27

13.8K 347 53
                                        

Od godziny 7:00 jestem już na nogach. Doszłam do wniosku, że na tej kanapie są dobre tylko drzemki, a nie takie normalne spanie. Zarzuciłam szlafrok, który kupiłam wczoraj, jest w kolorze białym i jest satynowy.

Wchodzę do naszej sypialni cichym krokiem. William jeszcze twardo śpi na brzuchu. Wygląda słodko. Stoję w progu i mu się przyglądam, ale to żadna nowość. Bardzo często mu się przyglądam. William porusza się i otwiera leniwie oczy. Musiał się wczoraj obudzić, bo zostawiłam go w koszuli i spodniach, a na dodatek spał w poprzek. Teraz jest tylko w bokserkach i jest na poduszkach. Wchodzę głębiej do sypialni i siadam na fotelu.

- Gdzie byłeś? - zadaje pytanie.

- Kotek, nie teraz - William przekręca się na plecy.

- Właśnie, że teraz - nie odpuszczę mu tak łatwo.

- Byłem u Henry'ego - podnosi się do pozycji w pół siedzącej i opiera się na białych poduszkach, przeciera dłońmi twarz. - A ty miałaś wczoraj kolacje z innym facetem? - mówi z kpiną. Przekręcam oczami.

- Przeprosiłam cię wczoraj za to, a po drugie to było na żarty. - kładę dłonie na kolanach.

- Nina, byłem pijany - patrzy na mnie wymownie.  - Powinniśmy o tym porozmawiać jak jestem trzeźwy.

- Ale tu nie ma o czym rozmawiać William!

- Nie podnoś głosu - upomina mnie -  Głowa mnie boli.

- Nie obchodzi mnie to William, mogłeś wczoraj nie pić tyle, że aż w domu odbijałeś się od ściany. To co powiedziałam było na żarty, a ty to wziąłeś za bardzo do siebie, a po drugie kolację którą szykowałam była dla nas.

- Jestem cholernie o ciebie zazdrosny, a tym bardziej jak mówisz o innych facetach, nienawidzę tego - siada na łóżku i łączy swoje ręce po czym opiera łokcie na kolanach. - Proszę nie kłócimy się kochanie. - patrzy na mnie spokojny wzrokiem.

- Dobrze, ale nie rób awantury z byle czego i nie bądź już tak mocno zazdrosny - kładę dłoń na jego załączonych dłoniach, podnoszę kącik ust do góry, a William to odwzajemnia. Wciąga mnie na swoje kolana i całuje moje ramie. Ja jedną rękę zarzucam mu na szyje, a drugą trzymam w pobliżu klatki piersiowej, tym samym splatam swoje palce, William jest teraz w moich objęciach.

-Przepraszam cię, zależy mi na Tobie - wyznaje.

- Mi na Tobie też, przyzwyczaiłam się do twojego towarzystwa i twojego ciepła. - William patrzy mi prosto w oczy, następnie zachłannie mnie całuje, oddaje pocałunek. Wpycha swój język do mojej jamy ustnej.  Całujemy się namiętnie. Zmieniam pozycje i siadam okrakiem na jego kolanach. Mężczyzna masuje i gładzi moje plecy. Dociska mnie bardziej do swojego krocza, gdzie czuje dość spore wybrzuszenie. Jęknęłam w jego usta, a William uśmiechnął się łobuzersko. Czuje lekkie skurcze w podbrzuszu, a moje ciało jest już rozgrzane. Przechylam się do przodu tak, że mężczyzna opada na plecy. Zarzucam moje włosy na prawo stronę, nadal się całujemy.Przestał mnie całować, kiedy zaczęłam całować jego szyje, ale jego dłonie nadal były na moich pośladkach, które ściskał i masował. Podnoszę się z jego ciała i odwiązuje szlafrok, który jeszcze osłaniał moje ciało, następnie rzucam go w kąt i przygryzam wargę. William podniósł się i przerzucił mnie tak, że teraz leże pod nim. Rozkładam jeszcze bardziej nogi. Jego oczy są szeroko otwarte i ciemne. Przywiera do mnie całym ciałem, błądzi swoją ręką po moim udzie w górę i w dół. Odchylam głowę do tylu dając mu większy dostęp do mojej szyi, następnie ściąga moją koszulkę nocną.

- Piękne - mówi i oblizuje wargi, kiedy moje piersi są nagie, William od razu się nim zajmuje. Przygryzam wargę, żeby nie widać z siebie jęku i nie pokazać mu jak dobrze mi jest dzięki jemu. Natomiast William to zauważa i daje mi mocnego klapsa w pośladek. Niestety tego jęku nie umiałam już powstrzymać. 

MIŁOŚĆ MAFIOSAOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz