Louis westchnął, opierając się o autobus. Był wieczór po koncercie. Głowę Tomlinsona zaprzątał Harry podczas koncertu. Po chwili dołączył do niego Zayn.
-Jak tam kochanie, zmęczony? - szepnął, wtulając się w niego.
Objął go, zaciągając się papierosem.
-Trochę.
-Co się dzieje? - mruknął.
-Czemu?- spojrzał na niego.
-Bo jesteś wyjątkowo zamyślony...
-Tak mam czasami po koncertach- Albo gdy Harry za bardzo mi zawróci w głowie, dodał w myślach.
-W porządku - mruknął - po prostu się martwię o Ciebie, wiesz?
-Wiem głuptasie- wyrzucił papierosa i przyciągnął go do pocałunku, palce zaciskając na jego biodrach.
Odwzajemnił pieszczotę, splatając ręce za szyją starszego.
-Obiecałem ci, że nie usiądziesz, prawda?- szepnął w jego wargi, podnosząc za pośladki.
-Prawda, ale... prawdę mówiąc byłem naprawdę grzeczny - zachichotał.
-Byłem twardy na koncercie- mruknął i obrócił ich, przyciskając Malika do boku busa.
-Nie z mojej winy, prawda? Ja tylko powiedziałem co chciałbym z Tobą zrobić... - zachichotał.
-Z twojej- westchnął i zaczął muskać jego szyję. Nie przejmował się, że są na dworze.
Mruknął cichutko, odchylając głowę, by ułatwić mu dostęp.
-Nie widzę, żebyś stawiał jakieś opory- westchnął- Może nie pozwolę ci dojść, hm?
-Tatusiu - wymknęło mu się - Naprawdę byłem grzeczny..
-Jak na razie nie jesteś- odstawił go i wpił w jego usta. Od razu zaczął rozpinać jego spodnie.
-Jestem - szepnął, odwzajemniając pieszczotę.
-Skoro jesteś grzeczny, to nie chcesz, tak mam odebrać twoje słowa?- zaśmiał się lekko, odsuwając. Puścił też jego spodnie.
-Chcę, jestem niegrzeczny - zamienił zdanie od razu - Ukarz mnie tatusiu...
Wybuchnął śmiechem.
-Idiota- szepnął, łącząc ich Zsunął jego spodnie. I nadal nie przejmował się, że są na dworze.
-Twój idiota.. - szepnął.
-Powinniśmy chyba wejść do środka...- mruknął, ściskając jego krocze przez bieliznę.
-W porządku - sapnął cichutko.
Włożył dłoń w bokserki, delikatnie go pocierając.
-Ostrzegam tylko, że tam są chłopcy...
-Kurwa... nie wiem co lepsze - stęknął - czy obcy ludzie, którzy mogą nas zobaczyć czy chłopcy, którzy nas usłyszą...
-Większe prawdopodobieństwo, że Niall nas nagra- zachichotał i puścił jego penisa. Podniósł go- I nie przeklinaj.
-Przepraszam - mruknął - pieprzyć to, niech sobie nagra...
Wszedł z nim do autobusu, co chwilę jednak przyciskając do ściany i całując agresywnie. Z trudem wtoczyli się do pustego pomieszczenia.
Odwzajemniał każdy pocałunek, potrzebował żeby Louis porządnie się nim zajął.
Rzucił go na łóżko, od razu zawisając nad nim. Pozbawił ich obu koszulek.
Ułożył dłonie na jego bokach, delikatnie gładząc jego skórę.
-Pamiętaj, żeby przerwać, jak coś będzie nie tak- mruknął, pozbawiając go spodni.
-Spokojnie Lou, wszystko będzie w porządku - uśmiechnął się lekko.
Powoli się w niego wsunął, kiedy już obaj byli nadzy. Przytrzymał jego nadgarstki nad głową.
-Nie mogę Cię dotknąć? - szepnął zdziwiony.
-Nie- mruknął. Wsunął się do końca i dał mu chwilę.
-Dlaczego? - dopytywał.
-Taka mała kara- zaśmiał się i powoli ruszył.
-Louis... nie bądź dupkiem - mruknął, a kiedy Louis go nie puścił, westchnął- pieprz mnie już...
Zaśmiał się lekko. Od razu przyspieszył ruchy dość szybko znajdując jego prostatę
-Kurwa... - sapnął.
-Język- zwolnił.
-Louis... -mruknął - nie dręcz mnie...
-Nie będziesz już przeklinać?
-Postaram się - zagryzł wargę.
Zaczął coraz szybciej i mocniej się ruszać.
-Boże, tak dobrze tatusiu - szepnął.
-Co tak cicho?
-Już będę głośniejszy - mruknął.
-Żartowałem- zachichotał.
-Nie chcesz tego?
-Chcę, ale nie chcę żebyś czuł się niekomfortowo przy chłopakach potem.
-W sumie.. racja - zagryzł wargę.
CZYTASZ
Hello Sunshine|| INSTAGRAM ZOUIS
Fiksi PenggemarZayn uwielbia zespół One Direction, a szczególnie jednego z jego członków- Louisa Tomlinsona. Jest samotnym dziewiętnastolatkiem, który potrzebuje odrobiny miłości i odczuwa szczęście, przeglądając instagrama dwudziesto-siedmio latka. Louis Tomlins...
