:30 idę do pracy. -Pa kochamy Cię a i mamo dostałam się na studia zaoczne z psychogi znaczy taki jakby kurs trzy miesięczny. -Wspaniale ale gdzie. -No tam. -No dobrze do zobaczenia potem. -Pa. -Kocham Was- mama wyszła a my z Harrym zjedliśmy śniadanie. -Dobra siostra ja idę bo mamy spotkanie. -Ok pa - gdy Harry wyszedł umówiłam się z Mag i Jake. Spedziłam naprawdę miło dzień i o 16:00 wróciłam do domu bo zaraz miał przyjść Lou. -Cass jestem !! -Kuchnia. -O ale ładnie wyglądasz. -Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go w policzek. -Horan się chyba domyśla że jesteś. -To słabo a muszę pojechać do swojego starego mieszkania na chwilę. -No on tam często jest, można powiedzieć że tam już mieszka. -Przecież ja tam nie wejdę. -Mogę go odciągnąć. -No dobra to może teraz ? -Ok dzwonię do niego . -Halo stary ? -Dawaj za 15 minut przy parku obok mieszkania C. -Ok rozumiem cie elko. -Dobra może ale tylko na chwilkę- pojechaliśmy tam, Lou zostawił mnie pod blokiem a sam pojechał do parku. Weszłam do mieszkania jak chłopak napisał mi że jest już w parku. Poczułam zapach jego perfum. Weszłam do pokoju wszytsko stało tak jak wcześniej. Pobiegłam do sypialni bo nie miałam zbyt wiele czasu. Zaczęłam szukać w garderobie jednego naszyjnika ( jedyna rzecz jaka została mi po zmarłej babci). Gdy nagle dostałam SMS Od: Marchewkowy mąż 💜 Niall wchodzi do bloku chowaj się. No to wpadłam... Nie mam pojęcia gdzie się schować. Dobra wiem. W ostatniej chwili schowałam się w szafie w sypialni. Wyłączyłam głos w telefonie. Teraz tylko czekać. Ktoś wszedł do mieszkania, trzasnął drzwimi i pobiegł do sypialni bo oczywiście nigdzie indziej nie mógł. Usiadł na łóżku. Przez szpare między drzwimi zobaczyłam chłopaka. Blondyn siedział na łóżku ze spuszczoną głową. -Case kurwa gdzie Ty jesteś - powiedział do siebie. "Tu" powiedziałam sobie w myśli a w oczach zaczęły zbierać się mi łzy. Do: Marchewkowy mąż 💜 Szybko to ogarnij bo nie dam rady. Do drzwi zadzwonił dzwonek. Yey Lou na ratunek. Blondyn wstał i wyszedł z pomieszczenia potem były jakieś głosy ale nic nie rozumiałam. Wyszłam z szafy, i cicho zaczęłam iść w kierunku wyjścia. Mało brakowało a by mnie zobaczył ale udało mi się wyjść. Potem wyszedł Lou i razem wróciliśmy do domu. -Ile zostajesz w Londynie dokładnie ? -Muszę być w poniedziałek w pracy i mam szkole. -Kiedy masz samolot? -W niedzielę o 6:50. -A to mamy jeszcze jutro i sobotę. -Yep. -Jestem już - do domu weszła mama- o Louis. -Dobry wieczór- powiedział i przutulił moją mamę- wszyscy byliśmy jak jedna wielka rodzina, tylko szkoda że Niall... -Oj jedliście coś ? -Tak mamo w lodówce zostawiłam ci trochę spaghetti. -O dziękuję- moja mama poszła do kuchni. -Dobra Cass ja się zbieram widzimy się jutro. -Ok papa- pocałowałam go w policzek i brunet wyszedł. Posiedziałam z mamą do 19:00 i postanowiłam się przejść, dobrze mi i mojemu maleństwu to zrobi. -Spokojnie mamo nic mi się nie stanie. -No dobrze - zarzuciłam ms siebie luźny sweter i wyszłam. Jak na Londyn było naprawdę ciepło. Poszłam do parku gdzie jak byłam mała siedziałam z Jake. Na huśtawce gdzie zawsze siedzieliśmy, siedział chłopak, z daleka go nie poznałam. Gdy podeszłam bliżej okazało się że to Jake. -Jake? Co ty tu robisz? -Zerwał ze mną. -Kristen? -Tak. -Jeju Jake- przytuliłam przyjaciela, potem gadaliśmy bardzo długo aż w końcu uznaliśmy że idziemy do domu. -Jake chodź jeszcze do sklepu mam ochotę na żelki i lody. -A ja na piwo idealnie. -To nie fair też chce. -Przykro mi słonko ale tej małej myszce się to nie spodoba. 27 Maja -Danielle spokojnie, zaraz będę czekam na ochroniarzy. Będzie też Zayn, Gigi, Harry. Niestety Liam i Louis nie dadzą rady być. -Jezu to premiera boje się. -Dobra jest już samochód papa zaraz będę - rozłączyłam się i razem z Harrym wsiedliśmy do limuzyny. Ubrana byłam w (media), do tego wysokie, lakierowane, czarne szpilki, lekko falowane włosy, i czerwone paznokcie. Wiem że szpilki nie są dobrze dla dziecka ale muszę dobrze wyglądać.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Wysiedliśmy przed budynkiem, setki reporterów robiło nam zdjęcia, fani krzyczeli do Harrego, weszliśmy na czerwony dywan i po koleji usatwialiśmy się do zdjęć. Zobaczyłam Danielle więc podeszłam do niej. -Hej jak tam nerwy?- dziewcyzna od razu mnie przytuliła, zrobili nam parę zdjęć a potem weszłyśmy do ogromnej sali. Usiadłam przy stole gdzie siedział już Harry i Zayn. -Zayn- przytuliłam chłopaka a ten tylko się uśmiechnął. -Case muszę Ci coś powiedzieć. -No ? Słucham. -Zaręczyłem się z Gigi. -Wow Gratuluję kiedy ślub ? -Za rok listopad jakoś. Chcemy chwilę poczekać, byś ty też mogła pić i w ogóle. -Miłe z waszej strony. 29 Maja Ubrałam się w (media) i zeszłam na dół gotowa do wyjazdu na lotnisko.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Będę tęsknić mamo. -Ja też córciu i przyjeżdżaj częściej. -Mamo przyjadę dopiero na urodziny Jaka, swoje i Liama. -Och no dobrze, Masz dzwonić i uważaj na siebie i dziecko. -Kocham cie mamo -Ja Ciebie też córciu. -Case musimy już jechać. -Dobrze Harry- przytuliłam moją mamę i razem z Harrym wyszłam z domu. -Case w tak serio jak ci się samej mieszka? -Wiesz na początku bylo naprawdę ciężko, nikogo nie znałam,nie miałam pracy. Więc naprawdę było źle ale z czasem musiałam zacząć normalnie funkcjonować. -Och no dobrze wiedz że on Cię kocha. -A ja go ale tak będzie lepiej. Dojechaliś do lotniska pożegnaliśmy się i poleciałam do mojego świata. Przez całą drogę myślałam o tym co mam zrobić z tym wszystkim, strasznie tęsknię za Niallem ale cóż mój wybór.