152; rozdział

370 26 11
                                        

2/5

Mulat kiedy się przebudził, a nigdy nie było Louisa zdenerwował się. Naprawdę się o niego bał, zniknął bez słowa, nawet nie napisał mu gdzie będzie. A jeśli coś mu się stało? Nie wybaczyłby sobie nigdy.

Liam zapukał do tymczasowej sypialni Louisa.

-Proszę - odezwał się cicho Malik.

-Cze- Gdzie Lou? Nie wrócił jeszcze?

-Nie, nie ma go... Liam, boję się o niego - szepnął.

-Spokojnie Zayn- zaśmiał się lekko. Usiadł obok niego na łóżku, obejmując ramieniem.

-Jak mam być spokojny? A gdyby Niall tak zniknął, nie bałbyś się?

-Ale wiem, ze sobie poradzi...

-Mimo wszystko to mi nie pomaga... chcę żeby już wrócił...

Nakierował jego twarz na swoją, delikatnie muskając jego wargi, w celu uspokojenia. Zawsze to działało na Louisa...

Westchnął, sam nie wiedział co nim kierowało, ale równie delikatnie odwzajemnił pieszczotę.

Payne popchnął go na łóżko i zawisł nad nim, nieznacznie pogłębiając pieszczotę.

-Liam... - mruknął w końcu w jego wargi.

-Przepraszam- westchnął.

-Obydwoje mamy chłopaków.. - szepnął - owszem, to było naprawdę niezłe, ale... ja chyba nie mogę mu tego zrobić

-Wiem- westchnął- Po prostu... Lou zawsze taki delikatny pocałunek uspokajał... Ale mnie trochę poniosło, wybacz...

-Nie jestem nim - szepnął - W sumie.. nie zrobiłeś prawie niczego takiego

-Pójdę już.- w drzwiach minął się z Louisem.

-Boże Louis, nic Ci nie jest? - od razu zerwał się z łóżka -Wszystko w porządku?

-Tak- zaśmiał się- mam dla ciebie... właściwie nas, niespodziankę

-Niespodziankę? Najpierw to ja chcę Ci coś powiedzieć... nawet nie wiesz jak cholernie się o Ciebie bałem, wiesz? Jak Cię nigdzie nie znalazłem w domu to się po prostu tutaj zamknąłem i rozpłakałem...

Westchnął.

-Gdybym ci powiedział, że jadę do Harry'ego po broszkę od mamy, nie zgodziłbyś się- mruknął- Byłem u niego 10 minut. Potem wyszedłem, telefon mi się rozładował, nie miałem jak ci napisać, że wrócę niedługo, bo muszę coś załatwić i to jest właśnie ta niespodzianka...

-Miałem jechać z Tobą, pamiętasz? - wtulił się w niego - Po prostu się o Ciebie martwiłem Lou - zagryzł wargę, czując łezki w oczach.

-Jestem tu kochanie- zaśmiał się lekko- ubierz coś ciepłego i chodź, pokażę ci coś.

-Wiem, że jesteś i nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę - niechętnie się odsunął, zabierając jedną z jego bluz, którą założył na siebie - już, gotowy.

Złapał go za rękę i pociągnął do samochodu.

-Ufasz mi?

-Co to za głupie pytanie? Oczywiście, że Ci ufam... chyba, że chcesz mnie wywieźć do lasu i zabić, to nie, wtedy Ci nie ufam...

Parsknął i wyciągnął czarną chustkę.

-Więc mogę ci to założyć?

-Oh jeszcze lepiej, nie będę znał drogi powrotnej do domu i co? - udawał, że ociera łezki.

Hello Sunshine|| INSTAGRAM ZOUISOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz